więcej

więcej

więcej
Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Żużel »
Damiana, Mirabeli, Wincentego , 27 września 2022

Ciekawe ściganie na lodzie. Rosjanie chwilowo w opałach

2016-03-07, Żużel

Weekendowe dwa turnieje Grand Prix w wyścigach motocyklowych na lodzie, które odbyły się w Berlinie, potwierdziły miażdżącą dominację Rosjan, choć szczególnie niedzielne zawody były bardzo widowiskowe i emocjonujące.

medium_news_header_14077.jpg

Berlin był gospodarzem Grand Prix w eisspeedwayu po pięcioletniej przerwie. Stęsknieni brakiem corocznego oglądania najlepszych zawodników ścigających się na lodzie niemieccy kibice, pomimo dosyć drogich wejściówek, w sobotę niemal w komplecie zapełnili stadion w Wilmersdorfie, ale nie obejrzeli wielkich zawodów. Organizatorzy przygotowali dosyć twardy lód, który szybko zaczął pękać i porobiły się głębokie koleiny. W efekcie było mało fajnego ścigania, zawodnicy bardziej myśleli jak tu cało przejechać cztery okrążenia niż atakować rywali.  W tych trudnych warunkach dominowali Rosjanie, prezentujący pod każdym względem najlepsze wyszkolenie technicznie. W zawodach pojechało ich pięciu i jedynym, któremu udało się wyrwać im jedno oczko był Frank Zorn. Austriak w siódmym biegu pokonał Jegora Myszkowca i ostatecznie zajął piąte miejsce w zawodach.

W finale niepokonany wcześniej w sześciu startach dwukrotny indywidualny mistrz świata z lat 2013-14 Danił Iwanow prowadził do wyjścia z ostatniego łuku, ale nie wytrzymał ciągłych ataków Dmitrija Chomicewicza i wpadając w jedną z wielu kolein nie utrzymał motocykla. Tym samym Chomicewicz wygrał drugi turniej w tym sezonie (poprzednio w Krasnogorsku), na drugiej pozycji do mety przyjechał obrońca mistrzowskiego tytułu Dmitrij Kołtakow, a trzeci był Igor Kononow, który na trzecim okrążeniu miał kłopot z motocyklem i cały czas jechał spacerowym tempem, nie spodziewając się, że sportowy los jeszcze się do niego w tym biegu uśmiechnie.

W niedzielę nawierzchnia lodu była bardziej miękka a pomógł w tym wielogodzinny deszcz, który padał już od sobotniego wieczora. Opady jednak odbiły się na frekwencji, bo tym razem trybuny na stadionie zapełniły się w 60 procentach. Na mniej rozpadającej się nawierzchni zawodnikom jeździło się łatwiej i kibice obejrzeli dużo ciekawej walki. Niewiele zabrakło, żeby po raz pierwszy w tym sezonie nie było kompletu Rosjan w finale. Najpierw w fazie zasadniczej Franz Zorn w jednym z biegów wygrał z Myszkowcem i Iwanowem. W pierwszym półfinale rewelacyjnym startem popisał się Stefan Svensson i choć Iwanow szybko go wyprzedził, to Szwed spokojnie jechał na drugiej pozycji, gdyż za jego plecami toczyła się zacięta walka Myszkowca oraz triumfatora rundy zasadniczej Kołtakowa. Walka była tak zażarta, że zakończyła się upadkiem obrońcy mistrzowskiego tytułu. W efekcie trzeba było przerwać wyścig i w powtórce 58-letni Szwed już nie sprostał rywalom ze wschodu.

W drugim półfinale emocji było jeszcze więcej, ponieważ dopiero na mecie  Kononow wyprzedził mądrze jadącego Zorna. Austriak przez niemal cztery okrążenia jechał tuż za triumfatorem z soboty Chomiccewiczem, który parokrotnie wyraźnie zwolnił w obawie przez upadkiem, przez co wyhamowywał również Zorna, co skrzętnie wykorzystał wspomniany Kononow, do którego ponownie uśmiechnął się los, jak w sobotę.

- Gdyby Zorn spodziewał się tego zapewne wyprzedziłby Chomicewicza, ale on z góry przyjął taktykę obrony drugiej pozycji, co zemściło się na ostatnich metrach – ocenił ten bieg Paweł Ruszkiewicz, menadżer polskiej reprezentacji w eisspeedwayu, który pojawił się na zawodach. Zresztą polskich akcentów było więcej. Nawet piękne podprowadzające cztery dziewczyny przyjechały z… Opola.

Finał był więc wewnętrzną sprawą Rosjan i tym razem zwyciężył mający sporo szczęście  w Berlinie Kononow (to druga wygrana w tym sezonie) przed Chomicewiczem, Iwanowem i Myszkowcem. Ciekawa sytuacja jest w klasyfikacji generalnej mistrzostw. Prowadzi Kołtakow z dorobkiem 100 punktów przed Iwanowem 99, Chomicewiczem oraz Kononowem po 98. Takim cichym faworytem staje się Chomicewicz, mający na koncie cztery… brązowe medale IMŚ. Jest jedynym zawodnikiem, który we wszystkich tegorocznych turniejach pojechał w wielkim finale i jeżeli utrzyma tę serię może sprawić niespodziankę i wyprzedzić faworyzowanych Kołtakowa i Iwanowa. Do zakończenia mistrzostw pozostały jeszcze cztery turnieje – po dwa w holenderskim Assen oraz niemieckim Inzell.

Robert Borowy

Fot. Thorsten Horn

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x