2016-06-06, Żużel
Kolejny znakomity występ mają za sobą żużlowcy gorzowskiej Stali. W świetnym stylu pokonali mistrzów Polski z Leszna i przedłużyli serię do sześciu meczów bez porażki.
- Sobotnia burza trochę zmieniła warunki torowe, a każdy chce przygotować jak najlepszy do ścigania tor – mówił zaraz po ostatnim wyścigu trener Stali Stanisław Chomski. – Dlatego w niedzielę od samego rana pracowaliśmy i udało się wszystko doprowadzić do właściwego stanu. Niemniej nie ustrzegliśmy się błędów. Zwłaszcza w trzeciej serii, kiedy wyraźnie przegrywaliśmy starty. Po dziesiątym biegu zarządziłem zebranie. Każdy z zawodników wypowiedział swoje wnioski, poszły korekty w sprzęcie i potem ponownie mecz toczył się pod nasze dyktando. Rywal był z wysokiej półki i wynik nie odzwierciedla tego co widzieliśmy na torze. Przyznaję, że prowadzenie drużyny w sytuacji, kiedy ma się w składzie juniora, który zdobywa po raz kolejny komplet punktów jest dużo prostsze. Taki młodzieżowiec jak Bartek Zmarzlik to skarb. To koło ratunkowe, które w kryzysowych chwilach nas nie zawodzi. Reszta zawodników pojechała równo, skoro w meczu zanotowaliśmy tylko pięć ostatnich miejsc. Chciałbym jednak indywidualnie wyróżnić jeszcze Krzyśka Kasprzaka, który miał problemy z dojazdem do łuku, ale na trasie robił show. Jego ataki były ozdobą widowiska – uważa i dodaje, że Unia Leszno rośnie w siłę i był to bardzo wymagający rywal.
Menadżer gości Adam Skórnicki przyznał na konferencji prasowej, że gorzowianie byli zdecydowanie lepsi.
- Na obecną chwilę to główny kandydat do mistrzowskiego tytułu – uważa. – Przyjeżdżając do Gorzowa mogliśmy liczyć co najwyżej na słabszy dzień trenera Chomskiego, na drobne kłopoty Bartka Zmarzlika, ale nic takiego nie miało miejsca. W kilku biegach moi zawodnicy podjęli walkę. Był moment, że zaczęliśmy nawiązywać kontakt punktowy, ale na tor wyjechał Bartek i czar prysł. Cieszę się, że potrafiliśmy chwilami postraszyć rywali. Musimy teraz pozbierać się, bo niedługo czeka nas ligowy maraton. Mam nadzieję, że nasi Duńczycy uporządkują sprawy ze sprzętem i do składu powróci Emil Sajfutdinow – dodał.
Najlepszy zawodnik, nie tylko niedzielnego pojedynku w Gorzowie ale w ogóle całej PGE Ekstraligi, Bartosz Zmarzlik przyznał, że po raz kolejny fajnie jeździło mu się na gorzowskim torze.
- Muszę tutaj pochwalić trenera i toromistrza, którzy od pewnego czasu przygotowują powtarzalny tor. Kiedy nie przyjadę zawsze wszystko mi pasuje. Przyjechałem na mecz, w ciemno ustawiłem sprzęt i działał on od pierwszego do ostatniego wyścigu. Któryś mecz z rzędu jadę tak samo. Oczywiście można jechać jeszcze szybciej, pobić rekord toru, ale niech już tak zostanie jak jest. Ponownie pojechałem trzy wyścigi z rzędu z czego się cieszę, bo przynajmniej nie nudziłem się w parkingu. Nie przeszkadza mi takie jeżdżenie, choć nie lubię być zaskakiwany przez kolegów, których muszę zmieniać za to, że dotykają taśmy. Swoją drogą w tym sezonie mamy sporo tych taśm. Nie wiem czemu tak się dzieje? Ja sam już dwa razy wjechałem. Raz w Szwecji i potem w Zielonej Górze. A wcześniej, przez sześć lat kariery tylko raz zdarzyła mi się taka sytuacja – przypomina.
Liderem ekipy gości był Grzegorz Zengota. W pierwszej fazie praktycznie tylko on nawiązywał walkę z gospodarzami. Nie wyszła mu jednak sama końcówka, gdzie w dwóch biegach wywalczył tylko jeden punkt.
- Szkoda, bo mogłem mieć te dwa oczka więcej, ale generalnie jestem zadowolony z występu. Trudno walczy się z gorzowianami, szczególnie na ich torze. Ale tutaj zawsze dobrze mi się startuje. Tor był idealnie przygotowany bez żadnej dziurki, koleiny. Dzięki temu mieliśmy sporo ścieżek, można było atakować po krawężniku i szerzej. Mi zagrały ustawienia od pierwszego biegu, w którym straciłem zwycięstwo przez zbyt kurczową jazdę po wewnętrznej. Krzysiek Kasprzak momentalnie to wykorzystał. Dwucyfrowy wynik jest dobry i chciałbym w każdym meczu, szczególnie wyjazdowym, zdobywać tyle punktów, ile dzisiaj. Muszę jeszcze wyeliminować zera, bo zawsze ładniej to wygląda, jak w każdym wyścigu przywożę do mety nawet ten jeden punkcik jak nie można więcej – dodał Grzegorz Zengota.
Robert Borowy
W niedzielę, 4 maja na stadionie GBS Gorzów im. Edwarda Jancarza czekają nas 105. Żużlowe Derby Lubuskie. To już 65 lat, jak Stal Gorzów walczy z Falubazem Zielona Góra o palmę pierwszeństwa w zachodniej Polsce.