więcej
Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Żużel »
Jolanty, Lotara, Wita , 15 czerwca 2021

Dziadek był moim mentorem, kibicem i wielkim przyjacielem

2021-05-13, Żużel

Rozmowa z Wiktorem Jasińskim, młodzieżowcem Moich Bermudów Stali Gorzów

medium_news_header_30385.jpg
Fot. Robert Borowy

- Ostatnie dni miałeś bardzo pracowite. Po egzaminie maturalnym przyszło ci pojechać w trzech imprezach dzień po dniu. Zacznijmy od derbów lubuskich. Jak oceniasz swój start w tym spotkaniu?

- W lidze dotychczas szło mi w miarę nieźle, ale w Zielonej Górze nie poszło najlepiej. Byłem trochę zdenerwowany, miałem problemy ze sprzętem, a defekt w wyścigu młodzieżowym dodatkowo mnie rozkojarzył. Dopiero na ostatni wyścig połapałem się co nieco, ale to już było dla mnie za późno, żeby zmienić obraz swojego występu.

- Dobrze, że starsi koledzy poradzili sobie i w efekcie wygrana 50:40 bardzo zadowoliła gorzowskich kibiców.

- Świetna jazda starszych kolegów z drużyny od początku sezonu dodaje mi powera, daje też komfort, bo jak oni jadą dobrze, to nawet przy słabszej postawie juniorów wynik nie jest zagrożony. Jako formacja młodzieżowa będziemy jednak robić wszystko, żeby w kolejnych meczach pomagać reszcie zespołu. Kamil Nowacki zaraz powróci do drużyny i powinniśmy jechać swoje. Bardzo mi zależy na ustabilizowaniu formy na odpowiednio dobrym poziomie, żeby móc dać więcej zespołowi niż do tej pory to się dzieje. Brakuje mi zdecydowanie startów. Ostatnio przez kiepską pogodę nie jeździłem przez dwa tygodnie, dlatego na derby pojechałem z marszu.

- W poniedziałek i we wtorek w Gorzowie odbyły się zaległe rundy Drużynowych Mistrzostw Polski juniorów. Na 30 możliwych punktów zdobyłeś 28. Jest to chyba powód do zadowolenia?

- To były dla mnie pierwsze w tym sezonie zawody młodzieżowe i bardzo dobrze czułem się na torze. W obu zresztą dniach, co mnie o tyle ucieszyło, że miało to miejsce nazajutrz po wspomnianym meczu w Zielonej Górze. Tor był fajny, szczególnie we wtorek, kiedy to pod bandą lekko się odsypało, zrobiła się taka mała tarka i kiedy tam dojeżdżałem wiedziałem, że dobrze się będzie można napędzić. Kiedy już dojeżdżałem pierwszy byłem spokojny, że już nie będą miał się z kim w danym biegu ścigać, gdyż mogłem cały czas jechać optymalną linią.

- Niestety, spotkała ciebie również w tym czasie tragedia, bo zmarł ci dziadek, a jednak postanowiłeś pojechać w zawodach.

- I zdobyłem pierwszy na gorzowskim torze w oficjalnych zawodach komplet punktów, który dedykuję właśnie dziadkowi Tadeuszowi, który był moim mentorem, kibicem i wielkim przyjacielem.

- Teraz przebywasz na krótkim zgrupowaniu kadry narodowej w Bydgoszczy. Czego się spodziewasz po tym pobycie?

- W sumie nie wiem czego, bo nigdy nie byłem jeszcze na żużlowej kadrze. Mam doświadczenie reprezentacyjne, ale tylko w motocrossie. Sam jestem ciekawy, jak będzie to wyglądało, ale cieszę się, że dużo będzie jazdy, spotkam się z kolegami z innych klubów, na pewno będzie chwila na pogawędki. Ponadto 20 maja mamy nad Brdą finał Srebrnego Kasku, będzie więc okazja poznać bydgoski tor przed tymi zawodami.

- Jakie cele sportowe stawiasz przed sobą w tym sezonie?

- Staram się niczego nie planować, dlatego nie myślę o konkretnych celach. Do każdych zawodów przystępuję maksymalnie skoncentrowany i przygotowany, po czym staram się o nich jak najszybciej zapomnieć bez względu na to, czy zdobywam komplet czy pięć punktów. Chyba, że dotyczy to wyciągnięcia wniosków w razie niepowodzeń. Przed dziesięć lat startów na motocrossie nabrałem sporego doświadczenia, nauczyłem się myśleć pozytywnie i jeździć z chłodną głową. Najważniejsze, to szybko wyrzucać z siebie porażki. Nie wolno wspominać tego, co było dzień wcześniej, a należy myśleć o przyszłości.

- Masz zdrowe podejście, ale zapewne gdzieś tam w duchu myślisz o fajnym zakończeniu startów w grupie juniorów, bo to dla ciebie ostatni sezon?

- Chciałbym oczywiście wywalczyć miejsce w reprezentacji Polski na mistrzostwa świata i pojechać z drużyną po medal. Byłoby to dla mnie wielkie wydarzenie sportowe i do tego będę dążył. Mam już za sobą start w turnieju Grand Prix, w którym wywalczyłem punkt, teraz liczę na kolejny krok do przodu na arenie międzynarodowej. Takie występy dodają sporo motywacji. Przypomnę, że po ubiegłorocznym występie w Grand Prix pojechałem do Poznania na mecz drugiej ligi i wywalczyłem 15 punktów w pięciu biegach. Tak byłem fajnie zmotywowany.

- Dziękuję za rozmowę.

Robert Borowy

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x