więcej

więcej

więcej
Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Żużel »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2022

To miasto oraz kibice zasługują na takie imprezy

2022-06-24, Żużel

Z Tomaszem Gollobem, indywidualnym mistrzem świata na żużlu z 2010 roku, rozmawia Dorota Waldmann

medium_news_header_34033.jpg
Fot. Tomasz Gollob/FB

Zapisał się w historii światowego speedway’a złotymi zgłoskami. W latach 2008-2012 reprezentował barwy Stali Gorzów. Jazda w nadwarciańskim klubie przyczyniła się do zdobycia przez niego w 2010 roku tytułu indywidualnego mistrza świata na żużlu. Bogatą sportową karierę Tomasza Golloba przerwał ciężki wypadek na motocrossie. Dziś walczy
o powrót do zdrowia, a jego największym marzeniem jest stanąć na nogi.

- Co słychać u Tomasza Golloba?

- U mnie nic się nie zmieniło. Walczę. Jest mi ciężko. Korzystam z różnych rehabilitacji oraz pomocy lekarzy i innych osób, które mi pomagają. Łapię się wszystkich rzeczy, które dają mi nadzieję na to, żeby jeszcze kiedykolwiek stanąć na nogi.

- Nie sposób nie zapytać o Twoje zdrowie. Jak się czujesz? Jak przebiega proces rehabilitacji?

- Rehabilitacja to jest jeden wielki ból i ciągła walka. Nie mówimy tu o rehabilitacji złamanego palca, a połowy człowieka, czyli od klatki piersiowej w dół. To nie są przyjemne rzeczy, to są trudne rzeczy. Rehabilitacja trwa już wiele miesięcy, ona się nie kończy i dalej będzie trwać. Wierzę, że to przyniesie skutek na tyle, że kiedyś nogi wyprostują mi się i będę mógł stanąć o kulach, czy chodziku. Ta rehabilitacja ma to na celu. Jest to trudny proces, ale nie poddaję się i walczę.

ZOBACZ:

Dzisiejszym żużlem jest się coraz trudniej bawić

- Porozmawiajmy o ukochanym żużlu. W tym roku mija dziesięć lat jak zakończyłeś starty w Stali Gorzów. Wspominasz jeszcze ten czas jazdy nad Wartą?

- Bardzo miło wspominam ten czas. Jazda w Tarnowie, Gorzowie i Toruniu to radość mojego życia sportowego. Jeżeli chodzi o Stal Gorzów to są najpiękniejsze moje lata. Tam zdobywałem największe laury. Zdobyłem mistrzostwo świata dla tego klubu, dla jego kibiców i całego kraju. Gdybym mógł cofnąć ten czas, to na pewno jeździłbym od pierwszych dni w Stali Gorzów. To jest klub, który ma wielką historię, wielkich zawodników i dwukrotnego mistrza świata w osobie Bartka Zmarzlika. Mogłem być w tym klubie dlatego, że była taka osoba – pan Władysław Komarnicki, dziś senator RP, która mnie nie zawiodła i wiele w życiu mi pokazała. To wszystko, co powiedział zostało zrobione. Powiem szczerze, że gdy poznałem bliżej tego człowieka to zacząłem dawać z siebie jeszcze więcej energii w sporcie
i wiele udało nam się wspólnie zrobić.

- A co najbardziej i najcieplej wspominasz z pobytu w Stali?

- Na pewno pamiętam trudne chwile, które były w początkowym okresie mojego pobytu
w Stali. Ówczesny prezes klubu, wspomniany Władysław Komarnicki, powiedział, co o tym wszystkim myśli i miał dużo racji, bo zamiast wygrywać, przegrywaliśmy i nie radziliśmy sobie, a jego słowa mocno nas mobilizowały. To są takie chwile, które zapamiętam najdłużej, bo gdy się wygrywa, zdobywa medale, a kibice szaleją z radości na trybunach, to jest dla wszystkich przyjemne. Zawsze powtarzam, że zwycięstwo trwa pięć minut, a porażka wieki i tak też jest. Wielokrotnie już to mówiłem, że Stal Gorzów miała przywódcę, który ułożył ten żużel i wyciągnął z totalnego dołka. Dziś jest piękny stadion i wspaniali kibice. Moja osoba mogła tam coraz szybciej jeździć i zdobywać medale. To są chwile, o których się nie zapomina.

- Już w sobotę, 25 czerwca Gorzów ponownie będzie organizatorem turnieju Grand Prix. To dobry kierunek dla rozwoju cyklu?

- Cieszę się bardzo, że Grand Prix wróciło po rocznej przerwie do Gorzowa. Gorzów ma dwóch mistrzów świata – Tomasza Golloba i Bartka Zmarzlika, który jest aktualnym wicemistrzem świata i te zawody powinny odbywać się na tym torze. To miasto oraz kibice zasługują na takie imprezy. Jestem przekonany, że stadion podczas Grand Prix w Gorzowie będzie zapełniony do ostatniego miejsca. Jak to wszystko będzie się rozwijać zależy od Grupy Discovery, która nabyła prawa. Jeżeli ktoś mówi, że to bardzo dużo kosztuje to powiem, że to mało kosztuje. Promocja Gorzowa w Europie jest tak ogromna, że gdziekolwiek w świecie, czy w Europie mówi się o sporcie, to mówi się o Stali Gorzów, która słynie z żużla. Zawody Grand Prix, które będą pokazywane w Discovery na  Eurosporcie, dają naprawdę dużą promocję dla miasta. Jeżeli miasto kocha ten sport, a na zawody przychodzi mnóstwo kibiców, to powinny być w Gorzowie najlepsze żużlowe zawody na świecie, czyli Grand Prix. Przykro byłoby, gdy mając mistrza świata turniej Grand Prix odbywałby się w innym mieście, a nie w Gorzowie.

- Turnieje Grand Prix od lat niezmiennie cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony kibiców podczas, gdy inne zawody rangi mistrzowskiej cieszą się mniejszą popularnością. W czym tkwi fenomen tych rozgrywek?

- Myślę, że wszystkie zawody na wysokim poziomie są bardzo interesujące i kibice takie imprezy lubią. Kibice nie dopisują wtedy, kiedy wynik jest kiepski, drużyna jedzie słabo
i przegrywa na własnym torze. Kiedy wszystko się układa, drużyna jest mocna, awansuje do play-off, czy też jest Grand Prix, to jest duża oglądalność nie tylko na stadionach, ale również w telewizji. Dowodzą temu statystyki. Tam, gdzie nie ma dobrego wyniku i przegrywa się, jakikolwiek nie byłby to stadion, kibice nie przyjdą. Kibic jednoczy się z drużyną, zawodnikami i chce zwycięstw. Stal Gorzów spełnia te warunki i zarówno w meczach ligowych, jak i podczas Grand Prix będzie pełen stadion. Proszę nie sugerować się tym, że
w ostatnim czasie była mniejsza frekwencja na stadionach, bo wynikała ona przede wszystkim z pandemii i związanymi z nią obostrzeniami. Miejmy nadzieję, że to wszystko już niebawem minie i kibice znów będą tłumnie przychodzić na stadiony.

- Niejednokrotnie miałeś okazję startować w zawodach Speedway Grand Prix na „Jancarzu”. Jak je wspominasz?

- Niestety, nie udało mi się nigdy stanąć na najwyższym stopniu podium podczas Grand Prix na „Jancarzu”, ale zawsze, kiedy przyjeżdżałem do Gorzowa w latach 90. i później podobało mi się tu. Ludzie, którzy mieszkają w pobliżu zachodniej granicy są proeuropejscy i to mi się podobało. Pamiętam, jak w latach 90. przyjeżdżając do Gorzowa dziwił mnie widok mercedesów jeżdżących jako taksówki i to różniło go od innych miast. Gorzów zawsze był miastem eleganckim ze sportem na wysokim poziomie. Nazwiska: Jancarz, Plech, czy Świst kojarzą się z tym regionem. Z przyjemnością przyjeżdżałem do Gorzowa, choć nie zawsze tu wygrywałem.

- U twojego boku pierwsze kroki w „dorosłym” speedway’u stawiał Bartosz Zmarzlik, dziś dwukrotny mistrz świata. Czujesz dumę patrząc na zmagania tego zawodnika?

- Oczywiście, że tak. Poznałem go jako małego chłopczyka i bardzo mi się podobało to, jak zawsze mówił, że chciałby jeździć tak, jak ja i być mistrzem świata. Takich młodych ludzi jest niewielu, bo on nie tylko mówił, ale też ciężko pracował, aby to osiągnąć. Zauważyłem jego ciężką pracę i moje serce otworzyło się bardziej w jego stronę. Prezes Komarnicki poprosił mnie, abym uchylił rąbka tajemnicy Bartkowi i mu pomógł. Oczywiście, uczyniłem to, bo uważam, że każdy powinien przekazywać wiedzę osobie, która jest na to przygotowana i tego nie zmarnuje. Do dnia dzisiejszego jesteśmy z Bartkiem w kontakcie, zawsze może do mnie zadzwonić. Cieszę się, że jako Polak, po mnie został następnym mistrzem świata i to
z tej ziemi gorzowskiej. Od pierwszego dnia byłem dla niego przyjacielem, do dnia dzisiejszego mu kibicuję i cieszę się z każdego jego zwycięstwa.

- Na zakończenie naszej rozmowy chciałbyś coś powiedzieć gorzowskim sympatykom czarnego sportu?

- Chcę powiedzieć, żeby nie tracili nadziei, bo mają przed sobą piękny czas, piękny stadion, mistrza świata, który jest fantastycznym człowiekiem, a także dobrą drużynę. Zawsze dopingujcie swojej drużynie, przychodźcie na stadion i wspierajcie ją. W sporcie jest jak
w życiu, bywają ciężkie chwile, ale po deszczu zawsze wychodzi słońce. Bartek wielokrotnie pokazywał, że wtedy, kiedy nie idzie i przegrywa się, to ciężka praca przynosi efekty i to się zmienia. Sport jest dlatego piękny, że jest nieprzewidywalny. Życzę Wam, aby tych pięknych chwil było jak najwięcej. Śledzę w telewizji mecze rozgrywane na stadionie w Gorzowie, pięknie się ogląda. Z przyjemnością patrzy się, jak kibice cieszą się, gdy Stal wchodzi do play-off i walczy o medale. Oczywiście, zdarzają się kontuzje, ich nie da się przewidzieć, ale mam nadzieję, że one będą omijały drużynę, a fani będą szczęśliwi. Życzę całemu miastu, aby Grand Prix zagościło w Gorzowie jak najdłużej, a Stal zdobywała medale drużynowych mistrzostw Polski.

- Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x