Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Gospodarka »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2021

Pod rozwagę: Program walki z ocieplaniem klimatu

2021-10-12, Gospodarka

Dzisiaj nowe warunki stawia przed nami Europejski Zielony  Ład. Czy jednak Zielony Ład jest dobry dla polskiego rolnictwa?

medium_news_header_31687.jpg
Fot. pixabay.com

Mówią eksperci, że jego realizacja spowoduje braki żywności i doprowadzi do drożyzny. Możliwe, że ten Zielony Ład jest też obliczony na wyeliminowanie naszej wzrastającej produkcji rolnej z europejskiego rynku spożywczego. Znamy kilka takich działań przeciw Polsce. Niedawno ograniczono gospodarczą ekspansję naszego transportu na Europę. Niemców i Francuzów boli szczególnie to, że Polska ma najwięcej  TIR-ów jeżdżących po drogach UE i wymusili finansowo ich  ograniczenie. Energetyka polska też się im nie podoba – wprowadzili więc tzw. dekarbonizację i konieczność kupowania coraz droższych pozwoleń na emisje CO2, a w następnej kolejności wymusili plan dla UE dot. ograniczenie wydobycia węgla i likwidację kopalni i elektrowni Turów. Na Polskę nałożono kary 500 tyś euro za każdy dzień zwłoki za to, że Polska nie zamknęła kopalni Turów. Ceny energii w Polsce już rosną i niebawem będą wyższe o 20%, już drożeją paliwa, materiały budowlane, różne usługi i odbiór odpadów. Za tym pójdą też podwyżki innych towarów. UE dobrze wie, że polska energetyka na węglu stoi. Niemcy z węgla brunatnego nie rezygnują, ale im to wolno. Dostawy gazu wprowadza się gazociągiem niemiecko-rosyjskim nord stream 2 i już zaczyna się panika cenowa. Próbują nam ograniczyć fundusze z Programu Odbudowy, które Polsce się nalezą bezwarunkowo zgodnie z Traktatem Europejskim, ale ta unijna biurokracja świadomie łamie europejską praworządność by ograniczyć wzrost gospodarki polskiej.  Granty dla Polski z Funduszu Odbudowy ogółem mają osiągnąć 26,7 mld euro w ciągu trzech lat 2021-2023, co daje ok.120 mld złotych. Reszta  z Funduszu Odbudowy to pożyczka w kwocie ok. 34 mld euro (274 mld zł), którą trzeba będzie spłacić. Ale w tym czasie tych trzech lat PKB Polski wyniesie ok. 7 bilionów złotych, a te „olbrzymie” granty z UE będą stanowić zaledwie ok. 1,7 proc. polskiego PKB. Jedna trzecia tej kwoty to polska składka do UE.  37 proc. wydatków z tej głównej kwoty przeznaczone musi być na zieloną transformację, 20 proc. na transformację cyfrową i pewna część na równość płci, a tylko reszta na poprawę gospodarki. Konfederacja Lewiatan szacuje, że w latach 2021-2040 sama tylko wymuszona przez Brukselę transformacja energetyczna w Polsce będzie musiała wynieść w inwestycjach ok. 1,6 biliona złotych. Na tle tych kwot ta dotacja to żaden wielki „szał”.  Mówi się, ze ponad połowa tej kwoty i tak wróci na zachód i zasili ich budżety.  Jak to wszystko policzymy, odejmiemy nasz wkład i transfer zysków firm zachodnich z Polski, koszt zakupu pakietu CO2 i inne opłaty, to ten bilans naszej opłacalności finansowej w UE staje się dość problematyczny.  Sytuacja finansowa i gospodarcza Polski jest bardzo dobra; do sierpnia br. nadwyżka w polskim budżecie wyniosła ponad 43 mld zł., a do końca roku może być drugie tyle. Polska nigdy w historii z własnej woli nie poddała się poddaństwu obcych mocarstw. Teraz też nie może się poddać bo stracimy suwerenność na rzecz niemieckiej Unii. W UE stosuje się inne standardy dla Niemiec, Francji i  państw zachodnich, a inne dla m.in. Polski, Węgier, Rumunii, Bułgarii. Teraz UE będzie miała nowe narzędzie nacisku i możliwość ograniczania polskiego rozwoju i wiele wskazuje, że będzie to Program Zielonego Ładu. Eksperci zwracają uwagę, ze będzie pułapką na ograniczenie produkcji rolnej, ogrodniczej i sadowniczej, a nawet leśnej.  Polska w wielu gałęziach gospodarczych  znajduje się w pierwszej piątce krajów Europy. Polski przemysł AGD, meblarski czy produkcja spożywcza  jest w gronie kilku pierwszych w Europie, wydobycie miedzi czy srebra lokuje Polskę od wielu lat na pierwszej lub drugiej pozycji w świecie. Polskie rolnictwo i przemysł spożywczy nie ma sobie równych w UE, a eksport tej branży  z Polski na Zachód rośnie dwucyfrowo. Polska ma dodatni bilans w handlu zagranicznym, a szczególnie z Niemcami,  budżet Polski notuje duże nadwyżki, a PKB przekroczył 5%. Trudno sobie co niektórym w UE wyobrazić, że  Polska tak dynamicznie rośnie w siłę, że przewodzi Trójmorzu, Grupie Wyszehradzkiej, buduje Via  Carpatia, największy w Europie Port Komunikacyjny i w dodatku jest potęgą rolno-spożywczą.   To niepokoi Niemców i Francuzów, którym przewodnia rola gospodarcza w niektórych gałęziach wymyka się z pod kontroli. Jestem raczej pewny, że Europejski Zielony Ład wymyślono tak, by ograniczył rozwój eksportu polskiego rolnictwa na europejski rynek. Raport opracowany dla Komisji Europejskiej, w którym analizowane są kluczowe strategie dla europejskiego rolnictwa p.t. „Na rzecz bioróżnorodności” i  „Od pola do stołu” również te obawy ograniczenia produkcji rolnej potwierdza. Rolnicy i eksperci alarmują, że polityka drastycznego i w krótkim okresie ograniczenia CO2 w ramach Zielonego Ładu, bardzo mocno uderzy w rolnicze gospodarstwa,  nastąpi duży spadek produkcji rolnej. Największe obawy mają hodowcy bydła, drobiu, producenci wieprzowiny, zbóż, rzepaku, owoców i warzyw. 25% obszarów ziemi rolnej ma być strefą produkcji ekologiczne, a to wywoła drożyznę artykułów rolnych. Te wątpliwości mają też eksperci Komisji Europejskiej. Przewodniczący Rady ds. Rolnictwa przy Prezydencie RP mówi, ze Europejski Zielony Ład zniszczy rolnictwo nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Koszty rolnictwa już znacznie rosną i przekładają się na drożyznę żywności. Zmniejszy się produkcja rolna, to i zmniejszy się jej eksport do krajów biednych, co pogłębi tam głód i niedożywienie dzieci.

Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, szczególnie CO2, walka z zanieczyszczeniem ziemi w ramach Zielonego Ładu jest konieczna. Jednak naukowcy twierdzą, że zrealizowanie obecnego planu ograniczenia  gazów w rolnictwie o 28.4 proc. do roku 2030 w UE nie będzie miało dla Ziemi jakiegokolwiek znaczenia. Produkcja rolna, ze względu na wzrost kosztów, przeniesie się poza Unię Europejską, a tam ta emisja gazów po prostu wzrośnie i zniweluje nasze oszczędności. Europa produkuje tylko 10% gazów cieplarnianych, a resztę to Chiny(29% globalnej emisji), USA(14%), Indie(7%), Rosja(4%), Japonia(3%) i Niemcy(2%), a Polska tylko 1% globalnej emisji. Komisarz Janusz Wojciechowski mówi, że skutki nie będą tak dotkliwe dla Polski. Jednak jak słyszymy wypowiedzi wielu eurokratów, szczególnie tych z frakcji Zielonych, to jest się czego bać. Na wszelki wypadek należy zadbać o rozwój polskiej produkcji rolnej i sieć obrotu w branży rolno-spożywczej. Szczególnie trzeba zadbać o własny program „Od pola do stołu”  by skrócić drogę od producenta do konsumenta. Przede wszystkim zadecydują tu lokalne rynki hurtowe i giełdy towarowe, których funkcjonowanie należy dofinansować i dostosować do współczesnych standardów. Musimy mieć kontrolę nad obrotem  produktami rolno-spożywczymi by ograniczyć wzrost cen napędzany przez  obcych pośredników, hipermarkety i międzynarodowe centra dystrybucyjne w Polsce. Polska ma poważne problemy z przetwórstwem rolno-spożywczym. W latach 90. praktycznie zlikwidowano polski przemysł rolno-spożywczy i dziś jest on w rękach międzynarodowych korporacji, które jak chcą to od polskiego rolnika czy ogrodnika produkty kupią, albo pozostawią go ze swymi plonami bez możliwości zbycia. Żywność staje się w globalnej polityce potężną bronią i narzędziem wpływów państw najsilniejszych.  Będziemy w stanie ciągłego zagrożenia żywnościowego jeżeli nie odbudujemy przetwórstwa rolno-spożywczego i własnych rynków zbytu. Europejski Zielony Ład wprowadza wśród rolników i w branży spożywczej poważny niepokój. Istnieje obawa, że doprowadzi to rolników i przetwórstwo rolno-spożywcze do bankructwa. Program Zielonego Ładu pod nośnym hasłem „walki o klimat”  doprowadza już do wzrostu cen żywności w Polsce. Obawy są tym poważniejsze, że program walki z ocieplaniem klimatu, w który wmontowano cały sektor rolno-spożywczy, ma w małym stopniu podłoże ekonomiczne, a jest przede wszystkim programem ideologicznym. Efekt ograniczenia emisji CO2 o 25% ma się zamknąć już w 2030 roku. Do tego czasu polscy rolnicy mają przykładowo ograniczyć o 50% stosowanie trujących pestycydów, o 20 % ilości nawozów, a liczba gospodarstw ekologicznych ma wzrosnąć do 25% powierzchni gruntów rolnych.  W zasadzie jest to zadanie słuszne tylko, że  kraje na  dorobku, także Polska,  nie są w stanie tego planu wykonać bez poważnych perturbacji gospodarczych, a konkurenci tylko na to czekają. Dzisiaj Polska ma wiodące miejsce w UE i czołowe w świecie w produkcji żywności i tę dobrą pozycję może utracić w procesie realizacji  Europejskiego Zielonego Ładu tym bardziej, że unijne normy związane z tym programem są dość restrykcyjne i bardzo drogie do wykonania. Niepokój już obejmuje wiele krajów UE. Szef prezydenckiej Rady ds. Rolnictwa Jan K. Ardanowski powiedział: „ (…) Europa w swym szalonym pędzie chce wszystko radykalnie ograniczyć, w tym również  rolnictwo.(…)” Do tego dochodzą karkołomne pomysły tzw. ekologów i Zielonych, którzy chcą zmniejszać podaż mięsa i jego spożycie doprowadzając w konsekwencji do wyeliminowania go z naszych stołów. Czy mamy jeść „sztuczne mięso”? Chyba tak! Większość ludzi nie jest świadomych dokąd zmierza taki „rozwój”. Europa stanie się poważnym importerem zboża do produkcji chleba. Jest jednak pewne, że to wszystko idzie w parze z wątpliwą teorią globalnego ocieplenia i z interesem najbogatszych tego świata.

Ochronę ziemi i jej klimatu trzeba popierać, ale z równoczesną ochroną ludzi przed biedą.  Europejski Zielony Ład może okazać się zabójczy dla polskiego rolnictwa ponieważ finansowany przez UE będzie tylko częściowo, a znaczna część jego kosztów spadnie na społeczeństwo. Bogaci sobie poradzą, a te  biedniejsze po prostu jeszcze bardziej się uzależnią. Mówi się, że jest to wszystko skrojone pod niemiecki interes budowania niemieckiej Unii Europejskiej. Na to Polska zgodzić się nie może, bo nasza suwerenność żywnościowa nie ma ceny…, a do tego zagraża nam „Wielki Reset”, który dotyczy też tego, co przyzwyczailiśmy się jeść na co dzień. Przypominam słynne słowa H. Kissingera: „Kto kontroluje żywność, kontroluje ludzi”. W tym kierunku to idzie… i dlatego zadbajmy o swoje lokalne rynki żywności, choćby częściowo.

W Gorzowie jest miejsce i wieloletnia tradycja funkcjonowania Gorzowskiego Rynku Hurtowego. W Gorzowie działa już kilka galerii handlowych i powstają następne centra handlowe, a  ten handel targowiskowy „w starym stylu” ma się  całkiem dobrze. Na rynku przy ul. Targowej zawsze komplet klientów, a na Giełdzie w Baczynie zawsze są tłumy. Co decyduje o wzroście i sile ekonomicznej sektora rolno spożywczego? –  realna możliwość zbycia produktów. Rolne giełdy towarowe to najlepsze miejsce kształtowania podaży, popytu i cen zdrowej konkurencji oraz eliminowania pośredników zawyżających ceny i monopolizujących rynek rolno-spożywczy. Mimo hipermarketyzacji handlu mamy jeszcze jakąś szansę stworzyć namiastkę  prawidłowego modelu handlu w odpowiedzi  na Europejski Zielony Ład, bo inaczej będziemy jeść to co nam globaliści sztucznego i GMO zafundują. „Dobrobyt narodów własnym handlem stoi” – mawiał mój profesor z ekonomii. Targowiska i giełdy mają się u nas dobrze, należy je zmodernizować, bo one są jeszcze naszą szansą na zdrową żywność i uczciwe ceny.

Augustyn Wiernicki

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x