Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Nasze rozmowy »
Damiana, Romana, Romany , 23 lutego 2024

Zależy nam, aby zbudować silną markę Stilonu

2023-11-23, Nasze rozmowy

Z Radosławem Maciejewiczem, dyrektorem sportowym Agencji Inwestycyjnej Stilon, rozmawia Przemysław Dygas

Radosław Maciejewicz (z lewej) w rozmowie z trenerem Stilonu - Krzysztofem Dobkiem
Radosław Maciejewicz (z lewej) w rozmowie z trenerem Stilonu - Krzysztofem Dobkiem Fot. K.Korniak/Stilon Gorzów

- Jaka była geneza reaktywacji siatkarskiego Stilonu?

- Czysty przypadek. Na jednej z większych imprez sportowych spotkaliśmy się z przedsiębiorcami z Gorzowa. Rozmawialiśmy między innymi, dlaczego w Gorzowie nie ma siatkówki na odpowiednio wysokim poziomie, a jest w mniejszych ośrodkach w Sulęcinie czy Międzyrzeczu. Narodził się wtedy pomysł, że może warto byłoby reaktywować gorzowską siatkówkę. Po deklaracjach sponsorskich, dostaliśmy również zielone światło od prezydenta miasta Jacka Wójcickiego, za co mu bardzo serdecznie dziękuje.

- W tym siatkarskim projekcie jakie jest pana zadanie?

- Moja rola to bycie łącznikiem między klubem a sponsorami. Do moich zadań należy między innymi pozyskiwanie nowych sponsorów, dbanie to, żeby nie zabrakło pieniędzy na działalność klubu i na wynagrodzenia dla zawodników. Zależy nam, aby zbudować silną markę Stilonu po to, aby dać wszystkim jasny sygnał, że jesteśmy wiarygodni i to, na co się umówiliśmy z zawodnikami jest realizowane.

- W tej reaktywacji jak ważna była postać Sebastiana Świderskiego obecnego prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej?

- Jego osoba z pewnością pomogła w tym, że gorzowska siatkówka się odrodziła. Apelował on o zjednoczenie lokalnego środowiska siatkarskiego i to też miało duży wpływ. Wykorzystaliśmy również możliwość uzupełnienia wakatu w grupie 1 drugiej ligi mężczyzn
i dało nam to szanse na występy na tym poziomie rozgrywek.

- A co było przeszkodą w tym, że wcześniej nie doszło do takiego zjednoczenia siatkarskiego środowiska?

- Była dwa lata temu druga liga w Gorzowie, ale zabrakło sponsorów. Nie oszukujmy się, aby zbudować solidny zespół potrzebne są pieniądze. Ja miałem łatwiej, udało mi się trafić na wspaniałych gorzowskich przedsiębiorców, którzy okazali się być fanami siatkówki.  Porozmawialiśmy razem, spodobał im się nasz projekt, oni też mają swoją wizję rozwoju tej dyscypliny w Gorzowie, dlatego też zadeklarowali swoje wsparcie.

- Jaka właśnie jest ta wizja rozwoju klubu na najbliższe lata?

- Założyliśmy sobie ambitne cele. Chcemy wrócić w ciągu pięciu lat do Plus Ligi. Czy nam się to uda, zobaczymy. Potrzeba oczywiście środków finansowych, cierpliwości oraz szczęścia i myślę, że będziemy walczyć o najwyższe cele.

- Można zadeklarować, jeśli macie takie ambitne plany, że na ten projekt jest odpowiednie wsparcie sponsorskie?

- Oczywistym jest, że bez odpowiednich funduszy nic nie da się poważnego zbudować. Nikt tu nie będzie grał za przysłowiową czapkę śliwek. Mamy wsparcie głównych sponsorów, czyli Agencję Inwestycyjną i firmę Chećko oraz oczywiście miasto Gorzów, od którego otrzymaliśmy w tym roku dofinansowanie w kwocie 140 tysięcy złotych. To dla nas bardzo duża pomoc. Oczywiście mamy też wielu mniejszych sponsorów.

- Zainteresowanie meczami Stilonu jest spore wśród mieszkańców, a czy przekłada się to na przypływ nowych mecenasów do klubu?

- Jest duży odzew, to muszę przyznać. Dla nas ważne jest to, że zgłaszają się do nas zarówno większe jak i mniejsze firmy, które chcą się włączyć w projekt i wspierać klub. Jesteśmy im wszystkim bardzo wdzięczni, doceniamy ich wiedzę oraz pomoc finansową i rzeczową, które są nieodzownym wsparciem w codziennej działalności naszej drużyny.

- Spodziewaliście się takich tłumów na waszych spotkaniach?

- Absolutnie nie, byliśmy tym bardzo zaskoczeni. Na początku namawialiśmy znajomych by przyszli, by zapraszali innych, bo mieliśmy obawy czy uda się, choć w części zapełnić halę. Frekwencja przeszła nasze oczekiwania, widzimy rodziny z małymi dziećmi i hala zapełnia się do ostatniego miejsca.

- Rozmawialiśmy o celach długofalowych, a jakie są oczekiwania w tym pierwszym sezonie?

- Założyliśmy sobie, aby w tym pierwszym sezonie przede wszystkim zbudować struktury klubu i poznać ligę. Jeśli będzie jednak okazja awansować to spróbujemy to zrobić. W drugim roku już chcielibyśmy mieć skład, który będzie w stanie awansować wyżej.

- Jak pan oceni dotychczasową postawę Stilonu w ligowej rywalizacji?

- W tych kilku spotkaniach nie odbiegaliśmy znacznie od rywali, mamy kilka wygranych na swoim koncie. To, co nas trapi to kontuzje, wiele spotkań nie graliśmy w optymalnym składzie. Jeszcze tej siły naszego zespołu nie poznaliśmy, trener z powodu kontuzji nie ma siatkarzy do dyspozycji na treningu. Czekamy aż wszyscy się wyleczą i wtedy możemy bardziej realnie coś więcej powiedzieć o naszych szansach.

- Jak się zapatrujecie na występy w nowej hali?

- Wstępnie jesteśmy na tak. Najprawdopodobniej od nowego roku będziemy tam występować, o ile pozwolą nam na to finanse.

- Wróćmy do pana kariery siatkarskiej. Co było pana największym osiągnięciem?

- W Gorzowie ze Stilonem zajęliśmy drugie i trzecie miejsce w rozgrywkach o mistrzostwo Polski. Moimi trenerami byli wtedy Waldemar Wspaniały i Andrzej Kaczmarek. Do tego Puchar Polski najpierw wywalczony ze Stilonem a potem z Polską Energią Sosnowiec.

- Jest pan zadowolony ze swojej kariery siatkarskiej?

- Oczywiście, że zawsze mogło być lepiej. Grałem w topowych klubach w Polsce. Podejmowaliśmy wspólnie z żoną dobre decyzje o występach w Sosnowcu czy w Warszawie. To był bardzo dobry okres, poznałem wspaniałych ludzi, zawodników, trenerów, z którymi nadal mam kontakt.

- A z jakim najlepszym zawodnikiem grał pan w jednej drużynie?

- Grałem z wieloma dobrymi zawodnikami, byli to Rafał Legień, Daniel Pliński, Marcin Nowak, Radek Rybak, Grzesiek Wagner i jeszcze wielu innych, których nie sposób wymienić. Oczywiście nasza gorzowska grupa z Sebastianem Świderskim, Romkiem Bartuzim, Karolem Hachułą na czele. Ta grupa to był ewenement na skalę światową, bo praktycznie cały skład tworzyli wychowankowie Stilonu.

- Utrzymuje pan jakiś kontakt z byłymi kolegami z czasów świetności Stilonu oraz z innych klubów?

- Bardzo dobry i regularny kontakt mam z Sebastianem Świderskim i Rafałem Legieniem. Na pierwszy mecz po reaktywacji drużyny Stilonu zaprosiliśmy między innymi Karola Hachułę i Romka Bartuziego, byłych działaczy Stilonu i naszych pierwszych trenerów. Z chłopakami, na co dzień nie spotykamy się zbyt często, ale staramy się utrzymywać kontakt chociażby telefoniczny.

- To może rozegracie jakiś mecz pokazowy „stary Stilon” kontra obecna drużyna?

- Myślimy o tym. Będziemy chcieli zorganizować na koniec tego roku turniej gwiazdkowy, do którego zaprosimy byłych zawodników, trenerów, radnych miasta Gorzowa. Ale to jest jeszcze w fazie ustalania szczegółów.

- Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x