Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Nasze rozmowy »
Bony, Horacji, Jerzego , 24 kwietnia 2024

Ludzie w życiu potrzebują czegoś więcej niż tylko chleba

2023-12-21, Nasze rozmowy

Z dr. Mirosławem Pecuchem, etnografem i zastępcą kierownika Muzeum Lubuskiego - Zagroda Młyńska w Bogdańcu rozmawia Renata Ochwat

Dr Mirosław Pecuch
Dr Mirosław Pecuch Fot. Iga Borowska-Krajnik

- Przed nami święta Bożego Narodzenia. Jakie dziś ma znaczenie to święto?

- Przede wszystkim znaczenie rodzinne, jednoczące rodziny. To jest podstawowe znaczenie tego święta. I tak one są dziś głównie odczytywane.

- A w wymiarze religijnym też jeszcze mają jakieś znaczenie?

- Też, oczywiście, ale w dużo mniejszym sensie i odbiorze niż jeszcze 20 czy 15 lat temu. Ten wymiar jest słabszy, ale też jeszcze ma znaczenie. I to w dość dużej części społeczeństwa. Ale podkreślam, te święta mają znaczenie przede wszystkim rodzinne. Przecież te święta obchodzą także osoby, które swoje postrzeganie religii dość znacznie ograniczyły, ale nadal świętują w tradycyjny sposób.

- Nie ma tu jakiegoś rozdźwięku? Religia staje się mniej ważna w życiu, ale z drugiej strony stawiamy choinkę, siadamy przy stole nakrytym białym obrusem…

- Ludzie potrzebują czegoś więcej, aniżeli tylko chleba. A święta Bożego Narodzenia wzbudzają sympatię, bo powstaje wspólnota rodzinna, międzypokoleniowa. I nie ma większego znaczenia, kto jak ten czas postrzega, religijnie czy niereligijnie. W tym czasie rodzi się bardzo dużo niezwykle pozytywnych emocji. Poza tym to jest znak, że należymy do jednej wspólnoty kulturowej i nie ma znaczenia czy jakiegoś przekłamania, że ktoś niereligijny obchodzi czas Bożego Narodzenia.

- Gorzów jest tyglem kulturowym. Mieszkają tu ludzie wyznający różne religie, o różnej narodowości czy wchodzący w skład mniejszości narodowych. Czy zatem właśnie te święta pokazują, że jednak jesteśmy pewną jednością?

- Też tak można powiedzieć, bo mimo wszystko nawet znaczna część chrześcijan wschodnich świętuje ten czas w tym samym kalendarzu. Znaczy to, że nie ma już podziału na kalendarz juliański i gregoriański.

- Naprawdę?

- Tak. W tym roku Kościół grekokatolicki na całym świecie podjął decyzję o przyjęciu tak zwanego kalendarza neojuliańskiego, czyli oznacza to, że stałe święta, jak właśnie Boże Narodzenie obchodzone jest według kalendarza gregoriańskiego (czyli tak, jak w Kościele katolickim – red.), natomiast ruchome obchodzone są według juliańskiego. Natomiast wierni kościoła prawosławnego świętują nadal według tradycji, czyli kalendarza juliańskiego. Ale Prawosławny Kościół Ukrainy przyjął też kalendarz neojuliański. Znaczy to, że osoby z Ukrainy będą świętować w tym czasie, kiedy katolicy.

- Z czego wynikają te zmiany?

- Na pewno przyspieszyła je wojna w Ukrainie. Choć trzeba przyznać, że dyskusje o zmianach kalendarza były bardzo długie. Wojna zdecydowała, że zmiany są właśnie teraz.

- Czy w sferze obyczaju, stylu święta w obrządku katolickim różnią się od rytu greckokatolickiego czy ewangelickiego?

- Na początku trzeba zauważyć, że polski katolicyzm różni się od katolicyzmu w innych krajach. Mają na te różnice wpływ względy kulturowe. Ale jeśli chodzi o obyczaj, to w przypadku chrześcijan wschodnich i zachodnich różnica jest taka, że wschodni nie łamią się opłatkiem a prosforą, czyli chlebem kwaśnym i to jest podstawowa różnica. A w przypadku ewangelików w Polsce mamy przyjęcie polskiego obyczaju łamania się opłatkiem, czego w tym kościele w innych krajach zwyczajnie nie ma. W wielu krajach w Europie Zachodniej tego zwyczaju, łamania się opłatkiem, po prostu nie ma. I to jest doskonały przykład na to, jak ważne są uwarunkowania kulturowe charakterystyczne dla danego kraju. Kościół się także dostosowywał i dostosowuje do lokalnych warunków, lokalnego obyczaju. Musiał się dostosowywać w jakimś zakresie, bo inaczej nie zostałby przyjęty.

- Stawiamy choinki…

- Tak, wszędzie, i jest to niezależne od wyznania, od stylu życia, choinki są wszędzie, ot choćby na ulicach miast.

- No właśnie, stawiamy choinki, dajemy dzieciom prezenty, dorośli darują sobie jakieś drobiazgi. Siadamy przy specjalnie przygotowanym stole, czyli mamy specjalny czas.

- Oczywiście, że jest to specjalny czas. Powtórzę, ludzie potrzebują być razem, potrzebują wspólnoty, a tu rodzą się tylko pozytywne emocje i to bardzo duże. Dlatego też bezsensem byłoby to odrzucić.

- Mirek, dajesz prezenty swojemu synowi?

- Oczywiście.

- A co mu w tym roku dasz?

- A to jest tajemnica, choć syn się może domyślać. On lubi sklejać modele, zatem dostanie, ale cały czas nie wie, jakie. Przekona się, kiedy znajdzie je pod choinką.

- Dziękuję bardzo i szczęśliwych świąt.

Renata Ochwat

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x