Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Nasze rozmowy »
Damiana, Romana, Romany , 23 lutego 2024

W mediacji konflikt jest nasz i rozwiązanie jest nasze

2024-01-11, Nasze rozmowy

Z Sabiną Kamińską, mediatorką sądową, rozmawia Maja Szanter

Sabina Kamińska
Sabina Kamińska Fot. Maja Szanter

- Spraw z udziałem mediatora przybywa czy ta forma rozwiązywania konfliktów nie cieszy się popularnością?

-  Obserwujemy tendencję wzrostową, w 2021 roku w gorzowskim okręgu sądowym odnotowano łącznie w sądach rejonowych i okręgowym 196 postępowań mediacyjnych, w 2022 było ich już 204. Przodują w tym sądy rejonowe, które skierowały do mediacji w kolejnych latach odpowiednio 187 i 175 spraw. Nie są to duże wzrosty, ale przynoszą nadzieję, że może mediacja będzie coraz bardziej popularna.

- Co jest głównym zadaniem mediatora?

- Dać pole zwaśnionym stronom na znalezienie odpowiedniego dla nich rozwiązania konfliktu. Lecz by strony trafiały ze swoimi problemami do mediatorów, musimy edukować społeczeństwo, pokazywać korzyści płynące z mediacji, przekonywać nieprzekonanych, również przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości i administracji.

- A to nie strony mają zwykle problem z dogadaniem się?

- Podam przykład: zazwyczaj pierwszym ogniwem w postępowaniu karnym jest policja. W idealnym świecie to policjant mógłby nas poinformować, że możemy pójść do mediacji i tak spróbować dojść do porozumienia. To nam jeszcze kuleje. Najczęściej w sprawach karnych do mediacji strony kieruje sąd. Mamy w Gorzowie sędziów, którzy są wielkimi zwolennikami mediacji.

- Jest tu różnica między sprawą karną a cywilną?

- Tak. Jeżeli sąd skieruje postępowanie do mediacji w sprawie karnej, porozumienie stron nie kończy sprawy. Sąd wydaje wyrok, biorąc wówczas pod uwagę wypracowaną u mediatora ugodę. Natomiast w sprawie cywilnej do mediacji może skierować strony sąd, ale też  już na początku konfliktu strony same mogą, zamiast pójść do sądu, skorzystać z usługi mediatora, zawrzeć ugodę, złożyć ją w sądzie wraz w wnioskiem o jej zatwierdzenie i tak w prostych trzech krokach zyskują zatwierdzoną sądownie ugodę, która ma walor wyroku sądowego. I to wszystko na własnych warunkach, bez stresu towarzyszącego procesowi sądowemu.

- Kim zatem jest mediator?

- Mediator jest bezstronną osobą, która umożliwia zwaśnionym stronom dojście do porozumienia.

- Czym się różni od bezstronnego sędziego?

- Sędzia podejmuje decyzje. Mediator takiej decyzji nie podejmuje i to jest zaleta. On tylko daje pole stronom, by z jego pomocą znaleźć rozwiązanie problemu.

- Powszechnie uważa się, że mediator ma nas pogodzić. Jest to słuszna opinia?

- Tu trzeba odróżnić mediację od terapii, gdyż na mediację nie przychodzimy się pogodzić. Jeżeli mamy konflikt, przychodzimy znaleźć jego rozwiązanie, ale to nie znaczy, że wyjdziemy od mediatora pogodzeni i od tego momentu będziemy przyjaciółmi. U mediatora jesteśmy po to, żeby nie eskalować konfliktu, ale też po to, żeby uzyskać swoje cele.

- To już bardzo wiele.

- I bardzo dobrze, że strony przychodzą do mediatora, ponieważ często w konflikcie wcześniej ludzie ze sobą w ogóle nie rozmawiali. Coś się wydarzyło, doszli do muru, są nastroszeni i nie podjęli próby dialogu. Może na siebie pokrzyczeli, wymienili pisma i na tym się skończyło. Natomiast kiedy przychodzą do mediatora, mają szansę usłyszeć, jaka jest motywacja drugiej strony, czego ona oczekuje. Ale też żebym ja sam mógł powiedzieć, jaka jest moja motywacja. Najprościej mówiąc, jest to zobaczenie człowieka w człowieku. I bardzo często motywacja czy sytuacja drugiej strony otwiera oponentowi oczy i okazuje się, że można się porozumieć i dojść do ugody, a tym samym zakończyć konflikt.

- W sądzie wygląda to nieco inaczej.

- Z sądu wychodzi jeden wygrany, drugi przegrany. W mediacji założenie jest takie, że obie strony wygrywają. Przychodzimy, mamy gotowość do kompromisu. Niekoniecznie wszystkie żądania jednej strony będą spełnione przez drugą, choć tak też się zdarza. Ważne, że w całym tym postępowaniu robimy wszystko w granicach prawa, rozsądku, swoich możliwości.

- Co konkretnie robi mediator?

- Prowadzi obie strony konfliktu. Rzeczywiście często emocje biorą górę, ludzie werbalizują swoje frustracje, do czego przecież mają prawo. U mediatora to się dzieje w zdrowych granicach. Czasem musi on tonować nastroje, jeżeli wykraczają poza zwykłe wyrzucenie z siebie żalu, a przybierają formę ataku. Dajemy możliwość wyrażenia emocji, ale nie prowadzimy terapii.

- Mediator powinien być bardziej prawnikiem czy psychologiem?

- Prawnikiem wcale nie musi być. Powinien natomiast mieć pewne umiejętności, jak na przykład otwartość na człowieka.

- Czasem skłócenie dwóch stron jest tak duże, że nie chcą się spotkać nawet u mediatora. Co wtedy?

- Organizacja spotkań mediacyjnych daje nam dużo możliwości. Decyzja należy do samych zainteresowanych. Mogę zaprosić do kancelarii dwie strony z ich prawnikami, mogę zebrać same strony albo samych prawników, mogę zaprosić jedną stronę i prawnika drugiej osoby. Jeśli strony mają negatywne doświadczenia i nie chcą się spotkać, a chcą tylko rozwikłać problem, to prowadzę z nimi rozmowy telefoniczne czy wymieniam się e-mailami. Bardzo często organizujemy mediacje online, możemy spotkać się tylko w sieci. Oczywiście ugodę dobrze podpisać na miejscu, ale też strony przy jej podpisywaniu nie muszą się spotykać.

- Czy lepiej udać się do mediatora na samym początku sprawy, niejako prewencyjnie, oszczędzając sobie czasu i nerwów, czy wtedy, gdy wyczerpiemy możliwości porozumienia się z drugą osobą?

- To zależy. Generalnie najlepiej byłoby, gdyby strony wzięły sprawy w swoje ręce i spróbowały porozmawiać same, a dopiero wtedy, gdy stwierdzą, że nie są w stanie się porozumieć, wziąć neutralnego mediatora do pomocy. W mediacji często mamy do czynienia ze sprawami rozwodowymi, około rozwodowymi, rodzinnymi i sąsiedzkimi. Zdarza się, że tu emocje biorą górę. Sprawy tego typu mają jedno dno, trzecie, piąte, trwają latami. Teoretycznie mamy jeden konflikt, ale ludzie kopią bardzo głęboko, przez co grzęzną jeszcze bardziej, a to bardzo utrudnia dojście do porozumienia. Są to sprawy trudne emocjonalnie i idealnie byłoby, gdyby w momencie przyznania przez obie strony, że mają konflikt, przyszły do neutralnego mediatora. Lecz często dopiero kiedy sprawa trafia na wokandę, sąd informuje, że istnieje opcja mediatora i wówczas się na niego decydują. Nieraz się też zdarza, że nie wyrażają na to zgody. Wolą, żeby o ich losach zdecydował sąd.  

- A w sądzie może być loteria…

- W sądzie nigdy nie wiadomo, jakie rozstrzygnięcie nas czeka. W mediacji możemy sami zdecydować. Rozwiązanie jest nasze, tak jak konflikt jest nasz. W sądzie konflikt jest nasz, ale rozwiązanie jest sądu. Nie zawsze możemy być z wyrokiem pogodzeni. W sądzie możemy wygrać, ale możemy też przegrać. Natomiast w mediacji możemy pójść na małe ustępstwa i osiągnąć swój cel.

- Jakie są jeszcze różnice między rozstrzygnięciem sprawy w sądzie a w procesie mediacyjnym?

- W mediacji załatwimy wszystko szybciej. W sądzie sprawy potrafią trwać latami. U mediatora w sprawie karnej, jeżeli sąd ją tu skieruje, kończymy ją w ciągu miesiąca. W mediacjach cywilnych, rodzinnych czy gospodarczych, mediacja trwa trzy miesiące.

- A jak ma się mediacja do toczącej się już sprawy sądowej pod kątem terminów rozpraw?

- Bardzo często sędziowie kierując sprawę do mediacji nie wyznaczają terminu kolejnej rozprawy. Czekają na wynik mediacji i wówczas, jeśli dochodzi do podpisania ugody, zatwierdzają ją, wydają wyrok albo umarzają postępowanie. Co najważniejsze, mediacja jest zawsze szybsza od tradycyjnej drogi sądowej.

- A co zrobić, kiedy jedna osoba chce mediacji, a druga nie?

- Jeżeli jest to mediacja umowna, czyli strony same do niej przystępują, to droga jest taka: strona, która chce przystąpić do mediacji, kontaktuje się z mediatorem i udziela mu ogólnych informacji o problemie, składa wniosek o przeprowadzenie mediacji, udostępnia kontakt do drugiej osoby. Jeżeli ta druga strona nie chce mediacji, mediator podejmuje rozmowy, tłumaczy, jakie możliwości daje mediacja, jakie ma zalety. Co najważniejsze: mediacja jest dobrowolna i by do niej doszło muszą tego chcieć obie strony konfliktu.

- Dlaczego ludzie nie chcą mediacji?

- Większym problemem od tego, że muszą kolejnej osobie wyłuszczać swoje sprawy jest to, że te konflikty są zazwyczaj tak głębokie, że nie chcą sami podejmować decyzji. Często skonfliktowane strony chcą sprawiedliwości szukać w sądzie. A przecież mówi się, że najgorsza ugoda jest lepsza od najlepszego wyroku sądowego. I to prawda.

- Co jeszcze może być zaletą mediacji?

- Do mediacji można przystąpić w każdej chwili i w każdej chwili można z niej zrezygnować. Rozpoczęcie mediacji nie obliguje do niczego. Jako strony mamy tu dużo swobody, to miękka forma rozstrzygania konfliktu. Mediacja nie jest tak formalna jak rozprawa sądowa, nie ma sztywnych ram, strony mogą ze sobą swobodnie rozmawiać wyrażając swoje spostrzeżenia i oczekiwania.

- Czy postępowanie mediacyjne może zastąpić sprawę sadową?

- W sprawie cywilnej, gospodarczej, rodzinnej - tak. Zanim strony przyjdą do sądu, mogą zażegnać i rozwiązać konflikt u mediatora. Ugoda i jej zatwierdzenie ma wartość wyroku sądowego. Mogą być sytuacje, że sąd nie zatwierdzi ugody, bo stwierdzi, że jest to jednak wyłącznie kompetencja sądu, jak na przykład w sprawie uchylenia obowiązku alimentacyjnego. W takiej sytuacji strony, mając ugodę, kierują sprawę do sądu załączając ugodę, co ułatwia i przyspiesza sprawę, ale musi ona trafić na wokandę i rozprawa musi się odbyć. Natomiast w sprawie karnej mediacja nie zastąpi sprawy sądowej, lecz znacznie ją przyspiesza. Ponadto korzyścią mediacji w sprawie karnej jest szybkie uzyskanie przez pokrzywdzonego naprawienia szkody czy zadośćuczynienia, a wyniku pojednania daje oskarżonemu szansę na  złagodzenie kary czy umorzenie postępowania.

- Bywa, że skłócenie stron jest tak duże, że nawet mediacja nie pomoże?

- Tak, oczywiście. Nie każda mediacja kończy się ugodą. Kiedy konflikt jest wielki, a strony  tak zacietrzewione i zamiast zmierzać do rozwiązania, z każdym krokiem się rozchodzą, to zdecydowanie wspólnie decydujemy o zakończeniu mediacji. Jeżeli nic nie idzie do przodu, to nie warto przedłużać i męczyć stron. Pamiętać trzeba, że nawet gdy rozmowy mediacyjne są bardzo zaawansowane, a my mamy już przygotowany projekt ugody i wszystko wydaje się dopracowane, w każdej chwili każda ze stron może się z mediacji wycofać i powiedzieć, że ugody nie podpisze.

- I wtedy zdajemy się na sądową loterię?

- Tak, ale wówczas – co też jest istotne – w drodze procesu sądowego nie możemy powoływać się na ustępstwa, które proponowała druga strona w trakcie mediacji. To, o czym rozmawialiśmy podczas mediacji jest poufne, nie możemy tych faktów ujawniać.

- W jaki sposób można znaleźć mediatora?

- Na stronie Sądu Okręgowego jest lista mediatorów. Co roku ich przybywa.

- Jakie są koszty pomocy mediatora?

- Jeżeli do mediacji kieruje sąd, stawki są określone w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości. W sprawach cywilnych majątkowych koszt mediacji to jeden  procent wartości przedmiotu sporu, nie mniej niż 150 złotych, nie więcej niż 2 tysiące złotych za całość postępowania mediacyjnego. W sprawach niemajątkowych pierwsza godzina mediacji 150 złotych, każda kolejna 100 złotych. Natomiast w przypadku mediacji karnych koszt mediacji pokrywa Skarb Państwa.

- A ile kosztuje mediator, jeśli przychodzimy do niego ,,z ulicy”, a nie kierowani przez sąd?

- Każdy mediator ma swój cennik. Inny koszt jest we Wrocławiu, Warszawie Krakowie, a  inny w Gorzowie, bo inny jest rynek. Każdy mediator szczegółowo informuje strony o kosztach w danej sprawie. Co ważne, przy składaniu wniosku o zatwierdzenie ugody wypracowanej w postępowaniu mediacyjnym, taki wiosek jest wolny od opłat.

- Miewała pani sprawy, które wykraczały poza ,,standardowe” spory między ludźmi?  

- Tak. Zdarzają się na przykład dziadkowie walczący z własnymi dziećmi o kontakty z wnukami. Są też bardzo trudne sprawy, jak molestowanie seksualne, usiłowanie gwałtu, balansowania na granicy tych sytuacji. Bardzo ciekawe są sprawy sąsiedzkie. Ludziom w takich sprawach trudno jest dojść samodzielnie do porozumienia, ale warto się pogodzić, przecież zwaśnione strony dalej będą w tym miejscu i sąsiedztwie mieszkać.

- I – co pani wcześniej przyznała – ponieważ nie umiemy z sobą rozmawiać w sytuacjach konfliktowych, sprawa trafia do mediatora…

- W każdej sytuacji, nie tylko spornej, trzeba się otworzyć na potrzeby drugiego człowieka, na to, co on czuje. Mediacja daje szansę na to, że usłyszę i zobaczę drugiego człowieka i być może zrozumiem jego motywacje i potrzeby, nawet jeżeli tylko cząstkowo. Cieszy, że w sytuacji konfliktowej ludzie są gotowi usiąść, porozmawiać i dojść do porozumienia. To wielka sztuka, której jako społeczeństwo z powodzeniem się uczymy.

- Dziękuję za rozmowę.    

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x