Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Nasze rozmowy »
Damiana, Romana, Romany , 23 lutego 2024

W Gorzowie nikomu to najwyraźniej nie przeszkadza

2024-02-08, Nasze rozmowy

Z dr. Piotrem Klattą, politologiem, edukatorem i badaczem, rozmawia Maja Szanter

Fot. Archiwum prywatne P. Klatty
Fot. Archiwum prywatne P. Klatty

- Jak widzisz Gorzów z oddali? Pracowałeś w Warszawie, teraz w Krakowie, jest dystans.

- Gorzów wydaje się coraz bardziej oddalać od peletonu innych miast. Staje się prowincją prowincji i to nawet nie za bardzo wiadomo jakiej.

- Tak też uważają gorzowianie.

- Znakomita większość poznawanych przeze mnie osób sądzi, że Gorzów Wielkopolski to jakieś miasto niedaleko Gniezna. Uważają tak zwłaszcza ludzie biznesu, niezajmujący się na co dzień sprawami geografii. Osobiście nawet żałuję, że Gorzów naprawdę nie leży gdzieś w pobliżu Gniezna. Wtedy można by w końcu sensownie pozycjonować zarówno samą miejscowość, jak i działające tu biznesy. Obecnie ułożenie strategii promocji marki miasta, ale też firmy wywodzącej się z Gorzowa Wielkopolskiego, stolicy województwa lubuskiego, jest co najmniej trudne.

- Być może odrzucimy człon Wielkopolski, choć może to być misja niewykonalna. Byłoby łatwiej być samym Gorzowem? 

- Z pewnością byłoby to korzystne dla biznesu i promocji miasta. Sentymenty nie zapełniają kasy miejskiej.

- Za nami wybory parlamentarne, 7 kwietnia czekają nas samorządowe. Czy tendencje wśród wyborców mogą być podobne do tych z października?

- Wybory samorządowe są inne niż parlamentarne. Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi na portalach społecznościowych mieliśmy gigantyczny wzrost aktywności obywatelskiej. Natomiast teraz na tych samych portalach mamy wzrost aktywności, ale lokalnych polityków. Na domiar złego wielu z nich twierdzi, że nie są politykami. Dlaczego w takim razie startują w wyborach? Generalnie do kwietniowych wyborów jest jeszcze sporo czasu i chyba nikt nie podejmie się spekulować na temat ich wyniku.

- Lokalne sojusze będą takie same jak parlamentarne?

- Lokalna scena polityczna często różni się od tej parlamentarnej. Możliwe są na niej nawet najbardziej egzotyczne sojusze. Te nawiązują się jednak z reguły po wyborach i trudno je wcześniej wskazać.

- W tak zwanym ,,terenie” głosujemy na konkretne nazwiska czy jednak partie?

- W gminach i mniejszych miastach nie zawsze liczy się przynależność do tej czy innej partii. W powiatach, a Gorzów jest miastem – powiatem, wygląda to inaczej. Niemniej to zawsze jest wielka niewiadoma.

- Czy w Gorzowie w kontekście wyboru prezydenta może nas coś zaskoczyć czy wynik zdaje się być już przesądzony?

- A któż to wie? Nie ogłoszono jeszcze zbyt wielu kandydatów.

- Na dziś mamy czterech – Jacka Bachalskiego, Piotra Wilczewskiego, Romana Sondeja i obecnego prezydenta. Poza wywodzącym się z PO Wilczewskim starzy dobrzy znajomi?

- Faktycznie, prawie sami starzy znajomi. Prezydent Wójcicki, mimo wielu problemów jego rządów w mieście, ma tu najlepsze karty. Jeśli nic się nie zmieni, to bardzo możliwe, że to on wygra kolejne wybory. Po prostu jego obecni kontrkandydaci są słabi. Pan Bachalski ma co prawda ciekawe wizje, ale niestety dla wielu są one zbyt wydumane, co raczej nie rokuje dobrego wyniku w wyborach. Pan Sondej reprezentuje opozycyjną obecnie PiS i nie ma szans na wygraną. Z kolei pan Wilczewski z PO jest nowy w lokalnym układzie politycznym. Przed startem na stanowisko prezydenta przydałby mu się jakiś dający rozpoznawalność sukces na niwie politycznej. To wszystko nie rokuje dobrze.

- Wielu gorzowian nie jest zadowolonych z aktualnej prezydentury Jacka Wójcickiego, ale też uważają, że nie ma sensownej alternatywy. Że znów czeka nas wybór mniejszego zła...

- Jeśli przez dwie kadencje Jacek Wójcicki rządzi tak samo, to w trzeciej będzie też tak samo rządził. Raczej nic się tu nie zmieni. Nadal będziemy w Gorzowie mieli prymat festynu nad rozwojem i bylejakość w inwestycjach. Pan Wójcicki najwyraźniej nie ma innego pomysłu na Gorzów niż trwanie w tym, co jest. To widać też w niemal całkowitym braku aktywności prezydenta poza okresem wyborczym.

- Prezydenta Wójcickiego akurat zawsze było widać.

- Ale nie wiadomo, co prezydent robi, jak i nad czym pracuje. Jego pokazanie się na festynie czy otwarciu obiektu nie daje takiej wiedzy. W tym zakresie możemy porównać prezydenta Wójcickiego do prezydenta Zielonej Góry, Janusza Kubickiego.

- To znaczy?

- Na profilu gorzowskiego prezydenta na znanym portalu społecznościowym od początku roku 2023 aż do dziś (rozmowa odbyła się 5 lutego – przyp. red.), prezydent Gorzowa miał „aż” 11 wpisów. W roku 2024 wpisy były 29 stycznia i 17 stycznia, a w 2023 roku – 22 grudnia, 15 października, 1 czerwca, 7 kwietnia, 6 kwietnia, 8 marca, 6 marca, 31 stycznia i 17 stycznia. Natomiast prezydent Zielonej Góry tylko dzisiaj, 5 lutego, miał dwa wpisy. Widać, że nawet po tylu latach u władzy chce mu się pracować i ma się czym chwalić.

- Podobną trudną sytuację, jeżeli chodzi o wybór, mamy w przypadku miejskich radnych - wyborcy zarzucają, że ciągle są te same nazwiska, a radni niewiele robią dla nich i dla miasta.

- Ciekawe. Bo co to znaczy „wiele robić dla miasta”? Owszem, są tacy, co nic nie robią albo cały kapitał zbijają na jednej, organizowanej przez siebie imprezie. Ale są też radni pracowici, śledzący inwestycje, piszący interpelacje, wspierający mieszkańców. Znam sytuacje, że kiedy pojawiają się radni, którzy naprawdę wiele robią dla swoich okręgów wyborczych, to potem nie uzyskują mandatu. Może to dlatego, że takie osoby często faktycznie nie reprezentują partii politycznych? Wyborcy pewnie mówią im potem „Nie głosuję na ciebie, choć tak wiele robisz, bo boję się, że zmarnuję głos”. Tacy aktywni radni często po jednej kadencji albo znikają z rady miasta, albo wchodzą w partyjne buty.

- Ale tak właśnie wygląda dziś gorzowska rada miasta… Jeszcze gorszą opinię mają radni sejmiku województwa. Od lat gorzowianie mają żal, że grają oni do innej bramki, nie walczą o interesy Gorzowa i stąd są takie różnice w rozwoju obu stolic Lubuskiego.

- Z tego, co obserwowałem, to wiele osób nie wie nawet, kto ich reprezentuje w sejmiku województwa ani jakie zadania ma sejmik. Gorzowianie wybierają kogoś i zapominają. Wielu jest zresztą takich, którzy uważają, że najważniejsze są wybory parlamentarne, bo osoby zasiadające w parlamencie mogą „coś załatwić dla miasta”.

- To raczej powszechne zjawisko.

- Ale to dziwny i nieprawdziwy pogląd. Inwestycje regionalne są przecież finansowane z budżetów samorządów i Regionalnych Programów Operacyjnych. Na lata 2021-2027 lubuskie ma około 740 milionów euro, a dużo większe dolnośląskie niewiele więcej, bo 870 milionów euro. Dla Lubuskiego to sporo pieniędzy na inwestycje infrastrukturalne i społeczne, ale też na badania, innowacje, przedsiębiorczość, klimat i ochronę środowiska, energetykę, cyfryzację i edukację. W województwie lubuskim środkami tymi dysponuje zarząd województwa i nie przyznaje on pieniędzy „po uważaniu”, ale w sposób planowy, zgodny z prawem i w odpowiedzi na wniosek o dofinansowanie.

- Co w takim razie wymaga na naszym terenie poprawy?

- Być może należy się zastanowić, czy na północy województwa potrafi się pisać dobre wnioski o te środki. Albo sprawdzić, czy rządzący chcą z nich korzystać. Może z jakiegoś powodu nie chcą albo ich to przerasta.

- Ocena gorzowian jest taka - Gorzów jest daleko za Zieloną Górą gospodarczo, naukowo, komunikacyjnie mamy dramat. Oni się rozwijają, my zwijamy. Czy to ma szansę na zmiany i co mogłoby tę sytuację naprawić?

- Nie wiem, jaka naprawdę jest ta ocena. Sądząc po wynikach ostatnich wyborów samorządowych, wielu osobom wszystko pasuje. Miasto jest przecież remontowane, wiele się buduje, odbywają się festyny, rozwija się sport… Co z tego, że to wszystko wadliwe i psuje się „w oczach”. To najwyraźniej nikomu nie przeszkadza.

- Ale wybory wygrywa się hasłem ,,Gospodarka, głupcze”. Clinton zdobył nim Amerykę. Aż tak nisko się cenimy w Gorzowie, że wolimy chleb i igrzyska?

- Władza jest od wydawania pieniędzy, a nie od zarabiania. Ale ma je wydawać mądrze, czyli w taki sposób, żeby biznesowi dać możliwość rozwoju, a obywatelom dobre warunki życia. Nie ma jednego bez drugiego. No, chyba że mowa o Gorzowie, gdzie nie ma ani jednego, ani drugiego.

- Czy w tym kontekście widzisz sens utrzymywania województwa lubuskiego?

- Województwo jak najbardziej należy utrzymać. Zmiana województwa na zachodniopomorskie czy wielkopolskie nie podniesie przecież jakości rządzenia  miastem.

- Tyle że obecne działa dobrze tylko w odniesieniu do południa województwa.

- Sądzę, że można by się pokusić o jakiś szerszy lobbing na rzecz mniej lub bardziej formalnego podziału lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na dwie części. Tak żeby jeden RPO był dla północy, a drugi RPO  dla południa województwa. W tej perspektywie finansowej dla północy województwa raczej nie udałoby się wydzielić części z tych 740 milionów euro, ale gdyby w kolejnej perspektywie finansowej wypracować prawdziwe dwa RPO na terenie tego województwa? Czemu nie? W końcu nikt w Gorzowie by nie mógł powiedzieć, że ktoś coś komuś zabiera. Moim zdaniem rozwój północnej części województwa i spokój społeczny są tego warte.

 - W wyborach parlamentarnych mieliśmy rekordową frekwencję - ponad 74 procent. W Lubuskiem było to 71 proc., w Gorzowie - 74 proc., czyli do urn poszło ponad 64 tysiące gorzowian. Czeka nas kolejny rekord?

- Są rzeczy, o których się filozofom nie śniło. Ale nie jestem pewien, czy któryś z nich śnił o wysokiej frekwencji gorzowian w kwietniowych wyborach samorządowych.

- Popadliśmy w marazm i rezygnację?

-  Byliśmy już w tym miejscu. Po prostu pomimo wielkiej społecznej energii i chęci do zmiany nigdy się z niego nie ruszyliśmy. Według mnie rządzące od dwóch kadencji władze wykonawcze miasta w osobie prezydenta Jacka Wójcickiego i jego gabinetu zawiodły. Ale czy wyborcy mają podobną opinię? Wybory to pokażą.  

- Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x