Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Nasze rozmowy »
Bony, Horacji, Jerzego , 24 kwietnia 2024

To jest duże wydarzenie i trzeba porządnie się przygotować

2024-02-22, Nasze rozmowy

Z Pauliną Przybysz i Karoliną Wojtasik, instruktorkami Zespołu Artystycznego Buziaki, rozmawia Jarosław Janik

Od lewej Paulina Przybysz i Karolina Wojtasik
Od lewej Paulina Przybysz i Karolina Wojtasik Fot. Archiwum

Zespół Artystyczny Buziaki obchodzi w tym roku 45-lecie istnienia. Siłą zespołu są dzieci i młodzież.

– Dzięki młodym tancerkom powstaje ogromna energia, która niesie zespół przez te wszystkie lata – mówią Paulina Przybysz i Karolina Wojtasik – instruktorki Buziaków, ale także absolwentki Zespołu.

- Przypomnijmy, początki Zespołu wiążą się z osobą Izabeli Szafrańskiej.

Paulina Przybysz  – Tak, to był rok 1979... Pani Iza Szafrańska przyjechała do Gorzowa i podjęła pracę w Szkole Podstawowej nr 11 jako nauczycielka muzyki. Na początku wybrała około 40 uczennic, które występowały podczas akademii szkolnych. Z biegiem czasu grupa zaczęła występować podczas większych wydarzeń i brać udział w pierwszych festiwalach. Wybrano nazwę zespołu – Buziaki. I od tego momentu Buziaki rosły w siłę – występowały w mieście, wyjeżdżały na festiwale, zimowiska, obozy. Zdecydowanie później do zespołu w formie naboru trafiały dziewczęta z całego miasta.

- Kiedy trafiłyście do Buziaków?

P.P. - Ja przyszłam do zespołu w 1995 roku. To był pierwszy otwarty nabór – egzamin - dla dzieci z miasta. Pani Iza grała na pianinie, starsze koleżanki pokazywały jakie elementy taneczne miałyśmy wykonać. Było badane poczucie rytmu. Po wszystkim wywieszane były listy dzieci przyjętych do Zespołu. Wtedy rozpoczęła się moja przygoda z ,,Buziakami’’, która trwa nadal.

Karolina Wojtasik -  Ja dostałam się do Zespołu późno, bo będąc w pierwszej klasie liceum. Z tym, że od przedszkola związana byłam z tańcem towarzyskim. Ale jak każdy musiałam przejść casting u pani Izy.  Wychodząc z sali po pierwszych zajęciach usłyszałam: Wojtasik możesz zostać. Usłyszeć takie słowa z ust pani Izy to w tamtym czasie było coś.

- Czy panie instruktorki tańczą nadal?

K.W. - Oczywiście, że tak. Pewne elementy trzeba na zajęciach pokazać i wymaga to od nas sprawności fizycznej. A im starsze grupy tym bardziej bazuje się na tym co one potrafią i ile możemy z nich wykrzesać. Naprowadzamy je na ten dobry ruch.

- Sympatycy Zespołu czekają zatem na kolejny koncert jubileuszowy. Będzie?

K.W. - Plany są bardzo ambitne, jeżeli chodzi o działania związane z 45-leciem Zespołu.

P.P. - To jest jednak związane z finansami. Czekamy na rozstrzygnięcia konkursów ofert. Zobaczymy wtedy, na co będziemy mogły sobie pozwolić. Oby na dużo.

K.W. - Jak są przeszkody - te przysłowiowe kłody - to jest w nas taka wyjątkowa siła. Wierzę, że nam się uda i zrobimy to tak, jak sobie wyobrażamy. Jest takie poczucie misji w tym wszystkim i spełnienia. Chcemy, żeby to było wyjątkowe, dobre i profesjonalne. Może nie perfekcyjne, ale żeby spełniało nasze ambicje, a myślę że one są duże.

- To mnie trochę uspokoiło, że taki koncert będzie. Bo podczas Waszego występu w Arenie Gorzów przy okazji meczu piłkarzy ręcznych widownia mogła usłyszeć z ust spikera, że tym występem Buziaki rozpoczynają cykl koncertów z okazji 45-lecia zespołu.

P.P. -  My nie chcemy się zobowiązać na dzisiaj. Plany mamy. Koncert jubileuszowy odbędzie się nie wcześniej niż jesienią. To jest duże wydarzenie i do tego trzeba się porządnie przygotować. A po drodze wskoczyło dużo naprawdę ciekawych imprez, wyjazdów. To też wymaga przygotowania i sporego nakładu pracy. Trzeba pamiętać, że za każdą prezentacją sceniczną stoją dziesiątki, a nawet setki godzin prób, projekt i szycie nowych kostiumów scenicznych. O kwestiach organizacyjnych przedsięwzięć nawet nie będę wspominać. Chcemy, żeby wydarzenie związane z jubileuszem się odbyło i zrobimy wszystko, żeby tak się stało, ale zgodnie z naszą wizją i naszymi ambicjami. Mamy świadomość tego, że nasze dzieci też na to czekają.

- To wróćmy do występów w Arenie. Jako Zespół dbacie o oprawę taneczną przed meczami i w przerwie spotkań piłkarzy ręcznych. Jakie wrażenia?

K.W. - To wyjątkowe miejsce do tego, żeby jak najczęściej tam być. Wyjątkowe dla dziewczyn jest występowanie przed kilkutysięczną widownią.

P.P. – To prawda. Kilkutysięczna publiczność w jednym miejscu i czasie – i to w naszym mieście. Fantastyczna atmosfera. I zupełnie nowa grupa odbiorców. Niesamowite przeżycie.

- Bo nie było takiego miejsca dla tak licznej publiczności. Gorzów czekał na taką halę widowiskowo-sportową latami.

K.W. - I my też czekałyśmy. I mamy nadzieję, że będzie dla nas jako dla kultury również otwarte. Arena jest miejscem z niesamowitym potencjałem i my chcemy z tego potencjału korzystać. 

P.P. - I korzystamy. Miałyśmy już kilka występów. Program artystyczny oraz stroje zostały opracowane specjalnie pod to wydarzenie. Dla nas to jest super przeżycie i motywacja do dalszej pracy. I dla nas i mamy nadzieję, że dla naszych najstarszych dziewczyn. Chociaż te młodsze zazdroszczą i pytają kiedy one też będą mogły zatańczyć w Arenie. To jest budujące, że te młodsze dzieci obserwują starsze i chcą działać, być, tańczyć tak jak one. Przykład zwykle idzie z góry. Myślę, że jak tylko czas i kalendarz będzie na to pozwalał to będziemy robić wszystko, żeby się tam pokazywać.

K.W. - Zresztą to dla nas była niesamowita odsłona, bo jak ktoś słyszy Zespół Artystyczny Buziaki to myśli sobie – dzieci. A starsze grupy też są. I tak spotkałyśmy się po pierwszym i po drugim meczu piłkarzy ręcznych z pytaniami: to wy macie tyle starszych dziewczyn? Otóż odpowiedź brzmi: tak. Wszystkie dziewczyny są w Zespole od małego. Przychodzą jako 5-6 latki, a wyrastają na niesamowite kobiety.

- W pewnym momencie przygoda z Buziakami się kończy. Są wśród absolwentek takie dziewczyny, które pozostały przy tańcu zawodowo? Oczywiście nie licząc Was, które prowadzicie Zespół nie tylko od strony tanecznej, ale też merytorycznej, organizacyjnej.

K.W. - Są osoby, które zostały przy tańcu i prowadzą swoje zespoły w Gorzowie. Są też tacy co zostali tancerzami i prowadzą zajęcia w Warszawie, Poznaniu, Toruniu.

P.P. - Są też osoby, które zajmują się inną formą ruchu, np. jogą,

- Dzisiaj w Buziakach tańczy kolejne pokolenie młodych gorzowianek. Jak liczna to jest grupa?

P.P. - Obecnie około 200. To jest taka liczba, z którą możemy skutecznie pracować. Jeśli chcemy utrzymać jakiś poziom, chcemy być dla tych dzieci, chcemy oddać im serce, istnieć w ich życiu, móc im pomóc radzić sobie w różnych sytuacjach życiowych. Bo Buziaki to nie tylko zajęcia dodatkowe...

K.W. - Wyjątkowe w Zespole jest to, że to nie jest szkoła tańca. Myślę, że to jest bardzo dobre i nie chciałabym tego zmienić nigdy. Bo to nie są osoby, które przychodzą na przypadkowe zajęcia, tylko takie, które wiążą całe swoje dojrzewanie, swój rozwój, swoje życie z Zespołem, z nami, z wydarzeniami, które się dzieją. Decydują się na pewną odpowiedzialność.

P.P. – Nikt u nas nie jest anonimowy. My wszystkie dzieci znamy, znamy ich sytuacje życiowe, znamy ich problemy, wiemy z czym się mierzą na co dzień i wiemy jak sobie radzą w sali. Z czystym sumieniem możemy powiedzieć (szczególnie o tych starszych, bo tych młodszych dopiero się uczymy), że znamy je na wylot.

- Koncerty, festiwale? Gdzie w tym roku zatańczycie?

P.P. - W dzień zakończenia roku szkolnego ruszamy na Międzynarodowy Festiwal do Grecji, później jedziemy na Międzynarodowy Festiwal do Lądka Zdroju zdobywać nowe umiejętności i się doskonalić. Będzie też obóz szkoleniowy z maluchami.

- Mówi się, że Buziaki to zespół pokoleniowy, który wciąż się odmładza. Kiedyś tańczyły mamy, a dzisiaj ich córki. U Ciebie jest podobnie?

P.P. – Moja córka trafiła do Zespołu mając 5 lat. Dzisiaj ma prawie 12. Jestem z niej bardzo dumna. Widzę jak się rozwija, jakie robi postępy. Jest bardzo zaangażowana. Ona żyje tańcem. A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to,  że nie robi tego dla mnie. Czuję, że realizuje swoje zainteresowania. Cudowne uczucie, kiedy z własnym dzieckiem możesz dzielić swoje pasje. U nas tak właśnie jest.

- Kiedy moja córka Amelia rozpoczęła przygodę z Buziakami wielkimi oczami patrzyła w stronę starszych dziewcząt, które tańczyły bardzo widowiskowy taniec także ze względu na stroje, a mianowicie… pawie. Tłumaczyłem jej, że jak urośnie to też zatańczy. Przez ponad 10 lat pawie nie pojawiły się jednak na scenie. Wracacie czasem do starych podobających się widowni występów?

P.P. - Z tymi pawiami to jest śmieszna historia. Od lat współpracujemy z Gorzowską Orkiestrą Dętą. Na ich ostatnim koncercie jubileuszowym wybrzmiał numer, do którego my tańczyłyśmy pawie. Okazuje się, że oryginalny tytuł tego utworu absolutnie nie wskazuje na taniec pawi. Dlatego jesteśmy teraz na etapie poszukiwania innej muzyki, do której będzie można to zatańczyć i wykorzystać te piękne stroje. Faktycznie jest teraz w Zespole kilka dziewczyn, które wstąpiły w nasze szeregi po zobaczeniu tego tańca, ale nie tylko tego. Po ostatnich wydarzeniach odbieramy mnóstwo telefonów o możliwość zapisania dzieci do naszego Zespołu. Możliwości mamy ograniczone, ale poczucie satysfakcji z podejmowanych działań ogromne.

- Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia: Bogusław Sacharczuk

 

 

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x