Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Adolfiny, Odetty, Wacława , 15 kwietnia 2021

Walkowski: Nie zawsze muszą to być zajęcia siłowe

2021-03-10, Rozmowa tygodnia

Z Grzegorzem Walkowskim, trenerem personalnym, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_29888.jpg
Fot. z archiwum Grzegorza Walkowskiego

- Przed tygodniem rozmawialiśmy o fotografii lotniczej, teraz porozmawiajmy o drugiej pańskiej pasji. Kim właściwie jest trener personalny?

- Mówiąc w największym skrócie jest to osoba pomagająca ludziom. W moim przypadku, jako trenera sportów siłowych, ta pomoc jest ukierunkowana głównie na zmianę trybu życia, zmianie budowy ciała czy zmianę codziennego samopoczucia. Wszystko odbywa się poprzez indywidualną współpracę z klientem.

- A potem nadzór i motywacja?

- Nie tylko. Ważne jest nauczenie prawidłowego wykonywania ćwiczeń, monitorowanie wyników. Trener personalny musi ponadto umieć słuchać ludzi. Wielu naszych podopiecznych przychodzi na zajęcia z różnymi życiowymi problemami. Zwierzają się, niektórzy bez zahamowań mówią o kłopotach, problemach i w takich chwilach, wedle oczywiście swojej najlepszej wiedzy, każdy trener stara się doradzić, podpowiedzieć, zasugerować. Powiem więcej, są klienci, dla których trening jest tylko dodatkiem do spotkania się i porozmawiania.

- Czyli trzeba znać przynajmniej podstawy psychologii?

- Życie uczy. Dla naszych klientów siłownia czy klub fitness stają się takim azylem, w którym czują się bezpiecznie. To miejsce, gdzie bez obciążenia ściągają krawaty, garnitury, odstawiają telefony. Jednocześnie przestają być prezesami, dyrektorami firm, a stają się ludźmi szukającymi relaksu, wypoczynku psychicznego czy pomocnej duszy do rozmowy.

- Od kiedy działa pan na tym rynku?

- Pierwszy raz do siłowni trafiłem w wieku 15 lat. Z czasem zacząłem poznawać tajniki treningów siłowych i w pewnym momencie zacząłem dzielić się tą wiedzą z innymi, mniej doświadczonymi. Potem dostałem propozycję zostania trenerem. Pomysł mi się spodobał i go podchwyciłem. W sumie od 25 lat pracuję w siłowniach i klubach fitness w różnych miastach. Pochodzę ze Zbąszynka, ale pracę jako trener zacząłem w Zielonej Górze. Potem był Gubin, Poznań, a od sześciu lat jestem gorzowianinem. Dodam, że bardzo lubię pracować z ludźmi, a najbardziej im pomagać, przekazywać zdobytą przez lata wiedzę.

- Podobno zaczynał pan trenować w namiocie?

- Zaczynałem w chwili, kiedy w Polsce panowała straszna bieda, a w sklepach były tylko puste półki. Nie istniały praktycznie żadne siłownie. Żeby trenować razem z kolegami kompletowaliśmy prowizoryczny sprzęt, a zimą zakładałem kilka bluz, dwie pary rękawiczek i ćwiczyłem rzeczywiście pod harcerskim namiotem często przy mocno minusowych temperaturach. Namiot ten nie miał nawet okienek, stąd wiatr hulał w tam i z powrotem. To jednak mnie zahartowało i dzisiaj mogę powiedzieć, że to sport wykształcił u mnie charakter. Dzięki temu wiele pozytywnych elementów przeniosłem na codzienne życie. Jak coś postanowię, to muszę zrealizować. Nie zawsze od razu wiem, w jaki sposób, ale muszę i dążę do tego niczym sportowiec do osiągnięcia najwyższych laurów.

- Jak zmieniała się branża, w której pan działa?

- Ponownie muszę powrócić do korzeni. Kiedy zaczynałem nie było jeszcze Internetu, całą wiedzę czerpałem z różnych publikacji, głównie ze specjalistycznych czasopism. Dlatego do wielu rzeczy dochodziłem metodą prób i błędów. Obecnie wszystko zostało skumulowane w sieci, co ułatwia mnóstwo rzeczy, aczkolwiek trzeba też umieć czerpać z tej wiedzy. Nawet trenerskie seminaria, kursy są prowadzone w Internecie. Do tego rozwinęły się ośrodki siłowe oraz kluby fitness. Wszędzie znajduje się profesjonalny sprzęt, jest ciepło, latem chodzi klimatyzacja. Warunki wymarzone. Ja to nazywam rajem.

- Wystarczą tylko chęci?

- Tak, ale bardzo ważna jest pomoc, przynajmniej w początkowej fazie, specjalistów. Nie zachęcałbym do podjęcia treningów nie konsultując wcześniej tego z trenerem. Pamiętajmy, że każda aktywność fizyczna, każdy ruch jest wskazany i po konsultacji łatwiej jest wybrać optymalną formułę ćwiczeń dla siebie. Nie zawsze muszą to być zajęcia siłowe. Może to być przykładowo pływanie, które odciąża nasze mięśnie, stawy. Jest to piękny sport o dużej wydolności kalorycznej. Kolejny sport, które chętnie polecam to jogging, ale tutaj musimy zwracać uwagę na stawy, głównie kolana.

- Myślałem, że siłownia jest pierwszym wyborem?

- Bo jest. Dla każdego sportu. W pierwszej kolejności musimy wzmocnić cały układ kostny, a najlepiej czynić to poprzez budowę mięśni. Dlatego do siłowni chodzą praktycznie przedstawiciele wszystkich dyscyplin sportowych.

- Jak miałby pan podpowiedzieć nowicjuszowi, jakie ma wykonać pierwsze trzy kroki na drodze do uprawiania sportu, to na co zwróciłby pan uwagę?

- Pierwszy krok to wizyta u trenera, który przeprowadzi pełną konsultację. Polega ona na wywiadzie, a przede wszystkim ustaleniu obecnego stanu zdrowia. Chodzi o przebyte urazy, ograniczenia ruchowe, choroby mogące mieć wpływ na wybór formy uprawiania sportu. Na bazie tej wiedzy oraz przeanalizowaniu podstawowych wyników badań, które stanowią kolejny krok, trener tworzy szerszy program treningowy. Po realizacji pierwszego etapu ćwiczeń, co może potrwać kilka dni, tygodni, następuje wybór. Może to być dalej siłownia, ale może być pływanie, fitness, jazda na rowerze, itd.

- Dotyczy to głównie starszych osób czy ludzi w każdym wieku?

- W każdym wieku. Coraz częściej rodzice przyprowadzają do mnie dzieci w wieku kilkunastu lat, chcąc oderwać ich od komputerów i złych nawyków. Chcą, żeby zobaczyły inny trochę świat znajdujący się wokół nich, żeby coś innego chciały robić. I powiem panu, że to się udaje. Początkowo może tacy młodzi chłopcy z niezbyt wielką ochotą biorą się za ćwiczenia, ale szybko wciągają się w ten nowy dla nich świat. Są też tacy, którzy boją się przyjść na siłownię, mają obawy, że nie poradą sobie, że wszyscy wokół będą się z nich śmiać. Wystarczy parę zajęć i zaczynają łapać bakcyla i ochoczo przychodzić na kolejne.

- Jak w dobie pandemii należy sobie radzić, skoro siłownie, baseny, stoki, kluby fitness, lodowiska są raz zamykane, innymi razem otwierane?

- Dla chcącego nic trudnego. Jest dużo ćwiczeń fizycznych, które wykonujemy z obciążeniem własnego ciała. Najpopularniejsze to pompki, przysiady zwykłe i te z wykorzystaniem ławek czy podpórek. Popularne są podciągnięcia na drążku. Mógłbym wymienić tutaj jeszcze mnóstwo ćwiczeń, ale wystarczy wejść na odpowiednie strony internetowe i wybrać sobie najbardziej przyjazne. Swoją drogą siłownie są świetnym miejscem walki z covidem. W takich miejscach budujemy odporność i pogłębiamy wydolność organizmu. Brak ruchu, ćwiczeń to jest prosta droga do poddania się chorobie.

- Nie obawia się pan, że przez panujące obostrzenia wiele klubów, siłowni w kraju upadnie i już nie powróci do prowadzenia działalności?

- Już tak się dzieje. Część klubów zamknęła lub niebawem całkowicie zamknie działalność. W tym przypadku decydują prawa rynku. Wielomiesięczny brak przychodów doprowadza do bankructw, a wciąż nie wiadomo, jaka czeka nas przyszłość. Ile to jeszcze wszystko potrwa?

- I co potem?

- Jak powrócimy do normalności zapewne zaczną powstawać nowe ośrodki. W zależności od potrzeb na danym rynku.

- Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x