Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Bonifacego, Julity, Macieja , 14 maja 2021

Bejnar-Bejnarowicz: Znicze na drzewach, to swego rodzaju wotum nieufności

2021-03-31, Rozmowa tygodnia

Z Martą Bejnar-Bejnarowicz, radną miejską i architekt, rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_30035.jpg
Marta Bejnar-Bejnarowicz Fot. ze zbiorów Marty Bejnar-Bejnarowicz

- Wyszła pani ostatnio z całkiem interesującą propozycją zagospodarowania terenów przylegających do parku Słowiańskiego na potrzeby rekreacyjne gorzowian. O co chodzi w tym pomyśle?

- Studium uwarunkowań, które niedawno Rada Miasta przyjęła, zakłada utworzenie terenu buforowego pomiędzy planowaną strefą przemysłową przy ul. Mironickiej a Santockiem. Ta zielona strefa buforowa przechodzi w park Słowiański i wchodzi jako ekologiczny korytarz napowietrzający do miasta. Ten teren już w tej chwili ma potencjał, ponieważ jest tam Słowianka, są trasy biegowe, jest tam też kilka urządzeń street-workout’owych. Natomiast rekreacja odbywa się wzdłuż ruchliwej ulicy Słowiańskiej, czyli wiąże się z wdychaniem spalin.

- No i tu pojawia się pewien wzór.

- Tak, tu pojawia się Bydgoszcz i Leśny Park Kultury i Wypoczynku Myślęcinek, czyli największy park miejski w Polsce liczący 800 hektarów. To enklawa leśnych uroczysk, ze wzgórzami, jarami, jeziorkami, trasami do spacerów, dla rolkarzy, ale i z miejscami do grilla, gdzie można przyjemnie spędzić czas. I ten teren, który my zostawiamy jako bufor, w połączeniu z terenem w gminie Kłodawa, można by właśnie tak wykorzystać: jako park leśny do rekreacji.

- Jak inni radni się na ten pomysł zapatrują?

- Nie mam pojęcia. Pomysł złożyłam w formie interpelacji, czyli nie jest to uchwała, która będzie poddawana pod głosowanie. Decyzja leży w kompetencjach prezydenta, zatem, jeśli będzie chciał coś takiego utworzyć, to utworzy. Zgoda radnych będzie wymagana w sprawie ewentualnych nakładów finansowych. Myślę, że ten temat jest na tyle fajny i potrzebny, że nie spotka się ze sprzeciwem. Gorzów zwyczajnie ma deficyt takich terenów, mimo że jest kilka parków a ścieżka nad Kłodawką jest wręcz oblegana, co tylko udowadnia, że jest zapotrzebowanie na tego typu atrakcje. Te miejsca łatwo obejść czy przebiec w ciągu niedługiego spaceru, a nowy teren miałby być bardzo duży, co wyróżniałoby nas nie tylko w regionie, ale i w kraju.

- Pomysł ten spodobał się samym mieszkańcom, bo jak tylko pojawił się w mediach społecznościowych, to zbierał jedynie same pochwały.

- Rzeczywiście nie było ani jednego głosu przeciwnego. Jedynie były wątpliwości, czy przy okazji nie zaczną wycinać drzew.

- No właśnie było to jedyne zastrzeżenie. Pomysł fajny, nawet bardzo, ale bez wycinania drzew i przywalania alejek płytami kamiennymi…

- To jest naturalne. Przecież mamy różnego rodzaju nawierzchnie, dla przykładu ścieżka przy Kłodawce jest częściowo zrobiona z nawierzchni typu hansegrand, czyli takiej, jak przy dawnej Centrali Rybnej przy ul. Strzeleckiej. Tam, co prawda, ta nawierzchnia nie pasuje, bo to jednak centrum miasta, ale można zobaczyć, o co chodzi. A byłoby fajnie, gdyby w nowym parku powstały też trasy z asfaltową nawierzchnią dla rolek czy hulajnóg. Takie ścieżki można łatwo wykonać bez konieczności dużego ingerowania w teren. Ale nawet gdyby miało ich nie być, to nie jest dla mnie na dzisiaj żaden problem.

- Zwróciła pani uwagę, że gorzowianie z wolna mają dość wszelakich wycinek, które się w mieście odbywają. Nie wiem, czy dotarła do pani informacja, że ostatnio ktoś ustawił znicze na wyciętych starych lipach przy ul. Walczaka.

- To znak pewnego przesilenia - sygnał dla prezydenta, że dla wielu gorzowian drzewa są niezbywalną częścią tego miasta. Przecież znicze stawIa się zwyczajowo na grobach osób bliskich. I myślę, że nie będzie nadużyciem, jeśli tak właśnie zinterpretujemy ten wymowny gest. Gorzów jest cały czas postrzegany jako zielone miasto z parkami i wolno rosnącymi drzewami, ale to nie oznacza, że można je ot tak wycinać. Tym bardziej, że w mojej ocenie przesunięcie budowanej obecnie jezdni na ul. Walczaka trochę w stronę osiedla pozwoliłoby na ocalenie wielu drzew. Pokusiłabym się tu o pewne podejrzenie, że nikt skutecznie nie przeanalizował tego projektu pod kątem zachowania drzew. W Gorzowie nie działa Zielony Zespół.

- Dlaczego?

- Przestał działać, bo zaczął być tzw. paprotką. Ludzie się napracowali za darmo, włożyli zaangażowanie, wiedzę, poświęcili czas, analizowali dokumentację, a potem ich uwagi nie zostały przyjęte. Dlatego też myślę, że te znicze na ściętych drzewach to swego rodzaju wotum nieufności dla prezydenta.

- Myśli pani, że takie działania, które mówią „dość!”,  dotrą do ratusza?

- Myślę, że ta informacja jest w ratuszu znana, tyle tylko, że nie jest brana pod uwagę. Ratusz ma swoje priorytety i nie chce do nich dołożyć szanowania zieleni miejskiej. Nie można się zasłonić kwestią niewiedzy, choćby o tych starych lipach przy Walczaka. Tam ktoś  powiedział – no trudno, trzeba je wyciąć.

Niedawno na portalu ngo.pl brałam udział w rozmowie z przedstawicielką Urzędu Miasta w Dąbrowie Górniczej na temat współpracy trzeciego sektora z samorządem. W Dąbrowie ochrona i pielęgnacja odbywa się na zasadach określonych w zarządzeniu prezydenta, co oznacza, że prezydent podchodzi do tematu zieleni w sposób poważny i kompleksowy. Przekazałam prezydentowi duży materiał opisujący politykę miejską w sprawie zieleni. Rzeczą oczywistą jest, że niektóre drzewa trzeba wycinać, choćby z racji ich wieku lub dlatego, że spadają konary. Ale one nie spadają złośliwe, tylko dlatego, że nikt o nie wcześniej wystarczająco nie zadbał. Tak jak o okaleczone drzewa przy Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących przy ul. Czereśniowej. Dyrekcja szkoły tłumaczy, że drzewa były w złym stanie, jednak pojawia się pytanie, dlaczego do tego stanu doprowadziliśmy?

- Magistrat co chwilę ogłasza, że coś będzie remontował, przebudowywał, upiększał, zmieniał. No i pod tymi informacjami jest coraz bardziej masowy protest. Ludzie piszą – nie ruszajcie, zostawcie, dość, kończcie to, co zaczęliście, ale nic nie róbcie dalej, bo cokolwiek tkniecie, to wychodzi źle. Jestem często w parku Wiosny Ludów i mnie zwyczajnie przeraża, co tam się wyczynia.

- Też zwracałam uwagę, że przy starych drzewach jeździ ciężki sprzęt. Zwracał uwagę na to także projektant – jeśli korzenie zostaną zmiażdżone, to za dwa, trzy lata będzie problem z usychającymi starymi drzewami, które niestety trzeba będzie wyciąć. Ja bym chciała temu zapobiec, dlatego na bieżąco analizuję uchwały dotyczące planowanych remontów pod katem ewentualnych wycinek. Nie będę głosować za remontem, jeśli pociąga on za sobą konieczność wycinania drzew. Pamiętam, jak było z remontem ulicy Sosabowskiego, pętla 104. Jeden z mieszkańców poprosił o sprawdzenie dokumentacji i okazało się, że wystarczy przesunąć kilka miejsc postojowych, lekko zmodyfikować projekt i drzewa mogą zostać. Nie wierzę, że nie potrafimy projektować z głową. Nie wierzę, że w magistracie nie ma osób, dla których drzewa są wartością. Powinniśmy inaczej ustawić priorytety.

- Czyli?

- Czyli jeżeli mamy pozyskać środki na przebudowę Walczaka z programu, który nakazuje zwiększyć przepustowość, co się wiąże z wycinkami, to po prostu nie wnioskujemy do takiego programu. W nowej perspektywie unijnej duży nacisk ma być na ratowanie środowiska, więc z pewnością znajdą się takie pieniądze, które nie będą zmuszały do wycinania drzew. Drzewa są dla nas, mieszkańców priorytetem, zwłaszcza, że stoimy na progu katastrofy klimatycznej. Zamiast poszerzać drogi trzeba finansować transport zbiorowy i niskoemisyjny. Gorzów jest obszarem zagrożonym suszą, przez znaczną zabudowę działek mamy miejskie wyspy ciepła ale też ciągłe zagrożenie nagłymi opadami. Musieliśmy wybudować ogromny betonowy zbiornik retencyjny, który jednak nie powoduje, że woda zostaje w glebie. I koło się zamyka.

- A coś pozytywnego?

- Są i takie rzeczy. Mam na myśli zmianę polityki parkingowej, która ma doprowadzić do zmiany przestrzeni Nowego Miasta, zmiany przyzwyczajeń komunikacyjnych, a docelowo do bardziej wydolnej siatki połączeń komunikacji miejskiej, co jest bardzo pozytywnym kierunkiem w odniesieniu choćby do planu Adaptacji do Zmian Klimatu. Cieszą również rewaloryzacje parków miejskich czy znana już dobrze mieszkańcom ścieżka nad Kłodawką. Z większych spraw mamy nowe dobre Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania i warto wspomnieć, że obecnie można opiniować projekt nowej strategii rozwoju miasta.

- Dziękuję bardzo.

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x