Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Bonifacego, Julity, Macieja , 14 maja 2021

Sondej: Miasto powinno współuczestniczyć w remontach zabytków

2021-04-14, Rozmowa tygodnia

Z Romanem Sondejem, byłym radnym Gorzowa, obecnie dyrektorem generalnym LUW, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_30161.jpg
Dyrektor Roman Sondej Fot. LUW

- Przez 16 lat był pan radnym Gorzowa, ale z chwilą przejścia do pracy do Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego musiał złożyć mandat. Ciągnie pana czasami na sesje, żeby móc podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat obecnego życia miasta?

- To nie była łatwa decyzja. Byłem miejskim radnym w pięciu kolejnych kadencjach. Rezygnacja z mandatu nie oznacza, że nie żyję sprawami miasta i jego mieszkańców. Jak zawsze interesują mnie wyniki sportowe gorzowskich klubów – to moja pasja, rozwój infrastruktury drogowej i bazy sportowej, poziom kształcenia w naszych szkołach oraz szanse rozwojowe miasta i naszego regionu. Pięć lat temu podjąłem się nowego wyzwania w administracji wojewódzkiej. Przez to zmieniła się moja perspektywa patrzenia na „gorzowskie sprawy” i możliwości kreowania pewnych rozwiązań.

- Pracując w LUW można być jeszcze ,,przydatnym’’ swojemu miastu?

- Jak najbardziej. Z racji swojej obecnej pracy wspierałem choćby pozyskanie środków na przebudowę ul. Myśliborskiej, czy drogi krajowej 22 w obrębie ulic Zawackiej i Walczaka. Dołożyłem cegiełkę do budowy stadionu lekkoatletycznego i hali sportowej. Angażuję się w elektryfikację naszej linii kolejowej z Krzyża do Kostrzyna, oczywiście przez Gorzów. Społecznie pracuję w strukturach klubu AZS AJP Gorzów. Nie uchylam się też od współpracy z PTTK Ziemi Gorzowskiej, Gorzowską Rodziną Katyńską, czy Towarzystwem Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. Korzystam też ze swoich kontaktów z radnymi, z którymi często wymieniam uwagi i spostrzeżenia dotyczące spraw miejskich. Wydaje mi się, że moje zaangażowanie w sprawy miasta jest nadal wysokie. Pełną ocenę zostawiam jednak mieszkańcom.

-  W jakim kierunku należałoby pójść z finansowaniem z budżetu miasta remontów zabytków, takich jak choćby kościoły, ale i historyczne kamienice?

- To jest bardzo ważny temat. Ostatnia dyskusja wokół dotacji miasta na remont wieży katedralnej pokazała, że nasze miejskie rozwiązania nie są transparentne i przez to wywołują niepotrzebne emocje. Przypomnijmy, że Gorzów dzięki „oswobodzicielom” z roku 1945 nie należy do miast, które mogą się poszczycić zabytkami podnoszącymi atrakcyjność turystyczną miasta. Rozproszenie własnościowe zabytkowych obiektów, bardzo zróżnicowany stan techniczny i ogromne potrzeby finansowe w zakresie przywrócenia świetności tym budynkom znacznie ograniczają możliwości wsparcia z budżetu miasta. I co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Widzę jednak pewne rozwiązanie. Niezależnie od wnioskodawcy, którym może być podmiot prywatny, stowarzyszenie, związek, wspólnota mieszkaniowa, parafia czy każdy inny właściciel proponowałbym pewną formułę dofinansowania remontu zabytkowych budynków.

- Jaką?

- To jest do dyskusji, ale miasto mogłoby deklarować dołożenie z własnego budżetu przykładowo 20 procent kosztów remontu, przy założeniu, że pozostałe środki zabezpiecza właściciel budynku. Takie rozwiązanie daje szerokie możliwości. Właściciel wykłada własne środki z niewielkim dofinansowaniem lub zdobywa środki zewnętrzne np. unijne z jednoczesną deklaracją, że miasto będzie współfinansowało w jakimś stopniu ów inwestycję.

- Czyli mówimy nawet o większej liczbie współfinansujących dany remont niż tylko miasto i właściciel?

- Oczywiście, póki są takie możliwości należy je starać się wykorzystać. Pozostając jednak przy budżecie miejskim, powyższe rozwiązanie z pewnością zwiększyłoby zainteresowanie przeprowadzaniem remontów. Dlatego potrzebne jest coroczne zabezpieczenie pewnej kwoty w budżecie miasta. Potem należy dopuścić realizację wniosków o dofinansowanie przez postępowanie konkursowe lub kolejno według daty złożonych wniosków do wyczerpania zabezpieczonych na ten cel środków. Resztę przełożyć na kolejny rok, albo starać się tych środków w budżecie zabezpieczyć więcej.

- Reguła wydaje się być prosta i przejrzysta.

- Uważam, że gdyby obowiązywała w czasie dyskusji nad dofinansowaniem remontu wieży katedralnej pozwoliłaby przekazać z budżetu miasta 900 tys. zł wobec faktu współfinansowania tej inwestycji z innych źródeł w wysokości ponad 10 mln zł. Pozostając jeszcze przy tym temacie, jeżeli kogoś nie przekonuje mechanizm pozyskiwania środków na remonty, to musimy pamiętać, że gorzowska katedra jest swoistym symbolem miasta o dużym znaczeniu historycznym i kulturowym. Mam nadzieję, że ten temat będzie ponownie procedowany na kolejnej sesji rady miasta i spotka się z akceptacją radnych. Najważniejsze, żebyśmy nie rozpoczęli w mieście gorzowskiej wojny światopoglądowej.

- Prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki wyszedł z propozycją poszerzenia strefy płatnego parkowania, jak i podwyżek opłat, w tym także dla mieszkańców tejże strefy. Na razie jego pomysł nie zyskał akceptacji radnych. Dobrze się stało?

- Polityka parkingowa w naszym mieście wymaga uporządkowania. Składa się na to kilka powodów. Chyba najważniejszym jest brak miejsc parkingowych w wielu rejonach Gorzowa. Niestety, w ostatnich latach zmiany w tym zakresie polegały na wyłączaniu kolejnych miejsc parkingowych, albo z powodu zmian w układzie przestrzennym centrum, albo z powodu wyłączenia ulic przeznaczonych do modernizacji. Drugi, to szybko rosnąca liczba pojazdów samochodowych. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że w Gorzowie liczba zarejestrowanych pojazdów dorównuje prawie liczbie samych mieszkańców, a pamiętać też trzeba o gościach z gmin ościennych. Trzeci powód jest bardziej prozaiczny, ale istotny z powodów budżetowych. Nasze stawki i strefy parkingowe obowiązują już naście lat i nie były nawet waloryzowane, ale pamiętajmy też, że w momencie wprowadzenia należały do najwyższych w Polsce. Jeżeli weźmiemy to wszystko pod uwagę oczywista staje się konieczność, co powiedziałem wcześniej, uporządkowania polityki parkingowej w mieście. Niemniej wydaje mi się, że proces ten zaczęto od końca – czyli od podwyżek.

- Wielu kierowców wprost mówiło, że w tym wypadku zabrakło czytelnego przekazu, dlaczego zdecydowano się na taki ruch.

- Pełna zgoda. Jeżeli wielu mieszkańców dojeżdża do pracy w centrum miasta własnym środkiem transportu, to jaką w tej prezydenckiej propozycji dostali alternatywę? Na razie ograniczono liczbę miejsc parkingowych w ścisłym centrum, wyłączono ulicę Mieszka I-go, na prostopadłych do niej ulicach wprowadzono nową organizację ruchu nie proponując nic w zamian, poza poszerzeniem strefy płatnego parkowania i wzrostu opłat. Nie można przy takim natężeniu przebudowy ulic spodziewać się, że wyższe opłaty parkingowe rozwiążą brak miejsc parkingowych. Problemów jest więcej. Nie znaleziono rozwiązania jak dojść do porozumienia z mieszkańcami zamieszkałymi w sąsiedztwie stref płatnego parkowania. Nie zdecydowano też jak potraktować miejsca parkingowe w sąsiedztwie przebudowywanych ulic – czy może na czas remontu nie wstrzymać się z poborem opłat dla mieszkańców? Mam tutaj na myśli tych ludzi, którzy z powodu remontu ich ulicy, często z dnia na dzień, zostali zmuszeni do znalezienia nowych miejsc parkingowych wchodzących w obszar stref płatnego parkowania. Przy tylu wątpliwościach nie dziwi mnie stanowisko radnych, którzy jeszcze przed głosowaniem wyrazili swoje zdanie w kwestii projektu uchwały rady miasta. Problem pozostał i jak widać nie ma też pomysłu na jego rozwiązanie.

- A pana zdaniem, w jakim kierunku powinno to wszystko pójść?

- Zacząłbym od początku, czyli od tego, że zaplanowałbym budowę parkingów, może również wielopoziomowych. Pozostawienie aut w tych miejscach powinno wiązać się ze skutecznym i szybkim przemieszczaniem się z wykorzystaniem komunikacji miejskiej. Czyli w drugiej kolejności chodzi o stworzenie przyjaznej pasażerom siatki połączeń oraz ustalenia atrakcyjnych opłat za przejazdy. Gdy cena biletu autobusowego lub tramwajowego na dwa przejazdy będzie tańsza niż miejsce parkingowe w centrum, to ludzie zmienią swoje przyzwyczajenia. Dzisiaj jest to nierealne, gdy komunikacja miejska jeździ objazdami, a znalezienie miejsca parkingowego na każdym osiedlu, to takie samo wyzwanie jak szukanie miejsca w centrum.

- Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x