Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Jolanty, Lotara, Wita , 15 czerwca 2021

Kowalska i Sejwa: Kraina łagodności i miejsce dla kultury

2021-06-02, Rozmowa tygodnia

Z Moniką Kowalską i dr. Zbigniewem Sejwą rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_30570.jpg
Fot. Archiwum prywatne Moniki Kowalskiej i Zbigniewa Sejwy

- Od pewnego czasu wszyscy w Gorzowie z napięciem obserwują, że przygotowujecie się do otwarcia własnego klubu – czyli Łazienki.

Monika Kowalska - Właściwie Łazienki 6, bo to adres ale i nazwa klubu.

Zbigniew Sejwa - Wszyscy? A to mnie dopiero wystraszyłaś… Nie przypuszczałem, że ktoś się tym w ogóle interesuje poza gronem najbliższych przyjaciół.

- Wasze nazwiska coś w tym mieście znaczą, może stąd to zainteresowanie. Czy to ma być coś na kształt Lamusa, którego już od sześciu lat nie ma?

ZS – Lamusa już nie ma i nigdy nie będzie, podobnie jak starego EMPiK-u ze Stolikiem Numer 1, czy tzw. Magnata. Wszystko to miało swój czas i miejsce.

MK – Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki. A my zawsze myśleliśmy o tym, żeby stworzyć takie nasze, własne, niezależne miejsce kultury. I tak się złożyło, że teraz te marzenia możemy zrealizować.

ZS – Pandemia trochę pokrzyżowała nam plany, ale mamy nadzieję, że już w wakacje zaprosimy pierwszych gości.

- Często słyszy się w Gorzowie, że nie ma odbiorców kultury, że nie ma dla kogo tworzyć takich miejsc, a przez to i trudno je utrzymać. Czy nie boicie się plajty?

MK – Ryzyko zawsze istnieje. W każdym biznesie. Ale mamy wrażenie, że na takie miejsce, jakie chcemy stworzyć jest jednak zapotrzebowanie. Ciągle słyszymy wśród znajomych, że nie ma dokąd pójść, żeby spędzić ciekawy wieczór w gronie przyjaciół.

ZS – Może nie mają takiego miejsca, do którego chcieliby przyjść i w którym dobrze by się czuli.

- Zatem jakie to miejsce będzie?

ZS – To ma być wielokulturowa „Kraina łagodności”, do której wpadać będą muzycy, zaglądać aktorzy, dobre trunki pić artyści i wszyscy, którzy lubią takie towarzystwo.

MK – Chcemy też, żeby odbywały się tu kameralne koncerty. Właśnie budujemy niedużą scenę.

ZS – A Monika już przygotowuje swój nowy recital.

MK – Chcemy także zadbać o pamięć i historię. Kamienica przy Łazienki 6, znajduje się w szczególnym miejscu.

ZS – Dokładnie naprzeciwko spalonej podczas Nocy Kryształowej w 1938 roku Synagogi. W tzw. Dzielnicy Żydowskiej. Warto pokusić się w takim miejscu o promowanie i pielęgnowanie wielokulturowości Gorzowa. Mamy już pewne pomysły. Może uda się, wspólnie z Miastem, przynajmniej niektóre z nich zrealizować.

- Zauważyłam, że dbałość o naszą małą historię zaczyna się już w wejściu do lokalu.

ZS – No tak, zaraz za drzwiami wita nas kilkumetrowy wydruk grafiki nieżyjącego gorzowskiego artysty Andrzeja Gordona. W dalszej części lokalu będzie kontynuacja tych motywów. Pojawią się też prace, również nieżyjącego, Bolka Kowalskiego.

MK – Niektórzy jeszcze pamiętają tych artystów, tablice im poświęcone znajdują się na Starym Rynku, ale młodsze pokolenie gorzowian często już ich nie kojarzy. Pomyśleliśmy, że może dobrze by było przypomnieć ich prace w takim zwyczajnym miejscu, niekoniecznie w muzeum czy galerii sztuki.

- Macie za sobą różne doświadczenia w działalności kulturalnej – zarówno jako twórcy, jak i animatorzy kultury, wystawy sztuki Zbyszka, koncerty Moniki, wasze filmy dokumentalne, wydawnictwa. Czy będziecie przenosić tego rodzaju działania do klubu Łazienki?

ZS – Raczej tak, bo to jest w nas, to jest część naszych osobowości. Co chwilę rodzą się nowe pomysły, a teraz będziemy mieć własne miejsce na ich realizację. Mamy też nadzieję, że uda nam się skupić wokół siebie grupę twórczych ludzi, którzy będą chcieli działać z nami w  kamienicy.

MK – W takim miejscu nie da się do końca zaplanować programu działania. To musi trochę żyć własnym życiem, muszą rodzić się spontaniczne pomysły. Chcemy być otwarci na takie inicjatywy, ale z drugiej strony musimy robić pewną selekcję. To musi być zgodne z naszą ogólną wizją. 

ZS – Wydaje się też, że może być to znakomite miejsce na spotkania z historią, może wykłady, opowieści o dawnym Landsbergu czy Gorzowie. Ten temat zawsze był nam bliski. I wydawnictwa i filmy, które robiliśmy wiązały się z historią miasta i to jest jeden z tematów, który bardzo nas interesuje.

- Kamienica pochodzi z lat 20. XX wieku. Znacie jej historię?

MK – Od pewnego czasu zbieramy wszelkie ciekawostki i zdjęcia, które dotyczą samej kamienicy, ale też szerzej - ulicy, a nawet dzielnicy. Trochę się już tego uzbierało.

ZS – Przed wojną był tutaj zakład ślusarski. Prowadził go od 1903 roku Fritz Böhm, który przed 1925 rokiem wykupił dwie posesje i przebudował naszą kamienicę. Potem, w maju 1945 roku zakład przejął Stanisław Smużny, niezwykle barwna postać. Słynął m.in. z otwierania sejfów i kas pancernych. Wielu gorzowian pamięta też komis meblowy, który w kamienicy prowadził pan Kruszewski.

MK – A potem przez kilka lat działał tu pub Amsterdam.

- To jedyny przedwojenny budynek przy ulicy Łazienki.

ZS – Tak. Niestety. To zwyczajna, rzemieślnicza kamieniczka, ale w centrum naszego miasta niewiele zostało z przedwojennej zabudowy, więc każdy taki budynek jest niezwykle cenny.

MK – Tym bardziej, że nie była ona praktycznie przebudowywana. Szkoda nam trochę, że nie zachowało się zbyt wiele z przedwojennych detali.

ZS – Ale udało nam się na przykład zachować trzy metry kwadratowe kafli podłogowych, dębowe drzwi na patio, balustradę i elementy schodów w klatce schodowej oraz fragmenty drewnianych podłóg. 

MK – Mało tego, ale bardzo nas cieszy każdy taki drobiazg.

ZS – Warto też wspomnieć, że historia ulicy Łazienki sięga średniowiecza. Dowodzą tego ostatnie badania archeologiczne na ul. Spichrzowej u wylotu ul. Łazienki. Jest więc dużo ciekawych rzeczy związanych z tym miejscem i będziemy chcieli je odkrywać.

- W kamienicy jest też patio.

ZS – To było kiedyś podwórze. Na jednym ze zdjęć z lat 60. widać, że stoi tam samochód – Warszawa.

MK – Teraz ma to być patio, na którym będzie można posiedzieć przy ładnej pogodzie. Posadziliśmy rośliny, bluszcze i czekamy, aż porosną ściany. Trochę to potrwa, ale już widać że roślinom jest tam bardzo dobrze. Osłonione od wiatru bardzo ładnie rosną.

- Co uznacie za sukces, jeżeli chodzi o klub?

MK – Jeżeli uda nam się stworzyć miejsce, gdzie ludzie będą się dobrze czuli, gdzie będą chcieli przychodzić i się bawić.

ZS – I jeżeli uda nam się nie splajtować.

- To kiedy pierwszy koncert?

ZS – I to jest chyba najtrudniejsze pytanie. Nawet jeżeli klub ruszy latem, to pierwsza impreza - najprawdopodobniej koncert, odbędzie się dopiero jesienią. Musimy się do tego przygotować, a poza tym wakacje to nie najlepszy czas na takie wydarzenia. Ludzie wyjeżdżają. Spędzają czas nad wodą. Poczekamy na nich.

MK – Ale już teraz serdecznie zapraszamy.

Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x