Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Jolanty, Lotara, Wita , 15 czerwca 2021

Niedościgłe przez lata marzenia wreszcie się materializują

2021-06-09, Rozmowa tygodnia

Z Elżbietą Rafalską, byłą minister rodziny, pracy i polityki społecznej, obecnie posłanką do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_30613.jpg
Była minister, obecnie europosłanka - Elżbieta Rafalska Fot. Robert Borowy

- Podczas wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę hali powiedziała pani, że spełniają się jej marzenia. Jakie konkretnie?

- W swojej długiej drodze politycznej miałam dwa marzenia. Budowa Akademii Gorzowskiej oraz hali sportowo-widowiskowej.

- Zacznijmy więc od Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie. W tym roku minie pięć lat od jej powołania. Wszyscy znają pani wkład w procedurę przekształcenia uczelni z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w akademię. Nie wszyscy jednak wierzyli, że te działania przyniosą oczekiwany skutek.

- A pan jak uważa? Poszliśmy do przodu z rozwojem, czy działania sprzed pięciu lat były jednak przesadzone?

- Ja mam pozytywne zdanie na ten temat.

- A ja nie przyjmuję do wiadomości, żeby ówczesne działania były przesadzone, a czasami spotykam się z takimi stwierdzeniami. Uczelnie nie rosną niczym grzyby po deszczu. Uczelnie buduje się przez lata, dziesiątki lat. Podobnie jak środowisko akademickie. Jako miasto wojewódzkie przez lata nie mieliśmy uczelni, poza zamiejscowym wydziałem AWF-u, a to przez szkoły wyższe buduje się siłę danych ośrodków. Spójrzmy na Zieloną Górę i odpowiedzmy na pytanie, co stanowi o sile i potencjale tego miasta? Zdecydowanie akademickość. Proszę spojrzeć też, jak szybko rozwija się tamtejszy uniwersytet, jak szybko przybywa tam coraz ciekawszych kierunków.

Zapytam jednak, czy pani jest zadowolona z obecnego rozwoju naszej akademii?

- Ważniejsza od zadowolenia jest cierpliwość. Trzeba umieć się nią wykazać. Ponadto zawsze można powiedzieć, że nigdy nie jest wystarczająco dobrze, skoro może być lepiej. Pamiętam, że kiedyś krytykowano wszystkich lokalnych polityków za brak w Gorzowie własnej uczelni. Potem zaczęto narzekać, że jednak coś powstało. A przecież żadna nowo budowana droga nie jest wolna od błędów. Pokażmy wspólnie, że stoimy murem za rozwojem akademii. Nie bądźmy wiecznymi malkontentami. Uniwersytetu Jagiellońskiego z naszej placówki nie zrobimy i taką świadomość mają wszyscy, ale nie oznacza to, że nie mamy robić nic. Przez lata młodzież z zachodniej ściany kraju wyjeżdżała w różne rejony Polski w poszukiwaniu własnej drogi edukacyjnej. Teraz daliśmy im szansę, zwiększyliśmy wybór i młodzi ludzie mają ten punkt startu u siebie w domu.

- Co jest w pani ocenie największym problemem dla takich uczelni jak gorzowska?

- To, że nie na wszystkie rzeczy ma ona wpływ. Mamy obecnie inną sytuację demograficzną, młodzieży jest mniej, stąd największe polskie uczelnie chętnie by zakręciły kurek z odpływem od siebie studentów. Nasza akademia jest dla wielu silną konkurencją. Dlatego cieszę się, że nasze władze reaguje na sytuację rynkową poprzez otwieranie nowych, atrakcyjnych kierunków, bo tylko taką drogą można pozyskać studentów. Zaś innych zachęcam do pełnej mobilizacji, do działania w jednym kierunku - budowy coraz większego potencjału akademii. Trzeba potrafić dać sobie również czas, bo – jak wspomniałam – proces budowy trwa wiele lat.

- Jest pani już przekonana, że nic nie grozi budowie hali?

- Jestem spokojna, nie mam żadnych wątpliwości, że obiekt ten powstanie. Od tej inwestycji nie ma już odwrotu. Czuję się trochę, jakbyśmy już mieli wybudową halę. Rzadko zdarza mi się, będąc tak długo w polityce, żeby coś mnie jeszcze wzruszyło. A tak się stało w chwili, kiedy symbolicznie wzięliśmy łopaty do rąk i wkopaliśmy akt erekcyjny. Historia budowy hali ma długą brodę, ale wreszcie ją już ścięliśmy i teraz jestem spokojna, że żaden proces nie zatrzyma tej inwestycji. Uważam, że tylko środowisko sportowe oraz ludzie kochający gorzowski sport potrafią docenić ten moment. Niedościgłe przez lata marzenia wreszcie się materializują.

- Czemu pani zdaniem o budowie hali w Gorzowie rozmawialiśmy przez 30 lat, ale niewiele zrobiliśmy, żeby ona powstała dużo wcześniej?

- Żadna inna inwestycja w mieście nie obrosła takimi obietnicami, jak hala. To prawda. Niemal w każdej kampanii wyborczej o niej mówiono, często pokazywano nawet wizualizację, ale nic za tym nie szło więcej. Zanim spróbuje odpowiedzieć na to niełatwe w sumie pytanie chciałabym cofnąć się do czasów, gdy domem dla gorzowskich zespołów halowych był obiekt przy ul. Czereśniowej. Do dzisiaj z sentymentem do tego wracam, gdyż na tamte czasy hala była świetnie usytuowana, a trybuny gwarantowały kibicom kapitalną widoczność. W którymś momencie stało się jasne, że infrastruktura sportowa wymaga nowych rozwiązań, a ten obiekt już nie spełniał oczekiwań widzów. I peleton zaczął nam uciekł. Wszędzie budowano większe lub mniejsze, ale nowoczesne hale. Myślę, że głównym naszym problemem była inwestycja w budowę Słowianki, która pochłonęła spore środki i na jakiś czas przyhamowała wydatki na kolejne inwestycje sportowe.  

- Parę lat później spore pieniądze zostały skierowany na modernizację stadionu żużlowego. To chyba też miało wpływ na odłożenie pomysłu budowy hali o następne lata?

- Zdecydowanie i o tym również pamiętam, ale przez te ciągłe odkładanie decyzji o budowie nagle staliśmy się jedynym miastem wojewódzkim od czasów reformy administracyjnej bez porządnej hali widowiskowo-sportowej oraz uczelni, o czym już mówiliśmy. Było to w latach dużych sukcesów koszykarek, piłkarzy ręcznych i siatkarzy. Myślę, że najbardziej zabrakło determinacji oraz niezrozumienia, jak silne w mieście jest lobby sportowe. I nie chodzi tylko o drużyny ligowe, a o tysiące dzieci oraz młodzież trenującą w różnych dyscyplinach. Także odbiorców, czyli kibiców. Oni chcą oglądać widowiska w dobrych warunkach.  Pamiętajmy, bo to warto podkreślać na każdym kroku, że nie mówimy o budowie hali jedynie na potrzeby sportowców, ale także na potrzeby dla środowiska kultury czy gospodarki. Hala ma mieć charakter wielofunkcyjny. Obok treningów, meczów, koncertów będą się tutaj odbywać targi czy konferencje. Obiekt będzie posiadał całe zaplecze odnowy biologicznej, rehabilitacji. Dlatego ważnym jest, żeby po jego wybudowaniu osoby odpowiedzialne za zarządzanie potrafiły sprawnie organizować różne wydarzenia.

- Czy wybór miejsca budowy hali jest trafiony?

- Dla mnie tak. Cieszę się, że hala jest budowana akurat przy Słowiance. Będziemy mieli kilka obiektów sportowych w jednym miejscu. To jest zaleta.

- Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x