Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2021

Marcinkiewicz: Wytwarzane ze spalania ciepło ogrzeje mieszkania

2021-08-11, Rozmowa tygodnia

Z Łukaszem Marcinkiewiczem, prezesem spółki INNEKO, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_31124.jpg
Prezes INNEKO - Łukasz Marcinkiewicz Fot. Jan Wojtanowski

- Panie prezesie, czy podpisanie listu intencyjnego pomiędzy Miastem a PGE oznacza, że w Gorzowie na pewno zostanie wybudowana Instalacja Termicznego Przetwarzania z Odzyskiem Energii?

- Decyzja o realizacji tego zadania zapadła tak naprawdę wcześniej, kiedy wpisano ją do Strategii Województwa Lubuskiego 2030 roku, natomiast w jaki sposób to wszystko zostanie zrealizowane okaże się dopiero w najbliższym czasie. Podpisanie listu intencyjnego stanowi pierwszy etap, ale de facto nie ma obowiązującego charakteru. To jest wstępna umowa, na bazie której obie strony  powiedziały sobie, że chcą współpracować. Nie wiemy jeszcze, w jakim to wszystko pójdzie kierunku, najbliższe miesiące zapewne rozświetlą nam tę wizję i wówczas przejdziemy do konkretów.

- Co jest w tej chwili najpilniejsze?

- Należy ustalić, w jakim kształcie to wszystko ma być realizowane, jak należy przygotować cały montaż finansowy i jaką wybrać technologię. Słowem, na razie pozyskaliśmy partnera, z którym możemy teraz usiąść i porozmawiać na temat dalszych przygotowań do realizacji tej inwestycji.

- Do wmurowania kamienia węgielnego droga jest więc nadal daleka?

- Tak, nawet nie możemy być pewni, bo nigdzie nie jest to powiedziane, że obie strony poprowadzą inwestycję. Mogą bowiem na horyzoncie pojawić się inni partnerzy i zaprezentować ciekawą ofertę. Znam inwestycje, które zanim ruszyły podpisano kilka listów intencyjnych. W tym wszystkim najważniejszym etapem jest poprowadzenie dialogu technicznego. Grupa PGE wyszła z propozycją współpracy i zaoferowała pewne rozwiązania.

- Czyli obecne prace, w jakim dokładnie teraz pójdą kierunku?

- W kilku. Przynajmniej w trzech podstawowych. Ważny jest wybór lokalizacji budowy spalarni, sfinansowanie całego projektu oraz wybór technologii.

- Przyjmijmy, że cały proces już ruszył wraz ze złożeniem podpisów. Jak długo to wszystko może teraz potrwać do chwili uruchomienia spalarni?

- Podobne inwestycje były realizowane choćby w Szczecinie czy Poznaniu i tam całość trwała między 11-13 lat. Obie instalacje zaczęły działać przed pięcioma laty. U nas proces może być trochę szybciej zrealizowany, gdyż zapewne skorzystamy z doświadczeń tamtych pionierskich inwestycji. I nie tylko tamtych, bo podobnych instalacji powstaje więcej. Z każdej takiej inwestycji można wyciągnąć pewne wnioski dla siebie. Myślę, że licząc od dzisiaj spalarnia powstanie u nas w ciągu najbliższych ośmiu lat.

- A jaka jest kolejność działań?

- Procedura dialogu technicznego powinna zostać zakończona w ciągu roku do półtora. Potem czeka nas przygotowanie koncepcji oraz zbudowanie biznesplanu. To jest kolejne dwanaście miesięcy. Dalej będzie postępowanie przetargowe i będzie to trudny przetarg. Trzeba się przygotować, że potrwa on nawet półtora roku. Dodam, w formie ciekawostki, że sama umowa w jednym z miast, gdzie jest prowadzona podobna inwestycji liczy około tysiąca stron. To pokazuje skalę trudności i precyzyjności. Dlatego wszystko trzeba dokładnie przygotować. Po wyborze wykonawcy przyjdzie czas na projektowanie, zebranie dokumentacji i pozwoleń. Na to też trzeba przeznaczyć rok, półtora. Sama budowa to około trzech lat.

- Jednym z bardzo ważnych elementów procesu będzie wyjaśnienie mieszkańcom regionu, dlaczego spalarnia ma zostać wybudowana w pobliżu ich domostw?

- Normy środowiskowe są bardzo restrykcyjne, a ostatnio Unia Europejska wprowadziła tak zwane ,,BAT-y’’, czyli jeszcze zaostrzyła te normy i o tym wszystkim oczywiście będziemy na bieżąco informowali, żeby społeczeństwo miało pełną wiedzę. Tego rodzaju instalacje do termicznego przekształcania odpadów są już w wielu miastach na całym świecie, przykładowo w Tokio, Kilonii, ale takim europejskim wzorem jest spalarnia w centrum Wiednia. Wszędzie znajduje się stały monitoring spalin, czyli wszystko jest badane co wychodzi z komina. Nie może tam być żadnych toksycznych związków i nie ma, ponieważ monitoring od razu by to wychwycił. Te związki są wypalane dużo wcześniej w procesie technologicznym, w którym znajduje się cały system filtracji mokrej i suchej. Nic nie może przedostać się co jest nawet w minimalnym stopniu toksyczne.

- Kiedy rozpoczną się akcje informacyjne na ten temat?

- Myślę, że z chwilą wyboru kształtu całej inwestycji, w tym wyboru technologii. Łatwiej będzie wyjaśniać zainteresowanym, jakie istnieją ryzyka i co należy czynić, żeby je maksymalnie ograniczyć.

- Co będzie spalane w takiej instalacji?

-  Wszystko to, czego nie uda się odzyskać. Jak wiadomo, od kilku lat kładziemy mocny akcent na recykling i zgodnie z przepisami Unii Europejskiej działamy na rzecz odzyskiwania wszystkich możliwych materiałów, które można wykorzystać powtórnie. Natomiast to, co już do niczego nie będzie można wykorzystać, jako ostatnie ogniwo będzie musiało zostać zutylizowane z jednoczesnym odzyskiem energii. Zamiast spalać węgiel bądź gaz będziemy wytwarzali energię z odpadów, z których już nic wartościowego nie uda się odzyskać. Tym sposobem hałdy odpadów nie będą rosły.

- O jakich ilościach mówimy?

- W tej chwili do Chróścika rocznie przywożonych jest 63 tysiące ton odpadów i dążymy do odzyskania około 50 procent. Są to głównie różnego rodzaju opakowania, szkło, plastik, tworzywa sztuczne, papier. Niektóre odpady nie nadają się do powtórnego wykorzystania lub są na tyle zanieczyszczone, iż trafiają do składowania na tak zwanej kwaterze. Proszę zwrócić uwagę, że jeżeli tylko z naszego składowiska corocznie będziemy dalej dokładali po 30-35 tysięcy ton, to za ileś lat pogubimy się w tych odpadach. Spalarnia jest więc konieczna, nie ma innego wyjścia. Ponad 400 miast w Europie posiada takie instalacje i my mamy zamiar dołączyć do tego elitarnego grona.

- Wtedy te 30 tysięcy ton będzie znikało w piecu?

- Zdecydowanie więcej, gdyż mówimy tutaj tylko o naszym składowisku, a przecież takich miejsc w województwie lubuskim jest kilka. Natomiast instalacja będzie obsługiwała cały region. Myślę, że będzie to 150 tysięcy ton odpadów komunalnych rocznie. Kolejnym atutem inwestycji będzie również to, że wytwarzane ze spalania ciepło trafi na rynek i ogrzeje kilkadziesiąt tysięcy gospodarstw domowych.

- Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x