Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Jakuba, Stefana, Romy , 28 listopada 2022

Bałdych: Niektóre wybory miały podtekst osobisty

2022-09-28, Rozmowa tygodnia

Z Adamem Bałdychem, gorzowskim skrzypkiem i kompozytorem, autorem płyty ,,Legenda'', rozmawia Andrzej Białkowski z Jazz Forum

Na pierwszym planie od lewej Agata Szymczewska i Adam Bałdych
Na pierwszym planie od lewej Agata Szymczewska i Adam Bałdych Fot. Materiały prasowe

W ciągu ostatnich dziesięciu lat Adam Bałdych realizował projekty płytowe głównie dla monachijskiej wytwórni ACT Music.

Jego najnowszy album, inspirowany muzyką Henryka Wieniawskiego, opublikowała Anaklasis – wytwórnia płytowa wydawnictwa PWM, w serii Revisions nastawionej na poszukiwania, eksperymenty i przekraczanie muzycznych granic.

JAZZ FORUM: Jak doszło do nawiązania współpracy z oficyną Anaklasis?

ADAM BAŁDYCH: Zaproszenie przyszło bezpośrednio od tej wytwórni. W sierpniu 2020 roku grałem w Krakowie z Billym Cobhamem – po tym koncercie spotkałem się z dr. Danielem Cichym, dyrektorem PWM, który zaproponował mi rozmowę, a później udział w projekcie Great Encounters. Propozycja była bardzo atrakcyjna, ponieważ dotyczyła opracowania na nowo i zaaranżowania Kujawiaka Wieniawskiego na orkiestrę AUKSO z towarzyszeniem instrumentów improwizujących. Miałem oczywiście pełną swobodę, by zrobić wszystko po swojemu i skorzystałem z niej. Byłem też świadomy, że w projekcie biorą udział wybitni polscy muzycy: Adam Sztaba, Adam Pierończyk i Krzysztof Herdzin.

Możliwość zaprezentowania mojej wizji Kujawiaka Wieniawskiego – kompozytora i skrzypka, który jest mi szczególnie bliski i z którego muzyką chciałem się zmierzyć już od dawna, była dla mnie bardzo pociągająca. Bezpośrednio po rejestracji nagrania pojawił się pomysł na „Legend” – pełny, autorski album poświęcony muzyce Wieniawskiego. Można go więc traktować jako rozwinięcie mojego pierwszego projektu zrealizowanego dla Anaklasis.

JF: Po Sacrum profanum” można się było spodziewać, że sięganie po wybitną klasykę, jako inspirację do poszukiwań twórczych, stanie się ważną częścią twojego dorobku artystycznego. Najnowsza płyta idzie jednak zdecydowanie dalej niż „Sacrum profanum”. Jest bardziej dojrzała i esencjonalna. W czym tkwi tajemnica przemiany, która się w tobie dokonała?

AB: Proces odkrywania siebie i muzyki, która w nas tkwi, nigdy nie jest sprawą prostą. W moim przypadku trwał on wiele lat i co ważniejsze, nie były to lata jałowe, ale wypełnione aktywnym życiem koncertowym, sukcesami i muzycznymi eksperymentami. Przełomowe znaczenie miała dla mnie bez wątpienia praca nad „Sacrum profanum”. To był pierwszy moment, kiedy odkryłem, jak bardzo zależy mi na tym, by korzystając z potencjału muzyki poważnej, rozwijać własny język wypowiedzi i swoją muzykę, nie rezygnując z konfrontowania mojego własnego sposobu patrzenia i odczuwania muzyki z dziełami innych kompozytorów.

Od lewej: Adam Bałdych, Marek Konarski

Potrzebowałem jednak czasu, żeby ten pomysł, idea i język, którymi chciałbym moje twórcze plany urzeczywistniać, okrzepły i osiadły na bardziej solidnych fundamentach, żeby stały się bardziej przemyślane i spójne. Pracując nad muzyką do albumu „Legend” w okresie pandemii, miałem sporo czasu na refleksję i komponowanie. Być może to sprawiło, że powstała muzyka, jak powiedziałeś, bardziej esencjonalna i dojrzała, a mój pomysł na zmierzenie się z Legendą Wieniawskiego ma szansę zabrzmieć w sposób bardziej wyrazisty i charakterystyczny dla języka muzycznego, którym się posługuję.  

JF: Do udziału w projekcie zaprosiłeś Agatę Szymczewską, zwyciężczynię XIII Międzynarodowego Konkursu im. Henryka  Wieniawskiego. Czego oczekiwałeś po tej współpracy?

AB: Z Agatą Szymczewską znamy się od ponad dwudziestu lat. Jej talent i sztuka skrzypcowa zawsze mnie fascynowały. W ciągu tego okresu spotykaliśmy się przy różnych okazjach i zawsze towarzyszyło nam przekonanie, że powinniśmy zrobić coś wspólnie. Gdy zacząłem pracę nad „Legend”, wiedziałem, że to jest właśnie ten moment i że powinienem zadzwonić. Na szczęście wszystkie wątpliwości i niepokoje, które mieliśmy, udało się pokonać. A na pytanie, czego oczekiwałem po tej współpracy, najkrócej mogę odpowiedzieć, że zderzenia różnych muzycznych światów i różnych perspektyw, z których patrzymy na muzykę Wieniawskiego. Dla muzyka improwizującego to doświadczenie niezwykle cenne i uwalniające wyobraźnię. Jej udział w albumie jest też symboliczny.

Zapraszając Agatę, zapraszam cały świat muzyki poważnej do spojrzenia na swoje dziedzictwo w nowy sposób oraz do otwarcia na improwizację jako język, który mógłby znów stać się czymś oczywistym dla wykonawców i kompozytorów. Oczekiwałem też konkretnych jakości wykonawczych związanych z barwą, brzmieniem i kulturą operowania tymi czynnikami, które dla tego albumu są niezwykle istotne. 

JF: Masz tu na myśli możliwość skorzystania z brzmienia skrzypiec Nicolò Gagliano z 1755 roku, na których gra Agata Szymczewska, i które jak wieść niesie, udostępnione zostały dzięki staraniom Anne-Sophie Mutter? 

AB: Zdecydowanie tak, to bez wątpienia wybitny instrument, a to, w jaki sposób Agata operuje jego barwą, bardzo wzbogaciło nasz projekt. Ukazując nasze różne sposoby myślenia i operowania brzmieniem skrzypiec, chcieliśmy pokazać, jak bardzo jest to plastyczny instrument i że mimo upływu lat jest wciąż doskonałym i nieodkrytym narzędziem do ekspresji w każdej możliwej estetyce. „Legend” to w istocie płyta z muzyką kameralną. Brzmienie i barwa nie są tu elementami „ozdobnymi”, ale konstrukcyjnymi i formotwórczymi – dlatego z taką pieczołowitością podchodziliśmy do ich budowania.

JF: Można domniemywać, że tak wyrafinowany muzycznie projekt jak „Legend” stanowił muzyczne wyzwanie nie tylko dla ciebie czy Agaty Szymczewskiej, ale także członków twojego kwintetu.

AB: Rozwijamy naszą współpracę już od kilku lat i robimy to niejako w kontrze do tego, jakie dziś panują mody, chociażby w wytwórni ACT, która cały czas poszukuje nowych projektów i nowych składów, które byłyby atrakcyjne komercyjnie. Dla mnie istotniejsze jest, by stworzyć skład, który ze sobą gra, zacieśnia współpracę i tym samym buduje porozumienie i własny język muzycznej wypowiedzi. Taki właśnie zespół udało mi się stworzyć. Jesienią ubiegłego roku dołączył do nas Łukasz Ojdana, artysta o niezwykle interesującej osobowości, a przede wszystkim głębokiej znajomości zarówno świata muzyki poważnej i specyfiki jej języka, jak i tradycji free improwizowanego grania. Bardzo tego potrzebowaliśmy, także w kontekście pracy nad „Legend”. I gdy jej projekt zaczął się konkretyzować, moje intencje kompozytorskie spotkały się w zespole z pełnym zrozumieniem, a co najważniejsze, zostały przez wszystkich jego członków twórczo dopełnione.

JF: „Legend” to płyta niezwykle spójna, układająca się w zwartą muzyczną opowieść. Kiedy ta spójność się zrodziła? W studiu czy w czasie pracy kompozytorskiej?

AB: W znacznym stopniu w trakcie pracy kompozytorskiej. Pracując nad poszczególnymi utworami czułem podświadomie formę i narrację tego albumu jako muzycznej całości i starałem się ją dopełniać. Jednak jak ma to miejsce zawsze w przypadku muzyki improwizowanej, ostateczny kształt utworu, czy – jak w tym przypadku – albumu, wyłania się dopiero podczas prób i pracy w studiu, gdy odwołujemy się do muzycznej intuicji, ale także naszych doświadczeń scenicznych. Doskonale wtedy wiemy, jak prowadzić muzyczną opowieść, by przechodząc przez różne napięcia i emocje, docierała ona do wrażliwości i wyobraźni słuchacza.  W przypadku „Legend” istotne było też, że płyta powstała w trakcie jednej sesji nagraniowej. Rejestracja ma dzięki temu dodatkowy walor świeżości i spójności, który trudno byłoby uzyskać w innych okolicznościach.

JF: Niezwykłą stroną płyty wydaje mi się też nieoczywistość wyborów kompozycji Wieniawskiego, a jednocześnie ich trafność. Czy są jakieś klucze, którymi kierowałeś się, dokonując tych wyborów?

AB: To nie był dla mnie wybór prosty i nie ma też prostych kluczy, którymi się przy tej okazji posługiwałem. Mogę jedynie powiedzieć, że niektóre wybory miały podtekst osobisty. Taki charakter miał np. wybór Kujawiaka, który był pierwszym utworem Wieniawskiego, jaki wykonywałem w szkole muzycznej w Gorzowie Wielkopolskim. Postanowiłem postawić na liryzm Wieniawskiego oraz jego inspiracje pochodzące z muzyki ludowej. To również ważne aspekty dla mnie i widziałem na tym polu potencjał. Chciałem także, aby wirtuozeria, z którą kojarzy się Wieniawski, miała swój wymiar w mnogości brzmień, technik wykonawczych oraz sonorystyce. Myślę, że taki charakter ma np. Adagio élégiaque op. 5 cz. II, które jest utworem rzadko wykonywanym, a w moim przekonaniu niesie w sobie wielki potencjał aktualności.

JF: Kiedy płyta zostanie zaprezentowana na koncertach?

AB: Koncert premierowy albumu odbędzie się 7 września 2022 roku w ramach konferencji zapowiadającej XVI Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Zaprezentujemy tam pełny materiał muzyczny razem z Agatą Szymczewską, a po premierze planowana jest także trasa koncertowa. 

JF: Dziękujemy za rozmowę.

Fot. Jazz Club Pod Filarami

P.S. Rozmowę publikujemy za zgodą redakcji JAZZ FORUM

Od lewej: Agata Szymczewska, Michał Barański, Adam Bałdych, Marek Konarski
X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x