Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Adolfiny, Odetty, Wacława , 15 kwietnia 2021

Sport bez kibiców to przedłużanie agonii

2021-02-03, Rozmowa tygodnia

Z Markiem Grzybem, prezesem Stali Gorzów, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_29769.jpg

- Zima w pełni, ale na brak pracy w klubie nikt chyba nie narzeka. Jak ona obecnie wygląda?

- Wszystko przebiega sprawnie. Nasi seniorzy realizują indywidualny tok przygotowań do sezonu, zaś reszta trenuje wspólnie pod okiem szkoleniowców. Staramy się o wszystkich ciekawostkach informować kibiców i zapewne zwrócili oni uwagę, że wiele zajęć odbywa się wspólne razem z adeptami z Wawrowa. Ciekawostką jest to, że w zajęciach udział bierze Marcus Birkemose, który przeprowadził się do Gorzowa, chcąc maksymalnie poświęcić się rozwojowi kariery. Zajęcia są ciekawe, trenerzy dbają o ich różnorodność, dlatego z punktu widzenia sportowego pozytywnie to wszystko oceniam. Chcąc walczyć w sezonie o awans do strefy medalowej musimy mieć pewność, że zimą udało się optymalnie przygotować zespół. Na torze duże znaczenie może mieć postawa naszych juniorów oraz zawodników U-24. Ważne jest, żeby wszyscy byli jak najlepiej przygotowani nie tylko pod względem fizycznym, ale i mentalnym, bo nad tym również pracujemy.

- Wspomniał pan o seniorach, którzy przygotowują się własnym tokiem. Czy nadzór nad nimi jest prowadzony?

- To są profesjonaliści, którzy doskonale wiedzą, na czym polega odpowiedzialność. Trudno byłoby zresztą nie zaufać Bartkowi Zmarzlikowi, Martinowi Vaculikowi, Szymonowi Woźniakowi czy Andersowi Thomsenowi. Trener Stanisław Chomski jest z nim w stałym kontakcie i zapewne podczas obozu na Teneryfie, na który chcemy lecieć w połowie miesiąca będzie okazja do podsumowania tego okresu i sprawdzenia stopnia przygotowania wszystkich zawodników.

- Nie ma pan obaw, że ze względu na pandemię pojawią się trudności w wylocie?

- Cały czas jesteśmy w kontakcie z hotelem, w którym mamy zarezerwowane miejsce, monitorujemy obostrzenia, wiemy, jaką należy przejść procedurę, żeby uniknąć kwarantanny. Przy czym zdajemy sobie sprawę, że wszystko jest tak dynamiczne, że zmiany mogą następować z dnia na dzień i na wszystko musimy być przygotowani.

- Czym zajmują się w okresie ,,martwym’’ działacze?

- Dla nas nie jest to czas wolny, ale bardzo wytężonej pracy. Najważniejszym zadaniem jest przygotowanie się do sezonu pod kątem organizacyjnym, jak i finansowym. I tym codziennie się zajmujemy.

- Jak przebiegają rozmowy ze sponsorami?

- Spoglądając na sytuację gospodarczą, i to w wymiarze globalnym, jestem podbudowany tym, że mamy tak wielu przyjaciół, którzy w trudnym czasie nie odwrócili się od klubu i dzięki, którym możemy realizować założony biznesplan. Powiem więcej, podpisujemy umowy z nowymi partnerami, z firmami, które pierwszy raz przychodzą do gorzowskiego żużla. To dobry sygnał, zwłaszcza że politycy czy media kreują różny obraz sytuacji gospodarczej na najbliższy rok.

- Już wiadomo, czy będą budowane loże na stadionie?

- Wszystko postępuje zgodnie z planem. Projekty i dokumentacja są przygotowane, w chwili kiedy rozmawiamy są załatwiane niezbędne pozwolenia i niebawem ruszą prace budowlane.

- Co z planowanym rozpoczęciem rozgrywek, gdyż nie brakuje głosów, że należy je przesunąć w czasie, żeby dać szansę wystartowania z kibicami na trybunach, a nie tylko przed telewizorami?

- Przyznam się, że przysłuchując się obecnej dyskusji na ten temat jestem trochę skołowany. Brakuje mi konkretnych odpowiedzi na kilka podstawowych pytań.

- Może je pan sprecyzować?

- Zacznijmy od tego, że weszliśmy w etap szczepień, środowisko sportowe również do tego zachęca, ale nie wiemy, jak długo one potrwają. Choćby w przybliżeniu, żeby można było zaplanować powrót widzów na stadiony. Druga sprawa, czy ozdrowieńcy mogą być traktowani tak samo jak zaszczepieni? Pytam, bo tych pierwszych zapewne jest bardzo dużo i oni nie stanowią chyba zagrożenia dla reszty społeczeństwa.

- Czyli byłby pan za wpuszczeniem na pierwsze mecze osób zaszczepionych i ozdrowieńców?

- Jestem za wpuszczeniem wszystkich kibiców przy zachowaniu reżimu sanitarnego. Kibice muszą być traktowani na równi, nie możemy ich dzielić, zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie mają oni w tej chwili równego dostępu do szczepionek. Chodzi mi teraz o to, żeby dyskusja już się toczyła i zapadały pierwsze decyzje, skoro chcemy wystartować na początku kwietnia.

- Może warto sięgnąć po ubiegłoroczny wzorzec?

- To chciałem poruszyć. Uważam, że jako środowisko żużlowe świetnie zdaliśmy wtedy test i mając już wypracowane schematy działania powinniśmy pójść tą samą drogą, modyfikując te elementy, które są konieczne. Pamiętajmy, że w okresie wiosenno-letnim pandemia powinna wytracić prędkość swojego działania i ten sygnał należy brać także pod uwagę. Ponadto ciągle podkreślam, że sport bez kibiców na trybunach nie ma żadnego sensu. Stanowi tylko przedłużanie agonii.

- Mocne słowa.

- W przypadku takich dyscyplin jak żużel są one prawdziwe. Ale i piłka nożna w Polsce czy kilka innych dyscyplin gromadzących na trybunach duże rzesze widzów nie przetrwają. Widowisko sportowe składa się z dwóch podstawowych elementów żyjących w symbiozie. To rywalizacja sportowa i widownia oglądająca zmagania sportowców. To nie wszystko.

- Co ma pan jeszcze na myśli?

- Im dłużej będziemy odizolowywać kibiców od powrotu na trybuny tym bardziej zaczniemy ich odzwyczajać od chodzenia na imprezy sportowe. Z pandemią musimy nauczyć się żyć i to właśnie czynimy. Ciągłe ograniczanie swobód niewiele już przyniesienie. Ważniejsza jest odpowiedzialność, taka jaka miała miejsce w zeszłym sezonie. Nie słychać było wtedy, żeby na stadionie dochodziło do masowych zakażeń, gdyż w dużej części została zachowana odpowiedzialność.

- Czyli, ile pana zdaniem powinno zostać wpuszczonych kibiców od pierwszej kolejki?

- Nie przypuszczam, żebyśmy byli przygotowani na pełne stadiony, ale nie mówmy, że nie wejdzie nikt. Uważam, że powinniśmy rozpatrywać przyjęcie 50 procent. Jeżeli byłoby to niemożliwe w pierwszych tygodniach kwietnia byłbym zwolennikiem opóźnienia startu rozgrywek.

- Jak pan zapatruje się na decyzję, a właściwie jej brak w sprawie powiększenia PGE Ekstraligi do dziesięciu drużyn?

- Jestem zwolennikiem większej ligi niż ośmiozespołowej. Większa liga to nie tylko więcej meczów, ale i większe możliwości marketingowe, większy odbiór społeczny, większa atrakcyjność rozgrywek. Kłopotem jest obecna dysproporcja finansowa pomiędzy klubami. Pojawiają się propozycje, żeby powrócić do Kalkulowanej Średniej Meczowej. Osobiście nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania, szukałbym innego, zdając sobie sprawę, że nie ma idealnego. Zawsze będą pozytywne i negatywne strony każdego pomysłu.

- Może zamiast dziesięciu zespołów warto powrócić do play offów z udziałem sześciu drużyn, jak to już kiedyś miało miejsce i jak teraz sugerują niektórzy działacze centrali?

- Wolę więcej zespołów, bo i emocji będzie więcej. Nie tylko z udziałem najlepszych drużyn walczących o medale, ale również tych z dołu tabeli. Łatwiej będzie też walczyć beniaminkom, bo rozkład sił zostanie będzie rozłożony niż to ma miejsce przy ośmiu drużynach.

- Samorządy lokalne z żużlowych miast powołały stowarzyszenie celem, którego jest tak naprawdę wyrażanie swoich opinii odnośnie finansowania budowy infrastruktury stadionowej. Podoba się panu ten pomysł?

- Życie nauczyło mnie tego, że tam gdzie jest zbyt dużo decydentów, tam trudno o wypracowanie jednolitego stanowiska. Rozumiem, że miasta chcą mieć wpływ na decyzje dotyczące wydatków z ich budżetów. I to jest jasne, ale byłbym w tej konkretnej materii ostrożny. Liczę, że stowarzyszenie będzie ciałem doradczym, a nie do końca wpływającym na końcowe decyzje.

- Skąd te obawy?

- Już wyjaśniam. Wystarczy, że w danym mieście władza może – mówiąc ogólnie - nie nadążać za rozwojem lub będzie wprost nieprzychylna żużlowi i może wtedy torpedować różne ciekawe pomysły na forum całej ligi. W takich sytuacjach łatwo przerzucić własne problemy na szerszy plan, a nie skupiać się na ich rozwiązaniu. To jest naprawdę krucha materia. Nie uważam natomiast, żeby wymagania infrastrukturalne ze strony PGE Ekstraligi były na kosmicznym poziomie. Pamiętajmy, że liga chce się rozwijać, weszła z produktem do telewizji i za tym muszą iść prace podnoszące jakość oglądania zawodów.

- Za tym idą koszty. W Gorzowie potrzebna jest poprawa oświetlenia oraz odwodnienie liniowe. Na innych stadionach zapewne też znajdują się podobne potrzeby?

- Akurat w Gorzowie współpraca środowiska żużlowego z władzami jest sprawna, ponieważ Stal jest jedną z wizytówek miasta. Natomiast mając obiekt sportowy naturalnym jest, że corocznie wymaga on pewnych nakładów finansowych. W jednym roku są mniejsze, w innym większe. Rozumiem, że dla jednych każda kwota jest duża, ale patrząc na zainteresowanie tym sportem w mieście, jak i jego wpływ na promocję Gorzowa uważam, że warto inwestować w żużel. Zwłaszcza, że jak wydamy teraz określone środki na poprawę oświetlenia, to zostanie to lata. Większe problemy mają inne ośrodki.

- Jakie?

- Niektóre posiadają stadiony, które pod względem infrastruktury pamiętają jeszcze dawne czasy lat 80. I prezydenci tych miast mogą chcieć wywierać naciski na prezydentów miast posiadających ładne obiekty, żeby wstrzymywali oni dalszy rozwój. Tego najbardziej się obawiam, ale zobaczymy, jak to się wszystko poukłada.

- Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x