2022-05-17, Czy warto nad Wartą?
Taniej już było. Śnieżna kula drożyzny przetacza się przez Polskę, co w obecnych realiach nie powinno nikogo dziwić. Podrożeją również bilety komunikacji miejskiej w Gorzowie.
Od ostatniej zmiany cen biletów miejskiego przewoźnika upłynęło sporo wody w Warcie. Nie przesadzałbym z dotkliwością wzrostu ceny przejazdu. Śmiem twierdzić, że w międzyczasie chleb oraz mleko podrożały bardziej. Moim zdaniem problem leży gdzie indziej. Gorzowska komunikacja miejska, w obecnej formule, nie jest atrakcyjna dla pasażera. Jeśli pasażer oczekuje na przystanku 20 minut na najbliższy autobus, a siatka połączeń nie zawsze odpowiada potokom podróżnych, dwa razy zastanowi się, czy z MZK jest mu po drodze. Wzrost cen biletów może być tylko impulsem do zmiany. Kroplą przelewającą czarę argumentów ,,przeciw".
Teoretycznie zmianę preferencji co do form przemieszczania się po mieście mogą wyhamować wysokie ceny paliw, ale Gorzów nie jest rozległym miastem. Oczywiście, ze zrozumiałych względów, część mieszkańców nie jest w stanie funkcjonować bez samochodu. Bez względu na cenę paliwa. Dzieci w przedszkolach, liczna rodzina, praca na peryferiach miasta. To ,,twardy elektorat" samochodziarzy, którego nie przekonamy do zbiorkomu nawet bezpłatnym abonamentem Netflixa, czy platynową kartą do Biedronki. Ale znaczna część mieszkańców obywa się bez samochodu. Z roku na rok rośnie liczba rowerzystów, użytkowników hulajnóg czy też osób wybierających na krótkie dystanse spacer.
Jak inaczej walczyć ze zmianami klimatycznymi, smogiem czy też zakorkowanymi centrami miast, jeśli nie tanią, przyjazną i funkcjonalną komunikacją zbiorową? Nawet za cenę coraz wyższych dotacji, a nawet jej symbolicznej odpłatności. Myślę, że oszczędności warto poszukać gdzie indziej. Cóż…
Nie trzeba mieć zdolności Krzysztofa Jackowskiego, znanego jasnowidza z Człuchowa, by przewidzieć dalszy spadek liczby pasażerów miejskiego przewoźnika.
Robert Trębowicz
Ekonomista, publicysta. Forum Interesów Komunikacyjnych Gorzowa
Czas upływa szybko jak woda w dorzeczu Kłodawki. Jackowi Wójcickiemu, pierwszemu obywatelowi miasta Gorzów, zegar na katedralnej wieży (gdyby działał…) odmierzyłby równe dziesięć lat sprawowania urzędu.