Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Czy warto nad Wartą? »
Artemona, Justyny, Przemysławy , 13 kwietnia 2024

Komu fotel z filharmonii?

2024-02-19, Czy warto nad Wartą?

Tej zimy pogoda gorzowian nie rozpieszcza. Można pokusić się o stwierdzenie, iż listopad towarzyszy nam kolejny miesiąc z rzędu.

medium_news_header_39370.jpg

Pada i wieje, lub tylko pada. Dni z pozytywną aurą można policzyć na palcach jednej ręki.  Tak wysokiego jak obecnie poziomu wody na Warcie w naszym mieście nie widzieliśmy od lat. Zamknięte dolne poziomy nadwarciańskiego bulwaru, zamknięty trakt spacerowy w kierunku Mostu Lubuskiego. Woda osacza nas zewsząd. Cieszą się tylko kaczki.

Przechodząc kilka dni temu zachodnią częścią nadwarciańskiego bulwaru moją uwagę przykuły koła ratunkowe. Rozwieszone na okoliczność, gdyby któryś z mieszkańców spontanicznie postanowił zażyć nieplanowanej kąpieli. Koła prezentują się okazale. Nieskazitelny pomarańcz, do tego śnieżnobiałe linki. Urzędnicy zadanie wykonali sumiennie. Z pewnością dołożono wszelkich starań. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Jak bowiem użyć owego koła, by nieść pomoc bliźnim, jeśli koło ani drgnie przymocowane solidną, grubą trytytką, inaczej mówiąc opaską zaciskową. Nie każdy nosi w torebce obcęgi lub ostry nóż. Rozumiem, że Gorzów trytytkami stoi, ale w tym przypadku chyba poszliśmy  o jedną… trytytkę za daleko. Koło jakoś zabezpieczyć trzeba, by miłośnicy trunków nie spławili go po zakrapianej libacji jak wianka świętojańskiego w kierunku odmętów Bałtyku. Proponowałbym jednak alternatywne rozwiązanie, które pozwoli koła ratunkowego użyć, gdy zajdzie potrzeba.

Ostatnie dni to także trudny czas dla kierowców. Uliczne parady wypasionych traktorów, sunących na znak protestu w żółwim tempie ulicami Gorzowa, skutecznie paraliżowały miejski ruch. Każdy ma prawo walczyć o swoje. Rolnik, a właściwie przedsiębiorca rolny, także. Takie same prawo ma również wymęczony inflacją konsument, o którym ostatnio jakoś się zapomina. Nie oczekujemy od niego, by z entuzjazmem płacił drożej. Babcia zwykła mawiać, że zanim gruby schodnie, to ten chudy (miastowy) całkiem się przekręci. Zwłaszcza, że w biznesie Polak Polakowi często wilkiem, a raczej krwiożerczym Januszem biznesu. Mam jednak nadzieje, że wraz ze spadkiem cen surowców energetycznych, zwłaszcza kluczowych w sektorze rolnym cen ropy oraz gazu, problem stopniowo sam się rozwiąże. Ceny cukru, czy też masła już wracają z odległych zakątków spekulacyjnego kosmosu na ziemię. Rynek sam się ureguluje. Byle mu nadmiernie nie przeszkadzać.

By zakończyć pozytywnym akcentem, Filharmonia Gorzowska oferuje mieszkańcom  …fotele z demontażu. Jedyne 200 złotych za sztukę. Złośliwi twierdzą, że przesiąknięte aromatem gorzowskiej świątyni sztuki, a raczej „wiatrami” naszych melomanów. Zakładam jednak, że przed koncertem owi melomani nie pożywiali się treściwą grochówką, a co najwyżej szampanem oraz ostrygami, co zapewne przełożyło się na szlachetniejsze „wiatry”.  Ciekawe, czy ustawią się kolejki gorzowian po ten zacny mebel, czy jednak trzeba będzie zutylizować bez dodatkowych zysków?

Robert Trębowicz

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x