Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Książki przeczytane... »
Macieja, Boguty, Bogusza , 24 lutego 2024

Górny Śląsk to stare omy, co klachają z farorzem

2023-05-04, Książki przeczytane...

Co to jest Górny Śląsk? Kto jest Górnoślązakiem? Jaki to język i czy to na pewno jest język? Jak się dorasta do śląskości i co się dzieje, kiedy okazuje się, że de facto Ślązakiem się nie jest?

medium_news_header_36762.jpg
Fot. Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku

Na te wszystkie pytania odpowiada fascynująca i w istocie niezwykła książka Zbigniewa Rokity, którą przeczytać powinien każdy regionalista, ale i każdy, kto zaczyna się interesować dziejami spłachetka ziemi, na którym mieszka. Co my, w kraju wiemy o Górnym Śląsku? Ano to, że to silnie uprzemysłowiony region, do niedawna tak zanieczyszczony, że trudno tam się żyło. Od niedawna wiemy, że ma silną reprezentację w Europarlamencie, a Nikiszowiec został wpisany na listę zabytków.

A dla autora Górny Śląsk to miejsce urodzenia, miejsce, od którego uciekał i miejsce, które sobie w końcu oswoił. Punktem wyjścia dla niego były właśnie te stare omy, co to klachają z farorzem – w tłumaczeniu na polski – stare babcie, które rozmawiają z księdzem, czyli obciach gadania w języku, który się ma za szwargot, gorzej niż gwarę. Ale kiedy pojawia się postać pradziadka, który walczył w powstaniu śląskim i walczył za polskość, choć imię i nazwisko miał niemieckie, to coś zaczyna uwierać. I trzeba to uwieranie jakoś zniwelować.

I tak zaczyna się jedna z najciekawszych podróży przez historię rodziny na zawsze splecioną z dziejami regionu, w którym się mieszka. To opowieść o tym, jak tworzył się naród górnośląski, jakie wpływy na niego miała wielka historia. To opowieść o Polakach, Niemcach, Czechach – Górnoślązakach, którzy znakomicie ze sobą współmieszkali do czasów, aż włączyła się w ich sprawy polityka. A ta włączała się zawsze.

To dzieje krainy wyodrębnionej, którą cały czas anektowali sąsiedzi. Ale to też opowieść o dziś i teraz – o ludziach, którzy na nowo przywracają ową górnośląskość.

Przeczytałam mnóstwo książek dotyczących małych ojczyzn, znam prace teoretyczne na ten temat, uczestniczyłam w wielu różnych konferencjach na temat małych ojczyzn. Ale tak interesującego świadectwa jak do tej pory nie znałam. Książka Zbigniewa Rokity – wybitnie erudycyjna, ale jednocześnie zajmująca i szalenie wciągająca. Kajś – gdzieś. Właśnie gdzieś – gdzieś tam zawsze jest jakaś mała ojczyzna, jakiś kawałek naszego tylko świata, z którym się utożsamiamy od początku, albo przyjdzie nam odkryć tę tożsamość, ten język, tę historię – dobrą i złą. Wybitna to rzecz. Zbigniew Rokita za Kajś dostał Nike, najważniejszą polską nagrodę literacką. I ja się absolutnie nie dziwie, bo niezwykła doprawdy to lektura. A wydawnictwo Czarne – Wołowiec to absolutny unikat na polskim rynku, że wydaje takie książki. Każdy, ale to każdy powinien Kajsia przeczytać.

Renata Ochwat

Zbigniew Rokita, Kajś, Wołowiec 2020, wydawnictwo Czarne, seria Sulima, ss. 320, ISBN 9788381910774

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x