Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Pod rozwagę - Augustyn Wiernicki »
Geraldy, Honoriusza, Wery, 30 września 2022

Roztropne działania w gospodarce i polityce

2022-06-07, Pod rozwagę - Augustyn Wiernicki

Czy polskie firmy wystartują po fundusze na odbudowę Ukrainy?

medium_news_header_33905.jpg
Fot. pixabay.com

W ostatnich trzech latach Polska dotknięta została dość boleśnie dwoma światowymi kryzysami. Ten pierwszy ponoć ma swój początek w chińskim Wuhan i stamtąd rozpoczął swój destrukcyjny marsz przez gospodarki światowe, po drodze blokując od lat wypracowane ścieżki globalnego przepływ kapitału. W wielu krajach wystąpiła wówczas pandemiopanika. Zamykano fabryki, pracownicy pracowali zdalnie, a dzieci uczyły się przed ekranem komputerowym; także studentów dotknęła „zaraza” wykładów online. Szpitale pozamykano, kościoły ogłoszono głównym miejscem zakażeń, galerie i muzea zamknięto, artyści w teatrach nie mieli dla kogo występować, a ludziom nawet do lasu nie było wolno wchodzić… Ponadto różnego fachu specjaliści prześcigali się w narracji strachu. To prawda, że wiele osób w tamtym czasie umarło, tylko że do dnia dzisiejszego toczy się spór o to, czy na koronawirusa czy z koronawirusem i na chorobę towarzyszącą. Nie wyjaśniono nam dotychczas, jak uzyskać właściwą odporność na tego wirusa i co to za szczepionka ten messenger kwas rybonukleinowy – mRNA. Z tego, co wiem, to mRNA zawiera informację genetyczną i należało  jasno ludziom wytłumaczyć, czy stanowi ona zagrożenie dla ludzkiego genomu w przyszłym ich życiu. Tego przekonywująco nie zrobiono i duży odsetek ludzi nie przyjął szczepionki z tym mRNA.

Na temat przyczyn i skutków pandemii koronawirusowej niebawem przyjdzie czas odważnych naukowych ocen epidemiologów i ekonomistów. Dzisiaj możemy przyjąć, że covidem-19 w Wuhan rozpoczął ogromny światowy kryzys gospodarczy, a u nas zaczął się on 4 marca 2020 r. w szpitalu w Zielonej Górze, gdzie zdiagnozowano covid u mężczyzny z Cybinki, który przyjechał z odwiedzin w Niemczech. Od tego czasu wiele wskazywało, że gospodarka się na wiele lat zawali pod wpływem tej covidowej kampanii. Niemcy, czując kryzys, zaczęli gromadzić zapasy żywności i surowców niczym na wojnę, a Chiny jeszcze do dziś wykupują światowe zapasy zboża. Rozpętała się światowa gorączka gromadzenia  ropy i gazu. W Polsce zapełniono wielkie zbiorniki w Świnoujściu w Terminalu LNG im. prof. Lecha Kaczyńskiego. Strategia uniezależniania się Polski od rosyjskich ropy i gazu potwierdziła swoją słuszność przez rozpętanie przez Rosję wojny przeciw Ukrainie. Ta wojna pogłębiła kryzys energetyczny, wzrosły ceny surowców, ropy i gazu, a następnie kosztów produkcji żywności. Z kolei spirala cen uruchomiona przez światowe korporacje wywołała lawinę inflacji, którą boleśnie odczuwamy też w Polsce. Od 4 marca 2020 r. do końca 2021 r. gospodarka Polski znajdowała się pod wpływem koronawirusowej pandemii. Rząd nasz jednak światowej koronawirusowej panice nie uległ. Strategia pomocy przedsiębiorcom i polskiej gospodarce była na tyle skuteczna, że pod koniec 2021 r. gospodarka nasza była silniejsza niż przed pandemią; PKB w IV kwartale wzrósł o 7,3%, a cała polska gospodarka była o ponad 5% większa niż przed pandemią. To ciekawe… Zadecydowała tutaj roztropność energetyczna. No cóż, okazało się, że nie wszyscy znali przypowieść z Ewangelii wg św. Mateusza (25,1-13) – a może znali, tylko nie potrafili jej zastosować? – o pięciu pannach roztropnych i pięciu nierozsądnych. Te nierozsądne, idąc na wesele przywitać pana młodego, wzięły lampy, ale nie zabrały ze sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. I nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały im roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną – i drzwi zamknięto. Tych nieroztropnych nie wpuszczono. Puent przypowieści jest taka: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”. W gospodarce jest tak jak z tą oliwą wg. św. Mateusza. Ci, którzy przewidzieli, że gaz i ropa będą narzędziem wojny gospodarczej, to się na taką ewentualność roztropnie przygotowali. Te rządy nieprzygotowane na kryzys paliwowy dzisiaj wyglądają tak jak te nierozsądne panny. Dzięki roztropności i zapobiegliwości, wg Eurostatu, Litwa i Polska najszybciej w UE odbudowały swój przemysł po pandemicznej stagnacji, uruchomiły swoją gospodarkę oraz wspólnie zabezpieczyły się w dostawy gazu i ropy. Polska nawet wybudowała gazociąg Baltic Pipe ze złóż norweskich do Polski, połączyła obydwa systemy, polski i litewski, w jeden i przez to obydwa te kraje stały się niezależne od gazu i ropy z Rosji. Ta przezorność szybko zaowocowała najwyższymi wynikami Polski i Litwy w UE. Według Banku Goldman Sachs w 2022 r. PKB Polski wzrośnie o 6,1%. Oznacza to, że gospodarka polska nie tylko nie spowolnia, ale znacznie przyspiesza w stosunku do poprzedniego roku. Polski Instytut Ekonomiczny szacuje, że wzrost naszej gospodarki osiągnie w tym roku ok. 5%. Jak na kryzys to rewelacyjnie…

W ocenie tych wyników należy brać pod uwagę stan wojny tuż za naszą wschodnią granicą oraz ogromny wzrost liczby uchodźców z Ukrainy do Polski. Ukrainę opuściło ponad 6 milionów mieszkańców, a do Polski trafiło 3,551 mln z nich, czyli ponad połowa; z kolei do Rumunii wyjechał ok. 15%, do Rosji ok. 13%, a na Węgry 10% Ukraińców. Część z tych uchodźców rozjechała się do innych krajów. Ci uchodźcy to matki z dziećmi; mężczyźni pozostali w kraju bronić ojczyzny. Dzisiaj, w krótkim okresie, dla Polski jest to ogromne obciążenie budżetu państwa oraz tysięcy polskich rodzin, które przyjęły ukraińskie matki z dziećmi. Ekonomista z Oxford Economics obliczył, że uchodźcy z Ukrainy są jednak dobrą inwestycją na przyszłość. Ponad 440 tys. z nich już deklaruje chęć pracy w Polsce, a na stałe zamierza u nas pozostać ponad milion Ukraińców. „To na pewno przełoży się na wzrost polskiego PKB oraz wzmocni nasz potencjał rozwojowy” – mówi analityk z Oxfordu.

Po 24 lutego br. większość mężczyzn narodowości ukraińskiej w wieku poborowym musiała wrócić z Polski do Ukrainy – do różnych wojskowych formacji. Zabrakło więc w Polsce fachowców na budowach przemysłowych i mieszkaniowych, przy budowie dróg lokalnych, autostrad oraz w usługach. W związku z tym widzimy poważne opóźnienia w terminowym realizowaniu wielu nawet gorzowskich inwestycji miejskich. Po wojnie wrócą oni na polskie budowy. Powstaje jednak pytanie: Czy uchodźcy z Ukrainy, mimo stosunkowo niskiego bezrobocia, znajdą w Polsce pracę? Już w latach 2014-2021 do Polski przybyło do dwóch milionów obywateli Ukrainy, przez co nasza wydolność produkcyjna i usługowa znacznie wzrosła. Ogromna ich rzesza dodatkowo przyjeżdżała sezonowo do pracy zarobkowej na naszych polach, budowach i w usługach. Ponad 60% migrantów zarobkowych zza naszej wschodniej granicy było zdecydowanie zadowolonych z pracy w Polsce. Nasz kraj dobrze skorzystał na tej imigracji, co było widać w wynikach gospodarczych. Okazuje się, że polskie produkty i usługi łatwo się przebiły na zachodnich rynkach. Produkcja więc rosła i angażowała coraz więcej pracowników ze wschodu. Z badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że wiele polskich firm dalej zamierza zatrudniać nowych pracowników zza wschodniej granicy.

Rosja swoje zaborcze zamiary zainaugurowała wcześniej – wobec Gruzji w 2008 r. Wtedy to nasz prezydent w drodze do Tbilisi do swego samolotu zaprosił przywódców: Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii. Tam na placu w Tbilisi Lech Kaczyński wypowiedział prorocze słowa: „Świetnie wiem, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj – na Polskę!”. Gruzini, wdzięczni za powstrzymanie rosyjskiej agresji i późniejszą pomoc, nigdy nie zapomną o prof. Lechu Kaczyńskim. Myślę, że nasz  prezydent i premier również taki sam kapitał budują dziś w stosunkach między Ukraińcami i Polakami. Jednocześnie na tych przyjaźniach popartych wspólnymi interesami buduje się coś więcej w ramach państw Europy Środkowo-Wschodniej. Powstaje nowy układ 12 państw Trójmorza z przewodnią rolą Polski oraz z poparciem USA. To musi już w niedalekiej przyszłości zaprocentować współpracą gospodarczą, bezpieczeństwem energetycznym, oraz sojuszem obronnym. Tymczasem Polska musi realizować główne cele Unii Europejskiej, jako jej pełnoprawny członek. Tylko czy Unia Europejska poradzi sobie z obecnym kryzysem?

Bilans wojny na Ukrainie jest przerażający. Ukrainie trzeba pomóc, ale w niektórych krajach UE woli tej pomocy nie widać. Niemcy pomagają tak, aby efekt tego wsparcia był mimo wszystko na korzyść Rosji. Podobnie jest z Francją, z Włochami i z Austrią, a nie wiemy, co zdecydują inni. Pod koniec maja ONZ potwierdziła śmierć 3838 cywilów;  zginęło ponad 40 tysięcy żołnierzy, zniszczonych jest wiele miast ukraińskich, w gruzy obrócono wiele fabryk, mostów, dróg oraz całe osiedla mieszkaniowe. Sześć milionów ludzi uciekło, z tego ponad połowa do Polski. Putin blokuje eksport zboża z Ukrainy, powodując tym samym światowy kryzys żywnościowy – już 276 milionów ludzi zagrożonych jest głodem. USA wyasygnowały 50 mld dolarów na pomoc gospodarczą, humanitarną i militarną dla Ukrainy. Pomoc Ukraińcom kosztować będzie Polskę kilkanaście miliardów złotych. Tymczasem w UE toczy się debata, czy Unia powinna stworzyć nowy fundusz na wsparcie Ukrainy. Ten kryzys wygenerował 573 nowych miliarderów, a w tym czasie 263 miliony ludzi na świecie popadło w skrajne ubóstwo.

Tego Unia nie widzi, a jej głównym priorytetem jest nadal wątpliwa walka z CO2, budowa wiatraków, likwidacja polskiego węgla i naszych kopalń oraz blokowanie funduszy Polsce. Spalone zbiorniki ropy i gazu oraz rafinerie w Ukrainie wygenerowały do atmosfery ogromne ilości CO2, których niczym nie da się zrównoważyć. Tylko naiwniacy myślą, że tu chodzi o CO2, a tak naprawdę chodzi o mechanizm panowania gospodarczego nad słabszymi i żeby im zablokować drogę rozwoju, na którą wkroczyli; chodzi po prostu o blokadę coraz silniejszych gospodarek państw środkowoeuropejskich konkurujących z „przewodnimi siłami” Europy. UE powinna bardziej zająć się swoją spowalniającą gospodarką. Wiele wskaźników ekonomicznych wskazuje, że wzrost strefy euro jest coraz wolniejszy, a wysoka presja inflacyjna w całej Europie tylko tę tendencję spowolnienia pogłębia.

Czy Unia Europejska w tej sytuacji sobie poradzi?- wątpliwe. Wojna na Ukrainie w końcu się skończy. Ukraińcy postawią sobie za punkt honoru, aby swoją gospodarkę i zrujnowane miasta w miarę szybko odbudować. Już dzisiaj wiemy, że ukraińska gospodarka skurczy się niemal o połowę. Organizacje międzynarodowe chcą stworzyć fundusz odbudowy dla Ukrainy, który będzie większy niż plan Marshalla. Mowa jest nawet o bilionach dolarów. Trzeba brać pod uwagę też możliwość spowolnienia naszej gospodarki. Może nawet należy zacisnąć pasa by zgromadzić środki na trudniejsze czasy i do udziału w odbudowie Ukrainy.

Polska ma teraz dość uprzywilejowaną pozycję w stosunkach z rządem i narodem ukraińskim. Udział polskich firm w odbudowie Ukrainy musi być znaczący i współmierny do naszego narodowego potencjału. Przedsiębiorstwa nasze muszą się zawczasu odpowiednio do tego przygotować. Przedstawiciele niemieckich firm już jeżdżą po wschodniej Polsce i szukają lokalizacji na swoje bazy logistyczne z myślą szybkiego wystartowania w momencie uruchomienia funduszu odbudowy Ukrainy. Ale czy my też o tym myślimy? Bądźmy jak te roztropne panny…     

Augustyn Wiernicki                            

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x