Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Pod rozwagę - Augustyn Wiernicki »
Jakuba, Stefana, Romy , 28 listopada 2022

Gorzów dynamicznie… wyludnia się. Co dalej?

2022-11-10, Pod rozwagę - Augustyn Wiernicki

Spadek liczby ludności w Gorzowie będzie w najbliższych latach poważnym problemem.

Centrum Gorzowa z lotu ptaka
Centrum Gorzowa z lotu ptaka Fot. Paweł Kamrad

Problemem nie tylko demograficznym, ale przed wszystkim będzie ważnym warunkiem, który zagraniczni potencjalni inwestorzy biorą pod uwagę lokalizując tu inwestycje. Demografia miasta jest czynnikiem decydującym o rozwoju tym bardziej, że poważny i międzynarodowy przemysł potrzebuje wiele wykształconych młodych ludzi mających zdolności sprostania współczesnym wymogom kadrowym. A tymczasem tych w wieku najwyższej aktywności zawodowej ubywa, a starsza generacja powiększa swoją liczebność. Według stanu na 31 grudnia 2021 roku osób zameldowanych w Gorzowie na pobyt stały było 109 587 osób i 3 415 osób na pobyt czasowy. Gorzów Wlkp. liczy obecnie ogółem 113 002 mieszkańców. Coś niepokojącego się w naszym mieście dzieje, że zamiast mieszkańców przybywać, to nas po prostu jest coraz mniej. Statystyki miejskie podają, że w Gorzowie w 2021 roku zmarło 1837 osób, a urodziło się tylko 708 dzieci. Niema tu nawet prostej zastępowalności pokoleń. Od wielu lat w Gorzowie wskaźnik zastępowalności pokoleń kształtuje się poniżej 2,1 – jest to granica poniżej której zmniejsza się liczba mieszkańców. Dwoje-troje dzieci powinno być przysłowiową normą, ale nie jest. Dlaczego?

Osobiście obserwuję, że sytuacja materialna małżeństw z dwojgiem i więcej dzieci znacznie się w ostatnich kilku latach poprawiła. Zrobiło to słynne w Europie  tzw. 500+, ale nie tylko. Stopa życiowa Polaków znacznie wzrosła i warunki materialne dla dzieci też. Jeszcze niedawno zarabialiśmy i żyliśmy na poziomie 30% tej dochodowości co mieli Niemcy, a dzisiaj już przekroczyliśmy 60% niemieckiego poziomu. Jeżeli nic temu nie przeszkodzi, a mechanizmy UE pozwolą, to za kilka lat dogonimy zachodnie państwa, a niektóre już dogoniliśmy. Mamy dzisiaj, co jest bardzo znamienne, więcej samochodów na rodzinę niż w wielu zachodnich państwach, więcej niż w Niemczech. Prawie dwa samochody osobowe przypada na rodziną, a dzieci mamy ledwie jedno, rzadko dwoje, jeszcze rzadziej troje i więcej, a często młodzi wcale nie chcą mieć dziecka. Nieraz małżeństwo mieć dzieci nie może i to rozumiemy. Ale inni… A inni młodzi, ale też i starsi wolą mieć  pieska, kotka, nawet po dwa, wychodzą ze swymi pupilami na spacery, kupują drogie karmy, medykamenty, chodzą do fryzjera i lekarza, jeżdżą z pupilem na wczasy… Mieszkańców ubywa, a piesków, samochodów i motocykli przybywa. W 1970 roku było zarejestrowanych 2,6 tysięcy sztuk samochodów, w roku 2000 – już 44 tysiące, w 2017 mieliśmy 91 tysięcy różnych pojazdów. Dzisiaj liczba ich jest większa od liczby mieszkańców i osiągnęła 117 825 pojazdów. Samych samochodów osobowych zarejestrowanych jest w Gorzowie 101 045. Odliczając dzieci to na jedno gospodarstwo domowe przypadnie ok. dwa samochody osobowe. Czyżby nasi młodzi bardziej woleli samochód i zwierzątko niż dziecko? Przecież można mieć jedno i drugie, a dziecko przyjaźniłoby się z tym pieskiem czy kotkiem, a jeden samochód wystarczyłby dla nich wszystkich.

 

ZOBACZ:

Nerwowo robi się w Stali Gorzów. Padły mocne słowa

 

Coś jednak jest, że niektórzy młodzi boją się mieć dzieci, i to trzeba właśnie zdiagnozować. Mój wielki profesor filozofii z UAM, prof. zw. dr hab. Jan Such (91 lat), filozof przyrody i kosmologii, mówił nam studentom, że: „ u podstaw rozwijających się zjawisk społecznych jest zawsze jakaś myśl filozoficzna lub ideologiczna”.

Jaka myśl zaczyna ogarniać dość szerokie rzesze młodych ludzi, że nie chcą mieć dzieci?

Jeśli szukać przyczyn w jakiejś myśli ideologicznej, to na pewno widziałbym ją w „filozofii” postmodernizmu, de facto wyrosłej z materializmu marksistowskiego. Pamiętam końcowe lata sześćdziesiąte jako student z okresu tzw. rewolucji seksualnej, rozruchów na paryskiej Sorbonie, z czasów Woodstocku w USA, „dzieci kwiaty”, ruchu hippisowskiego PRL-u bez obowiązków i  moralności, w Holandii tzw. wspólne małżeństwa i wspólne dzieci. Często słyszałem wtedy, że żyć trzeba dla przyjemności i nawet na cudzy koszt, bo życie jest tylko jedno. Wprawdzie w Polsce ta absurdalna ideologia  się nie zagnieździła tak jak na zachodzie, to jednak na młodzież ma mocny wpływ. Dzisiaj postmodernizm jest dość powszechną  myślą wielu akademickich ośrodków w Europie, a ta liberalna „filozofia” róbta co chceta przebija się też w Polsce do młodych umysłów. Są politycy, którzy o macierzyństwie i urodzeniu dziecka mówią tak: ”Demograficznie fajna rzecz, ale dla kobiety to często udręka na najbliższe 20 lat życia.” Ze środowisk liberalnych wypuszczono newsa, że „dla państwa najtańsza jest rodzina bez dzieci”. Bez ludzi państwo jest rzeczywiście najtańsze tylko, że takie państwo przestaje istnieć. Myśl jest często groźna, jak dowodzi historia różnych myśli. Te dotychczasowe ideologie, które jeszcze pamiętamy, były wyjątkowo absurdalne. Ideologia marksistowsko-leninowskie doprowadziła do wymordowania przynajmniej 160 milionów ludzi na świecie, w tym w Europie XX wieku ok 100 milionów. Dzisiejszy neomarksistowski  postmodernizm preferuje hedonizm, relatywizowanie prawdy i jej negowanie, walkę z autorytetami, walkę płci, walkę pokoleń, negowanie małżeństwa, likwidację tradycyjnie pojmowanej rodziny, preferowanie związków bez dzieci, rozbicie rodziny i jej tradycyjnie pojmowanych zasad moralnych. Nie ma się co dziwić, że w takich warunkach miejsca dla dzieci być nie może. Wychowanie, wykształcenie  i utrzymanie dziecka średnio przez 20 lat to ogromna rodzinna inwestycja. Młodzi muszą myśleć o warunkach materialnych swego dorosłego życia. Chcą posiadać własne mieszkanie i finansową zdolność utrzymania rodzinnego domu, chcą mieć dobrą pracę i płacę, i to jest prawidłowe. Napotykają jednak na bariery swego dorosłego życia. Postawiłbym więc tezę, że w tych dwóch głównych czynnikach, w lansowanym systemie wartości i istniejących warunkach materialnego bytu należy doszukiwać się determinantów niskiej dzietności naszego miasta i w całej Polsce. W Gorzowie pensje ludzi młodych na tle Polski są jednymi z najniższych, na kupno mieszkania ich nie stać, na wynajem też. Dlaczego tak jest? - a to już osobny temat do analizy. Jedno jest ponad wszelką wątpliwość: „Nie ma zjawisk, a szczególnie społecznych , bez przyczyn”, a potencjał ludnościowy jest głównym czynnikiem rozwoju.

Największymi miastami w Lubuskiem są stolice województwa: Zielona Góra zajmuje 278 km kw. i ma 138 tysięcy ludności, i Gorzów Wlkp. – 86 km kw. i 113 tysięcy mieszkańców.

Różnice w wielkości największych miast woj. lubuskiego są olbrzymie. Zielona Góra od 1stycznia 2015 roku stała się szóstym miastem w Polsce pod względem powierzchni i jest większa od Poznania i Gdańska. Było to możliwe dzięki połączeniu Zielonej Góry z gminą wiejską. Miasto po połączeniu otrzymało ogromne możliwości rozwojowe. Korzyści z połączenia już zdecydowanie odczuli mieszkańcy przyłączonych wsi. Zielonogórski magistrat w pierwszych latach przekazał tym przyłączonym kilka milionów na inwestycje. Miejski Zakład Komunikacji przystąpił do usprawnienia połączeń komunikacyjnych. Obniżce uległy też podatki dla ziem przyłączonych. To połączenie było najszybszą drogą do powiększenia przestrzennego i ludnościowego potencjału miasta. Powstał w ten sposób silny ośrodek aglomeracji miejskiej mogący konkurować swoimi zasobami z wieloma czołowych miast w Polsce. W ten sposób Zielona Góra wpisała się w politykę UE dotyczącą obszarów metropolitarnych i aglomeracyjnych. W planach UE i w jej  perspektywie finansowej Zielona Góra znalazła się w gronie 300 europejskich miast, do których należy 18 miast polskich. To połączenie miasta Zielona Góra z gminą wiejską, w skład której wchodziło kilkanaście wiosek sołeckich, powiększyła się przestrzeń urbanizacji i znikło wiele barier rozwojowych. Miastotwórcza funkcja Zielonej Góry rozszerzyła się na przejęte osiedla wiejskie. Ranga miasta znacznie wzrosła, co ma zasadnicze znaczenie dla dalszego rozwoju i atrakcyjności inwestycyjnej dla kapitału polskiego i międzynarodowego. Zielona Góra uzyskała ogromną przewagę w województwie lubuskim i stała się wiodącą aglomeracją otwierającą sobie drogę metropolitarnego rozwoju, a w Polsce jest na szóstym miejscu z powierzchnią 278 km kw. Gorzów jest na 36 miejscu z 86 km kw. powierzchni.  Liczba ludności Gorzowa wyraźnie zmniejszyła się o kilka tysięcy osób i ma 113 tysięcy, zaś liczba zielonogórzan wzrosła do 138 tysięcy.  Będzie to już trwały czynnik przewagi w rozwoju Zielonej Góry w woj. lubuskim

Aglomeracje funkcjonują w różnych formach. Gorzów swoją aglomerację też zaczął budować już w 2011 roku jako porozumienie 27 gminnych samorządów. W magistracie gorzowskim powstało Biuro Rozwoju Miasta i Aglomeracji. Taka forma organizacyjna na 5,9 tysiącach km kw. i z 390 tysiącami osób mogła być teoretycznie wielką potęgą gospodarczo-finansową i hubem rozwojowym regionu. Jednak okazała się mało efektywna i nie wnosiła oczekiwanych wartości do tej nowej samorządowej wspólnoty. W listopadzie 2020 roku Rada Miasta Gorzowa podjęła uchwałę w sprawie wyznaczenia nowego obszaru i granic aglomeracji Gorzowa Wlkp. W skład weszły gminy: Gorzów, Bogdaniec, Deszczno, Kłodawa, Lubiszyn i Santok. Aglomeracja ma charakter zadaniowy, w tym wypadku obejmuje swym zasięgiem  teren objęty wspólnym systemem kanalizacji zbiorczej zakończonym oczyszczalnią ścieków w Gorzowie. Ta aglomeracja obejmować będzie 178 092 mieszkańców i ma charakter porozumienia, a nie administracyjnego połączenia, jak ma to miejsce w granicach miasta Zielonej Góry. W Polsce najbogatszymi gminami per capita nie są miejskie aglomeracje czy miasta metropolitarne. Najbogatszą jest gmina Kleszczów w łódzkim, Świeradów Zdrój w dolnośląskim, Rewal w zachodniopomorskim czy Rząśnia w łódzkim. Warszawa jest poza pierwszą dziesiątką, Łódź, Gdańsk, Wrocław i Kraków  dalej, a  Gorzów jest jeszcze dalej. Bogactwo gmin zależy od wielu czynników, w śród których na pewno przoduje  jakość i efektywność zarządzania zasobami gminy. Ale najważniejszym jest kapitał ludzki. Gminy, które tracą swą liczebność na skutek niskiego wskaźnika urodzeń lub migracji w poszukiwaniu lepszych warunków życia poza  granicami gminy dobrym rozwojem poszczycić się nie będą mogły. O liczebność swoich mieszkańców magistrat Gorzowa będzie musiał szczególnie dbać. Nie można przejść obojętnie obok faktu, że w ciągu ostatnich 25 miesięcy ubyło z miasta ponad 5 tysięcy osób. Jeżeli by przyjąć, że Miasto nasze wyludnia się w tempie 2,5 tysięcy mieszkańców rocznie, to za 20 lat będzie nas o połowę mniej. Dla kogo więc budujemy te piękne osiedla? Czy ubywających Polaków zastąpią Ukraińcy? Tylko, że o nich też trzeba będzie zadbać, jeżeli chcemy by zostali. Taka możliwość istnieje. Do gorzowskich szkół chodzi ponad tysiąc dzieci z Ukrainy i bardzo dobrze radzą sobie z językiem. Ich mamy najczęściej już pracują i dość dobrze się adoptują do naszych polskich warunków. Wojna w Ukrainie niebawem może się skończy, wtedy wielu mężczyzn z frontu powróci tu do Polski do swych rodzin i może zostaną. Oprócz malejącej liczby urodzeń trzeba będzie też powstrzymać ujemne saldo migracyjne, gdyż z miasta w roku wyprowadziło się 2897 osób, a zamieszkało w nim 1717 osób. Pozostanie  magistratowi na dłużej problem wyludniania się naszego miasta. Temu zjawisku trzeba zapobiec, a łatwo nie będzie.

Augustyn Wiernicki

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x