2026-01-22, Pod rozwagę - Augustyn Wiernicki
W roku 2025 Polskę zaproszono do klubu 20 największych gospodarek świata, których PKB przekroczył bilion dolarów, a instytucje finansowe odnotowały polskie przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego. Możemy mówić więc o dużym sukcesie.
Ministerstwo Finansów i Gospodarki szacuje, że w 2026 roku PKB wyniesie 3,4 %, przy spadającej inflacji do poziomu 2,5-3 %. Dla porównania: PKB w Unii Europejskiej osiągnie 1,4 %, Niemcy w granicach 0, Francja 0,6%, Włochy 0,7%. Liderami wzrostu PKB w UE są Irlandia, Polska, Dania i Bułgaria. Jest to wielki sukces gospodarczy Polski. Prezes NBP prof. Adam Glapiński dla Narodowego Banku Polskiego zgromadził ponad 540 ton złota i stworzył dla Polski rezerwę finansową wartości prawie 300 mld dolarów. Ten fenomen uznano „polskim cudem gospodarczym”, co plasuje nas na 12 miejscu w świecie.
Polacy w ostatnich dwóch dekadach szybko nadrobili dystans wobec bogatych gospodarek europejskich. Pamiętajmy, że musieliśmy odrobić straty akumulowane przez lata tragicznych dziejów Polski. Mieliśmy tragiczną spuściznę zacofania gospodarczego po 123 latach niewoli zaborów. Zniszczono nas i rozkradziono podczas pierwszej wojny światowej. Okres międzywojenny był czasem 20 lat wielkiej odbudowy Polski w bardzo trudnych warunkach geopolitycznych, a w międzyczasie bolszewicy najechali nas w 1920 roku. Podczas blisko sześcioletniej drugiej wojny światowej zginęło 5,2 miliona Polaków, Niemcy zniszczyli nasz kraj w 70-80 procentach, a Warszawę zamienili w wielkie gruzowisko. Po 1945 roku, po niemieckiej i później bolszewickiej hekatombie nastąpiła wielka odbudowa Polski i nawet nieźle zaczęliśmy się rozwijać, ale czterdzieści lat ekonomii socjalizmu i tzw. komunizmu doprowadziło do ogromnego kryzysu społeczno-gospodarczego i była konieczna ustrojowa i gospodarcza reforma, która znowu pogrążyła nas na kilkanaście lat.
Po 1989 roku znowu odbudowa i ogromny wysiłek społeczeństwa w naprawie tego co zepsuto i zniszczono. Na początku 2026 roku Polacy mogą patrzeć z satysfakcją i dumą, jak te historyczne zaległości nadrabiamy. Pokonaliśmy kryzys wywołany COVID-19, obronną ręką wyszliśmy podczas inwazji Rosji na Ukrainę, ale w Unii Europejskiej nie przyjmowano naszych sukcesów z aprobatą. Ciągle jakieś dyrektywy uderzały w naszą gospodarkę; jak nie w polski transport międzynarodowy, to w rynek polskimi meblami, w lasy, a następnie w polski przemysł rolny i spożywczy czy przemysł zbrojeniowy i węglowy. Dobijają nas koszty beznadziejnej walki z CO2 i Zielonym Ładem. Obecnie musimy pokonać zagrożenie zalewem tanich produktów rolno spożywczych z Ukrainy i zagrożenie rolnictwa ze strefy Mercosur. Rosnąca pozycja Polski była i jest solą w oku niektórych państw UE, które niechętnie patrzą na odradzającą się Polskę.
Sukces gospodarczy, wolność, niezależność i bezpieczeństwo kraju to wartości, jak uczy nas historia, które nie są dane raz na zawsze. Znowu o te narodowe wartości musimy się obawiać i troszczyć. Na początku 2026 roku pojawiają się poważne bariery rozwoju, zagrożony jest nasz poziom życia i miejsce w UE. Musimy zmierzyć się z nowymi trudnościami i zadaniami, aby zapobiec kryzysowi, który już z podobnych przyczyn zaliczaliśmy.
1. Kondycja finansowa małych i średnich przedsiębiorstw jest zła, znacznie gorsza niż 1-2 lata temu. Tylko w 2025 roku 5215 firm ogłosiło niewypłacalność. 26% firm obawia się, że zakończy działalność. Jest to wyraźny wzrost w stosunku do poprzedniego roku o 17%. Główną przyczyną pogorszenia się finansowej kondycji tych firm jest wzrost kosztów działalności, zatory płatnicze, spadek przychodów oraz wyniszczający polskie firmy zachodni kapitał produkcyjny i handlowy. Dodatkowo dobija nas napływ taniego produktu z Ukrainy, no i te koszty Zielonego Ładu. Ponad 300 tysięcy firm ma zaległości finansowe, a 84% firm zgłasza trudności z płynnością finansową, analitycy prognozują rekord niewypłacalności firm i wzrost bezrobocia.
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), w corocznym raporcie za 2025 rok pokazuje, że małe i średnie firmy (MŚP) generują ok. 45-49% polskiego PKB, z tendencją wzrostową. Mikroprzedsiębiorstwa, zatrudniające do 10 osób i o obrotach nie wyższych niż 2 mln euro, generują 28-30% polskiego PKB. W strukturze wszystkich polskich firm, udział ilościowy MŚP wynosi 97,2%. W małych i średnich firmach pracuje 6,9 mln osób, w tym w mikroprzedsiębiorstwach ponad 4,3 mln. Spośród MŚP zarejestrowanych w 2023 roku pierwszy rok przetrwało 59%. Z raportu PARP wynika, że MŚP to ważna siła napędowa polskiej gospodarki i jej największy potencjał. Muszą być, przez państwo polskie i samorządy, chronione i wspierane, aby mogły wzmacniać swoja pozycję na rynku polskim, gdzie dominuje konkurencyjny kapitał zagraniczny. Chiny zalewają Europę towarami, a Polscy eksporterzy są pod presją chińskiej konkurencji.
Rząd powinien znaleźć środki finansowe i wzmocnić polskie przedsiębiorstwa. Najpierw trzeba uszczelnić system podatkowy i zmusić firmy zachodnie do płacenia podatków. Czy ta myśl troski o polskie MŚP jest obecna w polskich samorządach i ministerstwach?
2. Nadal niska jest stopa inwestycji. Wyprzedzają nas takie państwa jak Czechy, Węgry czy Rumunia. Dystans inwestycyjny Polski do krajów zachodnich pozostaje wysoki, bo nasze firmy są słabsze i niedoinwestowane, przez co znikają z rynku. Zapóźnienia w inwestycjach są niedobrym sygnałem na najbliższe lata. To inwestycje, szczególnie innowacyjne, są czynnikiem wzmacniającym konkurencyjność gospodarki na światowym rynku. Najwyższa pora, aby władza opracowała strategię rozwoju polskiej gospodarki z uwzględnieniem łańcucha inwestycji, poczynając od strategicznie największych w powiązaniu kooperacyjnym z tymi średnimi i małymi. Trzeba się spieszyć, bo na horyzoncie pojawia się widmo bankructw, stagnacji, biedy i bezrobocia.
3. Mamy katastrofę w napływie bezpośrednich inwestycjach zagranicznych (BIZ). NBP opublikowało raport o BIZ za lata 2023-2024. Najlepszym pod tym względem był rok 2023. OECD podaje w maju 2025, że napływ inwestycji zagranicznych do Europy w 2024 roku wzrósł o prawie 100 procent w stosunku do 2023. W Polsce mieliśmy w tym czasie dramatyczny spadek BIZ aż o ponad 55 procent. Dlaczego inwestorzy nas omijają? Każda inwestycja, a szczególnie ta zagraniczna to wzbogacenie rynku i dodatkowa emisja pieniądza mającego pokrycie w dobrach inwestycyjnych. A jeszcze lepiej, jeśli te inwestycje mają charakter produkcyjny, pobudzają konsumpcję, stymulują dalsze inwestycje i wzbogacają nasz PKB.
4. 2025 rok upłynął w warunkach wysokiego deficytu finansów publicznych. Dochody pokrywały wydatki budżetowe w 69 procentach. Deficyt z tego tytułu osiągnął ok. 290 mld zł, co stanowi 7,4 % PKB i będzie drugim największym deficytem w Unii Europejskiej. Po latach prosperity Polska wkracza w warunki nadmiernego zadłużenia. Taka sytuacja w niedalekiej historii już była… za czasów Gierka, i wiemy jak się skończyła. Musimy wykazać się roztropnością i zdrowym rozsądkiem. Nie możemy przyjmować obcych dyrektyw, które nas osłabiają. Rok 2026 nie zapowiada się więc zbyt optymistycznie. Rząd tę „dziurę” budżetową będzie chciał załatać dodatkowymi podatkami i obciążyć kosztem firmy i obywateli. Najłatwiej jest podnieść składkę ZUS, ciąć fundusze w pomocy społecznej i w służbie zdrowia, ograniczyć na zbrojenia i obciąć inwestycje. Już wiemy, że koszty firm są od pierwszego stycznia 2026 większe, szpitale dostaną mniej pieniędzy i niektóre zlikwidują oddziały porodowe, wydłużą się kolejki chorych do specjalistów i dodatkowo dla wszystkich wzrosną koszty energii. Ale takie działanie to efekt tylko na „krótką metę”.
5. Przemysł balansuje na krawędzi recesji. Zadłużenie w 2025 roku firm przemysłowych osiągnęło 1,32 mld zł., które za sześć miesięcy wzrosło o 4% (wg. Krajowego Rejestru Długów). W beznadziejnej sytuacji są firmy jednoosobowe. Najtrudniejszą sytuację finansową mają te firmy z Polski, które kooperują z będącym w głębokim kryzysie sektorem produkcji samochodowej w Niemczech. Fala bankructw w Niemczech zdecydowanie uderza w polskich przedsiębiorców, ponieważ Niemcy są naszym najważniejszym partnerem handlowym. Ta niemiecka destabilizacja, zafundowana sobie Zielonym Ładem, już wyraźnie przekłada się na finansową kondycję niemieckich i naszych firm. Zatrudnienie w naszym przemyśle powiązanym z niemieckim kapitałem stanowi 20 procent wszystkich pracujących w Polsce. To poważne uzależnienie od koniunktury firm niemieckich. Większość sieci handlowych jest niemieckie. Lidl w 2025 roku będzie posiadał już prawie tysiąc marketów, a do tego trzeba dodać Aldi, Kaufland, centra dystrybucyjne, czy drogerie Rossmann. W tym układzie niemieckiej przewagi handlowej polskie sklepy nie mają żadnych szans konkurowania i dlatego jest ich coraz mniej. Prócz niemieckich są jeszcze markety innych zagranicznych sieci, co sytuację jeszcze pogarsza. W tej sytuacji pomysł ministra rolnictwa przejęcia sieci Kaufland w Polsce przez polski kapitał, z myślą utworzenia narodowego rynku zbytu dla polskich produktów rolno spożywczych, jest pomysłem dobrym. Ale czy wystarczy rządzącym woli politycznej?
6. Polska ma jeden z największych deficytów fiskalnych w Europie, a dług publiczny rośnie w szybkim tempie i w 2026 roku ma szansę przekroczyć 60% PKB. Dług napędzany jest wydatkami socjalnymi, wynagrodzeniami publicznymi i powiększającymi się kosztami obsługi długu przy wzroście deficytu budżetowego. Według Instytutu Sobieskiego, ten dług będzie dalej rósł do poziomu nawet 73% PKB, wg. Eurostatu. Deficyt finansów publicznych zbliża się do granic bezpieczeństwa. Istniejące raporty ujawniają, że zachodni kapitał nie płaci sprawiedliwych podatków, niektóre branże prawie wcale i jest ponownie problem z VAT. Dalsze budowanie PKB na wzroście konsumpcji bez uruchomienia dużych i strategicznych inwestycji nic dobrego nie przyniesie. Dobrzy ekonomiści polscy, a takich mamy, muszą w końcu postawić właściwą diagnozę gospodarczą i opracować strategię odwrócenia spadkowego trendu w rozwoju. Tylko, że tu potrzebne są odważne decyzje polityczne. Ksiądz Stanisław Konarski, w latach 1760-1763, napisał czterotomowy traktat polityczny o koniecznych reformach w przedrozbiorowej Polsce p.t „O skutecznym rad sposobie’’. Król Stanisław August Poniatowski, temu zasłużonemu pedagogowi, uczonemu i reformatorowi przyznał medal: ,,Temu, który odważył się być mądry”. Oznaczało to zachętę do używania własnego rozumu i samodzielnego myślenia, zamiast polegania na wątpliwych autorytetach. Społeczeństwo i gospodarka dzisiaj potrzebuje takich Konarskich, co mają odwagę być mądrzy… i odważnie własnego rozumu używają.
Augustyn Wiernicki
W roku 2025 Polskę zaproszono do klubu 20 największych gospodarek świata, których PKB przekroczył bilion dolarów, a instytucje finansowe odnotowały polskie przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego. Możemy mówić więc o dużym sukcesie.