Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Piłka nożna »
Pauliny, Sabiny, Tomasza , 22 czerwca 2024

Liga zweryfikowała nas okrutnie

2024-05-18, Piłka nożna

Z Adrianem Łuszkiewiczem, piłkarzem Solar Home Stilon, rozmawia Przemysław Dygas

Adrian Łuszkiewicz
Adrian Łuszkiewicz Fot. Przemysław Dygas

- W środę, 15 maja, po ciekawym meczu pokonaliście rezerwy Górnika Zabrze 4:2, ale chciałbym powrócić jeszcze do derbowego spotkania z Wartą Gorzów. Jaka jest pana ocena tego pojedynku?

- Pierwsza połowa należała do nas, nasza organizacja gry była na takim poziomie, że zdominowaliśmy Wartę. W drugiej odsłonie zagraliśmy słabiej i straciliśmy gola po rzucie karnym. Szkoda sytuacji Emila Drozdowicza, który z bliska chybił po strzale głową i mógł zamknąć pojedynek.

- W rundzie wiosennej wyglądacie jednak bardzo dobrze w porównaniu z pierwszą częścią sezonu. Skąd taka przemiana drużyny?

- Ciężka zima przepracowana z trenerem sprawiła, że wyglądamy tak jak wyglądamy, czyli dobrze. Omijają nas kontuzje i zespół jest bardziej zgrany, gdyż nie było w przerwie zimowej rotacji w składzie.

- Co zdecydowało o tym, że po wielu latach gry na wyższym poziomie wrócił pan do Gorzowa?

- Fajne trzy lata kiedyś tu spędziłem, zżyłem się z kolegami, którzy teraz są trenerami i namawiali mnie do powrotu. Również Emil Drozdowicz był tą osobą, która przekonywała mnie do powrotu. Ogólnie chciałem też pomóc odbudować markę Stilonu.

- Nie zaglądamy w metrykę, ale ile jeszcze lat zamierza pan występować na boiskach?

- Jak zdrowie pozwoli, to jak najdłużej. Piłka cały czas sprawia mi radość.

- To w takim razie świetna deklaracja dla kibiców Stilonu, a podejmie się pan w przyszłości pracy trenerskiej?

- Z pewnością zostanę przy piłce i chciałbym się dzielić swoim doświadczeniem, gdyż trochę lat spędziłem na boiskach. Akademia Stilonu ma trenerów z potencjałem, od nich też mogę się wiele nauczyć.

- Czego Stilonowi brakuje oprócz finansów, aby grać wyżej?

- Finansowe nakłady muszą być o wiele większe, to oczywiste, infrastruktura jest do poprawy, stadion nie przyciąga kibiców czy inwestorów. Przebieramy się w niebieskim baraku, który jest moim rówieśnikiem, troszkę lat ma. Wszystko powoli idzie ku lepszemu. Gdyby coś udało się zrobić ze stadionem, to miejmy nadzieję, że znajdą się sponsorzy, którzy pomogą wywindować Stilon.

- Wrócę do fatalnego początku sezonu w wykonaniu Stilonu i serii porażek. Z czego on wynikał, nie złapaliście chemii z trenerem Marcinem Węglewskim?

- Chemia była, trener miał swój pomysł na granie. W sparingach nie wyglądało to źle, lecz liga zweryfikowała nas okrutnie i musieliśmy zmienić styl grania. Do tamtego systemu ważna była para w płucach, a nam tego brakowało. Później nadrobiliśmy to ciężką pracą. Trzecia liga jest na tyle specyficzna, że tu trzeba być mocno przygotowanym fizycznie.

- A jak pan ocenia szanse lokalnego rywala Warty na utrzymanie w gronie trzecioligowców?

- Wszystko jest w ich głowach i nogach, mają jeszcze kilka spotkań do rozegrania.

- Jaki cel Stilonu na końcówkę sezonu?

- Kilka kolejek do końca sezonu zostało, chcemy przypieczętować utrzymanie i koncentrujemy się na każdym kolejnym przeciwniku.

- Dziękuję za rozmowę.

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x