Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Tym żyje Gorzów »
Bogny, Rafaeli, Rafała , 20 czerwca 2024

Będą przekonywać, że wystarczy Gorzów

2023-11-13, Tym żyje Gorzów

Gorzów nie jest Wielkopolski. Jest swój – gorzowski. Rusza kampania informacyjna przed konsultacjami społecznymi.

medium_news_header_38522.jpg
Fot. Maja Szanter

 ,,Stargard nie jest szczeciński (…). Jest swój – po prostu stargardzki''. – napisali kilka lat temu na internetowej stronie członkowie Towarzystwa Przyjaciół Stargardu, rozpoczynając kampanię informacyjno-promocyjną, skierowaną do mieszkańców. Dzięki niej zarówno większość mieszkańców (blisko 58 proc.), jak i radnych (,,za” – 18 głosów, ,,przeciw” – 1, ,,wstrzymujące się” – 2) zdecydowała, że wystarczy, że Stargard będzie Stargardem.   

Przed tym procesem kolejny raz staje Gorzów (Wielkopolski / Wlkp.) Wydawać by się mogło, że prosta w gruncie rzeczy decyzja, naprawiająca działania z 1946 roku, w wyniku których do nazwy miasta dodano człon ,,Wielkopolski” powinna zostać podjęta już dawno. Tymczasem dyskusja w Gorzowie trwa kolejne dekady i końca nie widać. Z tematem mierzą się kolejni prezydenci, nie słabnie też temperatura na internetowych forach.

Argumentów za usunięciem mylącego dookreślającego członu jest zdecydowanie więcej. Są to głównie przesłanki historyczne, geograficzne, promocyjne, wizerunkowe. Za zostawieniem ,,wielkopolskości” w nazwie stoją właściwie tylko względy natury sentymentalnej.

Gorzów Wielkopolski stolicą Lubuskiego

  - Uważam, że Gorzów jest pierwotną nazwą miasta, która funkcjonowała w literaturze od około roku 1914-1915. Człon ,,Wielkopolski” został nam dodany oficjalnie w 1946 roku – mówi Dariusz Rymar, dyrektor Archiwum Państwowego w Gorzowie.

Odrzucenie z nazwy przymiotnika sugerowała choćby firma, która pracowała nad marką miasta w roku 2010. Kwestie wizerunkowe były jej istotnym aspektem. Żadne miasto wojewódzkie nie potrzebuje wyrazu określającego region, w którym się ono znajduje. W przypadku Gorzowa to dookreślenie jest dodatkowo błędne, bo stolica województwa lubuskiego nie leży przecież w Wielkopolsce. Czytając więc napis na Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim można przeżyć dysonans poznawczy – to jakiego województwa jest to w końcu urząd?

- Podam taki przykład – cmentarz gorzowski obsługiwany jest od pewnego czasu przez portal Grobonet. Proszę spróbować podejść do wyszukiwarki od strony ogólnopolskiego portalu i poszukać Gorzowa w zakładce Lubuskie. Nie ma! Jest w Wielkopolsce! – mówi Jerzy Zysnarski, regionalista, wieloletni redaktor naczelny tygodnika ,,Ziemia Gorzowska”.

Niedawno w mediach ogólnopolskich pojawił się materiał o wilkach, które podchodzą do gospodarstw w województwie lubuskim w pobliżu Gorzowa Wielkopolskiego. Tyle że na pasku na jednej ze stacji pojawiła się informacja: Wilki na Lubelszczyźnie. (!)

A będzie nadal tak jak jest?

O temacie gorzowscy dziennikarze piszą od lat 80. Już wtedy na łamach ,,Ziemi Gorzowskiej” głos przeciw członowi Wielkopolski zabierał J. Zysnarski. Później temat ten pojawiał się we wszystkich lokalnych mediach. 

Także Echo Gorzowa zajmowało się zagadnieniem wielokrotnie. I wbrew temu, co zarzuca wielu gorzowian – nie jest to temat zastępczy czy pisanie, jak gdyby nie było tematów ważniejszych. Nie brak także głosów, że należałoby w końcu sprawę załatwić nawet bez konsultacji z mieszkańcami, dlatego że naprawienie ewidentnego błędu z lat 40. XX wieku powinno nastąpić decyzją władz miasta.

Tyle że zmiana nazwy wymaga konsultacji społecznych. Stosowne referendum odbyło się za prezydentury Tadeusza Jędrzejczaka ponad 20 lat temu. Większość zdecydowała wówczas, że Gorzów nadal ma być Wielkopolski, mimo że sam prezydent opowiadał się za usunięciem tego członu z nazwy. Podobnie jak prezydenci Henryk M. Woźniak i Bogusław Andrzejczak.

Orędownikiem usunięcia długiego ,,wielkopolskiego” z nazwy był też prezydent Jacek Wójcicki. Na jednej z debat, która odbyła się w styczniu 2016 roku w Archiwum Państwowym powiedział: Jeżeli będzie taka wola mieszkańców w trakcie prowadzonych konsultacji i radnych, to jesteśmy w stanie już w marcu przyjąć uchwałę, a to otworzy nam drogę do skrócenia nazwy miasta od nowego roku, na rocznicę 760-lecia miasta.

Było blisko i znów jest daleko

Prezydent przyznał, że prywatnie jest zwolennikiem zmiany, ale jako urzędnik musi zachować bezstronność. Słowa J. Wójcickiego wywołały poruszenie wśród uczestników spotkania zarówno ze względu na tak jasne określenie się prezydenta, jak i nierealność tej zapowiedzi. Było już wówczas wiadomo, że deklarowany czas roku 2017 jest niemożliwy do osiągnięcia ze względów proceduralnych. Taka szansa dotyczyła roku 2018. Głos prezydenta jednak wybrzmiał, co dla zwolenników skrócenia nazwy miasta było ważną informacją. Zaskakuje więc wypowiedź prezydenta Wójcickiego sprzed kilku dni, w której padają słowa, że nie jest to dobry czas na takie rozważania. – Jesteśmy po jednej kampanii wyborczej, za chwilę zacznie się druga i myślę, że ten temat, tak ważny, w kampanii wyborczej nie powinien być poruszany.

Zacytuję tu moją redakcyjną koleżankę Renatę Ochwat z jej niedawnego felietonu: ,,Co ma piernik do śmigła?” Bo – idąc tokiem rozumowania szefa miasta – należałoby do kwietnia 2024 roku odłożyć wszystkie miejskie tematy, zostawiając tylko kampanię. Co zatem będą robili na kilku najbliższych sesjach radni? Zostawią miasto odłogiem do wyborów? Zwykle na obrady trafia 20-30 punktów do zrealizowania. To sprawy drobne, mniej ważne, ale i większe, kluczowe, bardziej lub mniej pilne. Magistrat przez tę sprawę nie porzuci przecież innych, których są setki miesięcznie. To wielozadaniowość, która przypisana jest każdemu gospodarzowi. Dlatego słowa prezydenta Wójcickiego co najmniej dziwią.

Co stoi na przeszkodzie, żeby podjąć w końcu decyzję, która wraca i przy jej braku wracać będzie? Tłumaczenie się, że to nie najlepszy czas na debatę jest słabe. Temat przecież został już przez prezydenta rozpoznany osiem lat temu… Było jasne stanowisko, był czas na rozważenie wszystkich ,,za” i ,,przeciw”, na działania skierowane do mieszkańców. Po deklaracji z 2016 roku temat został jednak szybko pogrzebany.

Ostatnia szansa na zmianę?

Sprawa ucięcia z nazwy członu Wielkopolski wróciła niedawno, gdy zawiązała się oddolna grupa – komitet do spraw zmiany nazwy miasta. W jego składzie znalazły się osoby, które reprezentują różne środowiska – od historyków, przez prawników, przedsiębiorców, po społeczników, ludzi kultury i mediów.

Podczas sesji Rady Miasta, która odbyła się 25 października, Jerzy Korolewicz, inicjator i przewodniczący komitetu przedstawił rajcom informację o tymże oraz o jego zamierzeniach. A tym było między innymi złożenie wniosku do prezydenta o przeprowadzenie konsultacji społecznych, które w przypadku zmiany nazwy miasta są obligatoryjne. Wniosek taki został złożony w magistracie 31 października. Po zarządzeniu konsultacji społecznych tematem zajmą się najpierw mieszkańcy, a potem radni. Szansa na pojawienie się takiego punktu w porządku obrad byłaby w lutym 2024 roku. Jeśli radni, biorąc pod uwagę wyniki konsultacji (ich wynik nie jest jednak formalnie wiążący dla Rady Miasta), zdecydują o pozbyciu się z nazwy członu ,,Wielkopolski”, wniosek trafi do wojewody lubuskiego, który z kolei skieruje go do ministra spraw wewnętrznych i administracji. Jeżeli ten uzna argumenty wnioskodawcy i podejmie stosowną decyzję, oficjalna nazwa miasta – Gorzów zaczęłaby funkcjonować od 1 stycznia 2025 roku. Do czasu konsultacji społecznych komitet do spraw zmiany nazwy miasta zamierza prowadzić spotkania z gorzowianami przede wszystkim po to, żeby wyjaśnić wszelkie wątpliwości, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. Do najczęstszych zaś należą te dotyczące kosztów.                                  

I tu zaistniała bardzo ważna zmiana – do roku 2015 wymagano wymiany wszystkich dokumentów. Po zmianach ustawowych od tego czasu takie działania nie są konieczne. Nie trzeba by więc było wymieniać ani dokumentów, ani pieczątek. Dla przeciętnego gorzowianina zmiana nazwy miasta byłaby bezkosztowa. Koszt poniosłoby Miasto. Oczywiście, rację mają ci, którzy mówią, że to dalej mieszkańcy – podatnicy, ponieśliby ten wydatek. W skali zarówno Miasta, jak i przeliczając ten koszt na mieszkańca, są to jednak kwoty niewielkie.

Gorzów i kropka

Aby dobrze przygotować się do kampanii informacyjno-promocyjnej, członkowie komitetu do spraw zmiany nazwy miasta spotkali się 7 listopada w Zachodniej Izbie Przemysłowo-Handlowej. Było to robocze spotkanie, podczas którego grupa podzieliła kompetencje i odpowiedzialność na cztery zespoły. Zajmą się one tematem pod kątem historii, socjologii, języka, dalej – gospodarki i finansów, informacji i promocji oraz prawa. Pojawiły się ponadto propozycje haseł, które mogłyby tę kampanię promować – Tylko Gorzów, Gorzów w sercu, Gorzów i kropka, Wybieram Gorzów, Stawiam na Gorzów, Gorzów to brzmi dumnie oraz Jestem z Gorzowa.

To hasła, ale i praktyka. Kto pomyślałby, by epatować nazwami typu Stal Gorzów Wielkopolski, Stilon Gorzów Wielkopolski, Warta Gorzów Wielkopolski w codziennych przekazach medialnych? O wpisywaniu w formularze różnej maści tego – jak niektórzy nazywają –,,wrzoda” nie mówiąc.  

Przed władzami miasta i gorzowianami czas na rozmowy, oby na argumenty, a nie emocje. To, że zmiana może być bezbolesna, pokazuje przykład Stargardu, któremu przymiotnik Szczeciński dołożono w 1950 roku, a z czego miasto zrezygnowało w roku 2016. 

- Dla Urzędu Miejskiego i jednostek podległych koszt zmiany nazwy wyniósł około 50 tysięcy złotych. Nie była to kwota wydana jednorazowo, a w perspektywie kilku lat. Do czasu zużycia zapasów papieru firmowego i wizytówek korzystaliśmy z tych ze starą nazwą. Wszędzie tam, gdzie było to możliwe, stosowaliśmy jak najbardziej oszczędne podejście, na przykład zaklejając drugi człon nazwy na tablicach lub wycinając przymiotnik z pieczątek – informuje Piotr Styczewski, rzecznik prasowy stargardzkiego magistratu.

I dodaje, co może być sugestią dla gorzowskiego komitetu do spraw zmiany nazwy, by do kampanii informacyjnej podejść poważnie, rzetelnie i wyczerpująco: W naszym mieście mieszkańców najbardziej przekonali członkowie Towarzystwa Przyjaciół Stargardu, którzy byli inicjatorami tej zmiany i prowadzili intensywną kampanię informacyjną w tym kierunku. W efekcie w wyniku konsultacji społecznych prawie 58 procent głosujących opowiedziało się za odłączeniem przymiotnika „Szczeciński” – dodaje P. Styczewski.

Spotkania informacyjne z gorzowianami rozpoczną się już niebawem. Dziś trudno szacować, jaki będzie ich efekt. Podobnie trudno przewidzieć, jak zachowają się miejscy radni. Najwięcej zależeć będzie jednak od prezydenta, który na razie boi się wykorzystać szansę, by pokazać w sposób nie budzący wątpliwości, że wie, czego chce, że umie wybić się na niezależność w poglądzie na tę sprawę oraz zdecydowanie i po męsku opowiedzieć się po jednej ze stron i konsekwentnie trwać przy stanowisku.

Maja Szanter

 

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x