2026-02-04, Tym żyje Gorzów
Wszystko wskazuje na to, że pracownicy niepedagogiczni gorzowskiej oświaty nie przekonali prezydenta Gorzowa do swoich racji i będą musieli zadowolić się nowymi warunkami pracy, które są dla nich mniej korzystne niż wcześniejsze.
W połowie stycznia pod Urzędem Miasta odbyła się pikieta, w trakcie której zebrani pracownicy wyrazili swoje niezadowolenie ze zmian warunków pracy, konkretnie płacy, jakie nastąpiły w grudniu 2025 roku. W największym skrócie chodziło o to, że otrzymali oni do podpisania nowe umowy nie obejmujące wskaźnika inflacji, przez to ich płace w przyszłości nie będą rosły automatycznie.
- Jesteśmy traktowani jako słabsze ogniwo, gorszy sort i niższy szczebel. Cały czas jesteśmy także karmieni informacjami, że możemy stracić zatrudnienie – mówili ze smutkiem zebrani pod magistratem.
Pikieta była jedną z form protestu, inną było złożenie przez radne Annę Kozak i Agnieszkę Cierach (w akcję pomocy zaangażowała się także radna Marta Krupa) na ręce urzędników petycji w sprawie dotyczącej zmian w systemie wynagradzania oraz warunkach pracy, którą podpisało blisko 2,5 tysiąca ludzi. Właśnie doczekaliśmy się odpowiedzi sygnowanej przez sekretarza miasta Bartosza Kmitę. Jej treść prezentujemy poniżej w całości.



Wszystko wskazuje na to, że pracownicy niepedagogiczni gorzowskiej oświaty nie przekonali prezydenta Gorzowa do swoich racji i będą musieli zadowolić się nowymi warunkami pracy, które są dla nich mniej korzystne niż wcześniejsze.