2026-02-03, Żużel
Adam Bednář szybko wyrósł na jednego z ulubieńców gorzowskich kibiców, choć niewiele jeszcze miał okazji do startów w rozgrywkach PGE Ekstraligi.
Sezon 2025 na krajowym podwórku był dla niego bardzo udany. Czech bowiem zdominował zawody młodzieżowe, a do tego był bohaterem swojej reprezentacji w Mistrzostwach Europy Par do lat 19.
- Zacznijmy od czegoś miłego. 24/25 – wiesz co ta liczba oznacza?
- To dotyczy moich występów w Indywidualnych Mistrzostwach Czech Juniorów. Poza defektem w Slanym, wygrałem wszystkie pozostałe biegi na przestrzeni pięciu turniejów. To był prawie idealny sposób na obronę tytułu.
- Pecha miałeś za to w mistrzowskich seniorów, bo… w nich w ogóle nie wystartowałeś.
- Drugi rok z rzędu walka o złoto przeszła mi koło nosa. Dwa lata temu prowadziłem po pierwszej rundzie, lecz z drugiej wycofałem się ze względu na chorobę. A z kolei w 2025 roku dosłownie dzień przed zawodami doznałem kontuzji, tutaj w Gorzowie. Może za rok w końcu uda się je wygrać.
- Skoro mówimy o zeszłym roku, to widać, że dwie części sezonu 2025 w Twoim wykonaniu, były asymetryczne. Co było przyczyną?
- Na początku mieliśmy pewne problemy sprzętowe. Chwilę nam zajęło, aby je rozwiązać. Kiedy to w końcu osiągnęliśmy, to poszło z górki.
- Pomówmy trochę o SGP2. Kontuzja uniemożliwiła Ci start w rundzie eliminacyjnej w Pardubicach, lecz pojechałeś w Debreczynie. Tam jednak nie udało Ci się awansować. Straciłeś wiarę, że pojedziesz w mistrzostwach świata U21?
- To wszystko miało wyglądać inaczej. Planem był start u siebie w Pardubicach, gdyż to dawało ogromne szanse na bezpośredni awans. Przez kontuzję musiałem jednak pojechać na Węgrzech. Tam wszystko szło dobrze do startu z pola C, które tam jest zdecydowanie najgorsze. Tor nie pozwalał na walkę, więc przyjeżdżając na metę jako ostatni, straciłem szanse.
- Niemniej los się do Ciebie uśmiechnął.
- Tak, bo otrzymałem stałą dziką kartę na turniej. Dziękuję za to komisji FIM, że we mnie uwierzyli. SGP2 to była wspaniała przygoda. Szkoda, że do medalu zabrakło punktu. Temat występów w SGP2 to temat na inną rozmowę, bo działo się sporo. Zwłaszcza w Rydze.
- Jeżeli chodzi o zawody międzynarodowe, to również w tych parowych, byłeś w zasadzie jednoosobową armią.
- W zawodach juniorskich tak było. Zdobyliśmy z kolegami wspólnie brązowy medal Mistrzostw Europy Par do lat 19 w Pilźnie. Musiałem o niego powalczyć w biegu dodatkowym. Sporo kibiców cieszyło się z naszego sukcesu. W SoN2 z kolei otarłem się o perfekcję.
- A co się stało w Pardubicach? Do momentu finału wszystko szło gładko.
- Myślę, że po prostu nie wytrzymałem. Kilka dni przed Zlatą Prilbą nie było wiadomo, czy pojadę. Wszystko dlatego, że na niedzielę, zaplanowano pierwotnie nasz mecz z Rybnikiem. Zlatą Stuhę już mam, więc strata była mniejsza. Byłem szczęśliwy, gdy się dowiedziałem, że pojadę w Prilbie. Startowałem w niej od początku, więc czekała mnie długa przeprawa, aby dojść do finału. To się jednak udało, gdzie po kilku powtórkach nie wytrzymałem i wjechałem w taśmę. Szkoda, bo była szansa na co najmniej podium.
- Pomówmy też o Polsce. Występowałeś głównie w U24 Ekstralidze. Jakbyś ocenił sezon na naszym podwórku?
- Nie muszę chyba mówić, że uraz był zdecydowanie najgorszą częścią tego sezonu. Miałem jednak wiele udanych momentów. Ocierałem się o komplety punktów, a w przedostatnim domowym meczu udało mi się wygrać wszystkie swoje biegi. W PGE Ekstralidze dostałem kilka szans i to nie był jeszcze szczyt moich umiejętności. W meczu z Lublinem żałuję upadku, gdy jechałem jako trzeci. Z Wrocławiem poza pierwszym startem, miałem samo GP. W końcówce było już lepiej. Pogoń w Rybniku za juniorem rywali zapamiętam na długo.
- I to Ty wraz z Andersem Thomsenem zamknąłeś sezon 2025.
- Cieszę się, że się utrzymaliśmy. Trochę to potrwało, ale uszczęśliwiliśmy kibiców, a to najważniejsze. Ten długi rozdział zamknęliśmy wspólnie z Andersem. Już wtedy wiedzieliśmy, że cel zrealizowaliśmy i po prostu chcieliśmy się bawić.
- To co dalej?
- Chciałbym zdobyć medal SGP2. Ten rok miał być zobaczeniem, co i jak, ale apetyt na sukces urósł. Dobre punktowanie w PGE Ekstralidze również znajduje się na liście priorytetów. Przy okazji dziękuję panu trenerowi Stanisławowi Chomskiemu za wsparcie. Cały czas obserwuje on mój rozwój. Do zobaczenia już w marcu na torze!
- Dziękujemy za rozmowę.
Źródło: Stal Gorzów
Adam Bednář szybko wyrósł na jednego z ulubieńców gorzowskich kibiców, choć niewiele jeszcze miał okazji do startów w rozgrywkach PGE Ekstraligi.