2026-02-06, Czy warto nad Wartą?
Koszty życia w Gorzowie jeszcze nie dorównują Dubajowi, ale jest drogo. Coraz drożej. Zamiast kampanii #Gorzów – stąd jestem, osobiście postawiłbym na #Gorzów(ek) nasz najdroższy.
Niebawem w kosmos wystrzeli cena wody, która od czasów wprowadzenia haraczu śmieciowego wystarczająco skutecznie spędza sen z oczu mieszkańcom drugiej kategorii, czyli mieszkającym w blokach. Coś chyba z kalkulacją kosztów poszło nie tak, jeśli metr sześcienny gorzowskiej kranówki jest droższy niż chociażby w Warszawie, Gdańsku czy też Poznaniu.
Pod względem cen wody oraz ścieków Gorzów jest w krajowej czołówce najdroższych miast. Zastanawia mnie, jakie błędy popełniono? Czy ich koszty od lat są przerzucane na mieszkańców? Gorzowianie przez kilka dni popsioczą na przeróżnych forach, dając upływ emocjom. Po tygodniu uwagę odwróci nowy temat, zwłaszcza że od czasu do czasu jakiś wizerunkowy trup z miejskich szaf wylatuje. Ludzie przetrawią, zapomną i pokornie zapłacą. Finalnie kasa w PWiK będzie się zgadzać. Od lat gotowanie przysłowiowej żaby idzie Miastu całkiem dobrze. Na dodatek żaba sama płaci za ów wrzątek.
O ile pamięć mnie nie myli, gorzowskie wodociągi dynamicznie inwestowały w sieć kanalizacyjno-wodociągową na terenach okolicznych gmin. Gęstość zabudowy terenów wiejskich jest znacząco niższa niż w mieście, co skokowo podnosi koszty. Zarówno inwestycji jak również późniejszej eksploatacji. Jeśli podgorzowskie inwestycje finansowano kredytami komercyjnymi – dodatkowo dochodzą koszty obsługi kredytu. Czy przypadkiem nie jest tak, że koszt sieci wodociągowej w strefie podmiejskiej doliczany jest do rachunków mieszkańców Gorzowa?
Może radni powinni przyjrzeć się sprawie bliżej? Jeśli jest tak jak przypuszczam, formuły cenowe należałoby odpowiednio skorygować z podziałem na strefę miejską oraz podmiejską, zanim cena kranówki w metropolii nad Wartą i Kłodawką zrówna się z ceną francuskiej wody mineralnej Perrier’a.
Robert Trębowicz
Koszty życia w Gorzowie jeszcze nie dorównują Dubajowi, ale jest drogo. Coraz drożej. Zamiast kampanii #Gorzów – stąd jestem, osobiście postawiłbym na #Gorzów(ek) nasz najdroższy.