2026-02-19, Czy warto nad Wartą?
Mimo syberyjskiej - zimowej aury marzec przed nami. Od dnia wprowadzenia bezpłatnej komunikacji miejskiej dla gorzowian mijają dwa miesiące.
Długie kolejki przy stanowiskach, gdzie kartę mieszkańca można było wyrobić w formie tradycyjnej, mogliśmy zaobserwować w urzędzie miasta jeszcze w połowie stycznia. Liczba wygenerowanych kart, dokumentu uprawniającego mieszkańców Gorzowa do gratisowych przejazdów, wskazuje iż mieszkańcy chętnie korzystają z owego dobrodziejstwa. Na oko w autobusach zrobiło się jakby tłoczniej. Przybyło zwłaszcza pasażerów na krótkich dystansach. Podjeżdżających jeden, dwa przystanki, co przy opcji biletowej było nieekonomiczne.
Z zainteresowaniem czekam na statystyki frekwencyjne kolejnych miesięcy. Marca oraz kwietnia. Styczeń, być może także częściowo luty, należałoby potraktować jako okres przejściowy. Nie wszyscy uprawnieni zdążyli spełnić wymogi formalne. Być może nie wszyscy jeszcze przekonali się do tej formy transportu. Z psychologicznego punktu widzenia zmiana nawyków wymaga czasu.
Pomimo życzliwości rzadko znajduję merytoryczne podstawy, by radnych oraz prezydenta publicznie pochwalić. Jednakże decyzję o darmowych przejazdach dla gorzowian odnotowuję w miejskich kronikach zdecydowanie na plus. Łyżka miodu do beczki miejskiego dziegciu się należy. Do tej pory obyło się bez ostrego cięcia kursów. Nie zrezygnowano także z inwestycji we flotę miejskiego przewoźnika. Można? Najwidoczniej można. Jak dotychczas Miejski Zakład Komunikacji daje radę, co dobrze świadczy o kadrze zarządzającej przewoźnika. Przynajmniej w tym obszarze funkcjonowania miasta nie szorujemy po dnie.
Niestety, na pozostałych miejskich poletkach już tak różowo nie jest. Gdzieniegdzie zalatuje nawet obornikiem. Wieść niesie, że kolejne wizerunkowe nieświeżości wylatują z klubowych szaf przy ulicy Śląskiej. Tym razem są to protokoły z kontroli dotacji w Stali Gorzów, które poddają w wątpliwość część kosztów sfinansowanych z miejskich dotacji. Jedynie słusznego w Gorzówku Wuelkape sportu nadmierną sympatią nie darzę, ale nowemu zarządowi chwilami współczuję. Parafrazując kultową niegdyś Seksmisję, niezły burdel w tym Arecho.
Tak czy inaczej, na najbliższej sesji rady miasta zapowiada się kolejna odsłona igrzysk z hałaśliwymi motorkami w roli głównej. Jak znam życie, część radnych zapewne nabierze wody w usta. Cała nadzieja w tzw. typach niepokornych. Ludziach, którzy są autentycznie niezależni w swoich opiniach, a zwłaszcza w działaniach.
Czy znajdzie się odważny, który założy gumiaki, weźmie szuflę do ręki i skutecznie uporządkuje żużlową stajnie Augiasza? Przekonamy się niebawem. Najprawdopodobniej już w marcu.
Robert Trębowicz
Mimo syberyjskiej - zimowej aury marzec przed nami. Od dnia wprowadzenia bezpłatnej komunikacji miejskiej dla gorzowian mijają dwa miesiące.