2026-02-20, Piłka nożna
Z Łukaszem Maliszewskim, trenerem Akademii Stilonu Gorzów, rozmawia Przemysław Dygas
– W styczniu tego roku ukończył pan kurs UEFA Elite Youth A. Jakie uprawnienia pan zdobył?
– Jest to najwyższa licencja dla trenerów pracujących w piłce młodzieżowej. Kurs trwał pół roku, odbywał się w Szkole Trenerów w Białej Podlaskiej i zakończył się obroną pracy dyplomowej. Uczestniczyło w nim 25 trenerów z całej Polski. Takie uprawnienia są wymagane, aby prowadzić zespół w Centralnej Lidze Juniorów. Wcześniej, prowadząc Stilon, posiadałem licencję warunkową jako uczestnik kursu.
– Na co szczególnie kładziony jest nacisk podczas takiego kursu?
– Jego głównym priorytetem jest indywidualny rozwój zawodnika, a nie sam wynik sportowy zespołu. Kurs porządkuje sposób myślenia o rozwoju piłkarza i uczy pracy w długofalowym procesie, w którym nie skupiamy się wyłącznie na wyniku meczu, ale na realnym postępie zawodnika. Daje narzędzia do planowania indywidualnej ścieżki rozwoju, pracy z mikrocyklem treningowym oraz regularnej, nawet cotygodniowej, weryfikacji efektów. Było bardzo dużo warsztatów, analiz i pracy praktycznej, od planowania mikrocyklu, przez zarządzanie indywidualnym rozwojem zawodnika, po narzędzia coachingowe i grę pozycyjną w różnych sektorach boiska. Ciekawym doświadczeniem był także staż w Hiszpanii w zespole Espanyolu oraz w Akademii Lecha Poznań we Wronkach. Dzięki temu trener potrafi lepiej zarządzać rozwojem młodego piłkarza i przygotować go do coraz większych wymagań.
– Jak wygląda w praktyce to indywidualne podejście do młodego zawodnika?
– Rozmawiamy z nim, pytamy, jak sam postrzega swoje mocne i słabe strony, a następnie konfrontujemy to z naszą oceną trenerską oraz danymi z treningów i meczów. Bardzo często te perspektywy się różnią i właśnie w tym miejscu zaczyna się prawdziwa praca rozwojowa. Każdy zawodnik ma swój indywidualny plan rozwoju. Powtarzam zawodnikom, że nie boimy się sytuacji jeden na jeden, ryzyka w grze czy popełniania błędów, bo to one są niezbędne do postępu. Tonujemy zapędy niektórych, aby nie przesadzali z treningiem indywidualnym, siłownią i pamiętali o odpowiedniej regeneracji.
– Centralna Liga Juniorów U-17 to rywalizacja z akademiami klubów Ekstraklasy. Czym różni się codzienna praca takich ośrodków od funkcjonowania Akademii Stilonu?
– W Stilonie szkolimy zawodników, natomiast do akademii klubów Ekstraklasy często trafiają już piłkarze wyselekcjonowani i to jest zasadnicza różnica. Cieszymy się, że nasi wychowankowie trafiają do takich ośrodków. Mamy przykłady zawodników, jak Jakub Osmulski, który jest testowany w Rakowie Częstochowa, czy innych chłopców będących na testach w Miedzi Legnica. Naszą rolą jest przygotować ich tak, aby byli gotowi na kolejny poziom. Zasilamy także drużynę seniorów Stilonu, występującą w czwartej lidze.
– Obecnie Stilon znajduje się w strefie spadkowej CLJ U-17. Co będzie kluczowe w kontekście utrzymania?
– Wynik sportowy i proces szkoleniowy nie muszą się wykluczać, pod warunkiem że jasno określimy, gdzie w danym momencie jesteśmy i z kim realnie możemy punktować. W naszej sytuacji kluczowe jest szukanie punktów przede wszystkim w meczach z akademiami o podobnym potencjale organizacyjnym i szkoleniowym. Mam tu na myśli Lechię Zielona Góra, Zawiszę Bydgoszcz czy Arkonie Szczecin, z którą gramy pierwszy mecz drugiej rundy. Oczywiście musimy szukać punktów w każdym spotkaniu, a w pierwszej części sezonu sprawiliśmy już kilka niespodzianek.
- Dziękuję za rozmowę.
Z Łukaszem Maliszewskim, trenerem Akademii Stilonu Gorzów, rozmawia Przemysław Dygas