Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Jaromira, Augustyna, Ingi , 28 maja 2022

Wielu próbowało, a potem uciekało, gdzie pieprz rośnie

2022-05-11, Rozmowa tygodnia

Z Agnieszką Pospieszną, kierowniczką Informatorium Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Zbigniewa Herberta rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_33650.jpg
Fot. Renata Ochwat

- Jeszcze obecnie co niektórym bibliotekarki kojarzą się z kapciami, okularkami, koczkami. A przecież wy zupełnie inaczej wyglądacie.

- Oczywiście. My wyglądamy inaczej, bo czasy się zmieniły. Śledzimy różnego rodzaju trendy nie tylko w modzie, ale i w różnych kwestiach życia społecznego. Poza tym bibliotekarki to nie tylko panie zza lady czy zza regałów. Dziś to już panie, które występują w mediach, pokazują się przy okazji różnych imprez, jak choćby na wernisażach, jakie się u nas odbywają. A to wszystko obliguje do tego, aby ten wizerunek był estetyczny, ale i podkreślał naszą osobowość.  Przecież my w bibliotekach różne prace wykonujemy.

 

ZOBACZ:

Wielkie serca gorzowian. Pomoc nadal płynie

 

- Jak zostałaś bibliotekarką? Jak to się stało?

- Przede wszystkim ja mam tradycję rodzinne i to już od półwiecza. Urodziłam się w Myśliborzu. A tam bibliotekarką była moja ciocia Bogumiła. Była kierownikiem biblioteki w Myśliborzu właśnie – dokładnie oddziału dla dzieci. Mam nawet takie zdjęcie, na których ona trzyma mnie na rekach – co prawda bibliotekarka z koczkiem (śmiech). I dzięki temu od najwcześniejszego dzieciństwa miałam dostęp do książek, bo ciocia przynosiła do czytania. I nawet jak po latach wyjechała na Śląsk, to prezenty, jakie od niej otrzymywałam, były zawsze książkami. Ona mnie zabierała do biblioteki. Pamiętam takie zdarzenie, że jak miałam cztery lata, to ciocia zabrała mnie na jakieś wydarzenie w bibliotece właśnie. To było oglądanie jakiegoś filmu. Nie pamiętam jakiego, ale pamiętam, że byłam tam ważną osobą na tym wydarzeniu. To było wydarzenie dla nastolatków, ale byłam i ja. Cały czas ta biblioteka była obecna w moim życiu. Niestety, moja ciocia zmarła nim ja zaczęłam pracować właśnie tu i nie zdążyła się przekonać, że tradycja została przekazana. Mnie biblioteka nie kojarzyła się źle czy nudno w tamtych czasach, albo jak teraz niektórzy uważają – ze spokojną pracą.

- A jak postrzegałaś bibliotekę?

- Przede wszystkim przez pryzmat różnych imprez. Wydarzeń.

- Ale przecież kiedyś chodziło się do biblioteki tylko po to, aby wypożyczać książki.

- Ależ nieprawda. Ten, kto tylko wypożyczał, to wypożyczał. Kto nie śledził życia biblioteki, to nie wiedział. Nie wiedział, że biblioteka zaprasza na spotkania autorskie z pisarzami i innymi ciekawymi ludźmi. Do tego zawsze dochodziły jakieś ciekawe rzeczy związane z regionem, jeszcze różne wykłady. Ja o tym wiedziałam i brałam w tym udział. Mnie to od zawsze pociągało. Ja zwyczajnie lubię uczestniczyć w kulturze, więc dla mnie zawsze oferta biblioteki była bardzo atrakcyjna i bardzo ciekawa.

- To jak ty zostałaś bibliotekarką?

- Kiedy zaczęła się rozbudowa biblioteki, pomyślałam sobie, że może będą tu potrzebować ludzi do pracy. A byłam zawodowym marketingowcem. Marketing z kolei to taka sfera życia, która wszędzie się może przydać. Co prawda nie myślałam o pracy stricte bibliotekarskiej, ale co tam, dlaczego by nie spróbować?

- I jak już spróbowałaś i zostałaś, to wsiąkłaś?

- Dokładnie. Najzabawniejsze jest też i to, że osoba, która mnie przyjmowała do pracy, powiedziała – niech pani uważa, to może nie być na chwilę. Na co ja – że bardzo dobrze, że właśnie o to chodzi. Muszę powiedzieć, że wszystko, czego się po tej pracy spodziewałam, to dostałam.

 

PRZECZYTAJ:

To już trzecia edycja zabawy

 

- Czyli?

- Spodziewałam się, że poznam interesujących, ciekawych ludzi. I tak się stało. Mówię tu nie tylko o koleżankach z pracy, naszym zespole, ale mówię o gościach, które się przez te lata przewinęły. Przecież mija dokładnie 15 lat mojej pracy. Spotkałam tu wielu ciekawych ludzi, niektórych już nie ma wśród nas, odeszli. Choćby wspaniały Leonard Przybyło, filar gorzowskich pilotów i przewodników turystycznych czy pan doktor Zbigniew Szafkowski  - kolekcjoner wszystkiego i autor książek związanych ze sportem. Ja przez lata prowadziłam tutaj Galerię w Gablotach. I właśnie pan Szafkowski co roku coś tam pokazywał. A kiedy już mnie się wydawało, że pokazał wszystko, to zawsze czymś mnie zaskakiwał. Tych wszystkich wystawców, ciekawych ludzi było mnóstwo. A jak do tego dołożyć jeszcze pisarzy, którzy do nas przyjeżdżali… Gdzie jak nie w bibliotece miałabym okazję spotkać i normalnie porozmawiać z Jackiem Dehnelem czy Manuelą Gretkowską. Moja praca jest pasją i  przez to nie jest tylko pracą. To coś więcej, to satysfakcja i dopełnienie.

- Tu w bibliotece pracuje mnóstwo ludzi, którzy są pasjonatami swojej pracy. Żeby naprędce wymienić, to Grażyna Kostkiewicz-Górska, szefowa działu regionalnego, Małgorzata Barczyńska-Kowańdy – dział zbiorów specjalnych,  Danuta Zielińska – dział informacyjno-bibliograficzny – to pasjonatki swojej pracy. Co jest w bibliotece, że tu się wsiąka?

- Ja bym ten bukiet uzupełniła jeszcze o wiele innych nazwisk. A wsiąka się ponieważ jest tu tak dużo różnych zadań do wykonania. To praca związana z codziennością,  ale i z przygotowywaniem różnych imprez, tu zwyczajnie nie można się nudzi. Poza tym po co gdzieś indziej iść. Tu jest wszystko.

- A przecież jeszcze gdzieniegdzie można usłyszeć, że praca w bibliotece jest nudna.

- Tak, tak, spokojna, dla takich ślamazar. To jest kompletna nieprawda. Przecież tu wielu próbowało pracy i potem uciekało, gdzie pieprz rośnie, bo wyobrażenie o pracy kompletnie rozmijało się z tym, czego od nich tu oczekiwano. Bo obecnie jak się chce pracować w bibliotece, to trzeba być człowiekiem orkiestrą.

- Uzasadnij.

- Musisz mieć co nieco wiedzy na temat książek. Bo wypada, żeby bibliotekarz też coś tam czytał. Wypada wiedzieć coś o wydarzeniach w samej instytucji. Mało tego, trzeba umieć podpowiedzieć, gdzie i co szukać, bo ludzie przychodzą z takimi też pytaniami. Podam przykład – mieliśmy spotkanie z panią Anną Kamińską. No i podeszła do mnie czytelniczka z pytaniem – a kto to jest?, a co napisała?, a czy jej książki są u nas dostępne? No musisz to zwyczajnie wiedzieć.

- Zatem można postawić tezę, że praca bibliotekarza to jest zajecie na miarę XXI wieku?

- Oczywiście. Nieustannie trzeba uzupełniać wiedzę. A po drugie, to nie jest praca polegająca na odbębnieniu tych ośmiu godzin i tyle. Jak ktoś ma takie podejście, to długo tu miejsca nie zagrzeje.

 

ZOBACZ:

Pożegnaliśmy osobę niezwykłą

 

- Bywają jeszcze marudni czytelnicy?

- Dla mnie nie ma takich. Zresztą wymagający czy krytykujący czytelnik jest zawsze pewnego rodzaju wyzwaniem. Od niego zawsze można się czegoś dowiedzieć, nauczyć. Bo musisz czegoś konkretnego poszukać, aby zadowolić tego kogoś. Tym bardziej, że nie wszystko można znaleźć w Internecie.

- Agnieszka, maj to miesiąc bibliotekarzy. Zatem czego życzyć bibliotekarzom?

- Tego, aby bibliotekarz czuł się doceniany na każdej płaszczyźnie.

- Zatem tego wam życzę. Dzięki za rozmowę.

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x